Słonecznie, ale w powietrzu długo czuć chłód po nocy. 26°C.
Po trzynastej mam Pawła z żoną, czyli chaos i… Tutaj się lekko waham, bo horror brzmi jednak zbyt mocno i w sumie tym razem wszystko szybciej się skończyło niż zaczęło.
W jakiś kwadrans po tym, gdy bratostwo zwaliło się do mnie z wizytą, Paweł potrzebował zadzwonić i wtedy się okazało, że zgubił telefon. Brat nawet na drobne niepowodzenia potrafi reagować nadmiernie emocjonalnie, a kolejna zużyta komórka (w tym roku już trzecia czy czwarta) całkiem wyprowadziła go z równowagi. Szczęśliwie, gdy po ucichnięciu pandemonium¹ zadzwoniłem na jego numer, odebrała jakaś kobieta. Okazało się, że telefon został na ławce przy pobliskiej fontannie. Zgubę znalazła emerytka, która wyprowadzała psa na spacer i czekała, by ją oddać właścicielowi. Wieczór spędzam z książką. „Przynęta” Ann Cleeves okazała się całkiem niezłą powieścią. I na tyle różną od ekranizacji, że z chęcią przeczytam resztę kryminałów o Verze Stanhope.
_______
¹ Barbara wyszła szukać telefonu, więc Paweł nie miał na kim wyładowywać frustracji.




Czwarty telefon w tym roku? To co on z nimi robi?! Wiesz, mam wrażenie że lepiej na drobne niepowodzenia reagować zbyt emocjonalnie, niż tak jak ja od razu się poddawać i popadać w letarg… Inna sprawa, że owe „zbyt emocjonalnie” może mieć różne oblicza, od demolowania mieszkania w ataku furii, po paniczny płacz, a Ty nie sprecyzowałeś… 😳🙄
U brata to przeważnie ktoś inny jest winny uszkodzenia telefonu. Bywa, że kot mu zwali komórkę ze stołu. Pies. Ewentualnie córka. Tylko raz się przyznał, że zapomniał o telefonie w tylnej kieszeni spodni i jak na nim usiał, to ekran się rozlał.
Tyle że gdyby pies czy kot nie mieli ku temu sposobności, to by nie zwalili. Ale zwierzę głosu nie ma, więc sie nie obroni 😉
Zwierzak bronić się nie musi, bo brat krzywdy mu nie zrobi.
I serce rośnie, że choć emerytów w tym kraju mamy uczciwych… Choć naiwnych, o w sporej części głosujących na PiS… 😳
Któregoś razu brat zostawił telefon na ławce pod moim blokiem. Wszedł do mnie na górę, zauważył stratę i od razu zszedł na dół. Niepotrzebnie. Po telefonie nie było już śladu. Ale to był późny wieczór i na sąsiednich ławkach urzędowały nastolatki, a nie emerytki.
Gapiostwo kosztuje. Szkoda tylko że ten pierwszy raz niczego go nie nauczył.
Pierwszy nie nauczył i dziesiąty nie nauczy. Nie wiem, może to już jakieś chorobowe i by musiał terapii się poddać, żeby zacząć panować nad tym roztrzepaniem.
Czyli Ann Cleeves polecasz?
Mnie się podoba. Chociaż widział bym¹ u autorki znaczną przewagę powieści obyczajowej nad kryminalną. Ale czyta się to dobrze i z zaciekawieniem, mimo obejrzanej niedawno ekranizacji.
_______
¹ O ile mogę wyrokować na podstawie jednej książki, której jeszcze nie zdążyłem doczytać.
Wydawałoby się, że PIERWSZĄ reakcją powinno być dzwonienie na swój numer… ale cóż, lepiej najpierw urządzić pandemonium 😂
Było dzwonienie, ale za pierwszym razem nikt nie odebrał.
Dobrze, że się pani emerytce chciało chcieć telefonem zając.
Przeważnie ludzie nie chcą sobie robić problemów.
Czytanie TO idzie mi raczej wolno
Jestem na stronie 475/1102
A ja sobie specjalnie zrobiłem przerwę, żeby za szybko „Przynęty” nie skończyć. Bo spokojnie mógłbym, już dzisiaj, jako że jestem na stronie 375/492.
Ja właśnie skończyłem „Becoming. Moja historia” Michelle Obamy. Wpadła mi przypadkiem i zajęła cztery poranki i popołudnia. 18 godzin, słuchałem na przyspieszeniu 1.85 więc zajęła nieco ponad 11 godzin.*
* Słuchając na przyspieszeniu skupiam się lepiej. W umyśle nie pojawiają się zbędne myśli. Gdy lektorki czytają powoli, odbiegam czasami myślami. Dlatego zawsze słucham w ten sposób.
Wizyty twojej rodziny są zazwyczaj fascynujące.
To mi przypomina, że zeszłego lata przerwałem słuchanie „Pożegnania jesieni” Witkacego. Chociaż było ciekawe w treści i w interpretacji. Ale coś mi przeszkodziło, odłożyłem na chwilę… i dupa.
Audiobooki to nie dla mnie.
Może słuchać w radiu – codziennie przez kwadrans, dwadzieścia minut, dyscyplinowany ramówką. Ale tak sam z siebie nie daję rady.
Tak jak to oddawna mówię, brat Hebiusa to dusza artystyczna. Nic dziwnego, że nie ma głowy do spraw przyziemnych. A że jakaś dobra kobieta zwróciła, to będzie to kolejny argument za pozytywnym rozstrzygnięciem sporu o istnienie człowieka
:)
Chyba już ci kiedyś pisałem, że mój brat robił¹ niezłe zdjęcia?
_______
¹ Robił, bo na chwilę obecną zużyły mu się wszystkie aparaty fotograficzne, więc ma przerwę.
zamieszczałeś zdjęcia Kętrzyna autorstwa Twojego Brata i jeśli dobrze pamiętam wyrażałem się o nich bardzo pozytywnie
Aha. To pewnie na FB.
na blogu
Skoro tak pamiętasz, to pewnie coś podobnego było.
O, nie znam twórczości tej autorki.
U nas jej powieści wydają Amber (cykl Vera) i Wydawnictwo Poznańskie (seria szetlandzka).
Wy to macie przygody znaczy oni.
Na szczęście mnie to nie rusza.
Zę się tak spytam, a brat to ile ma lat?
Serio masz takiego brata, co nie ogarnia kaj ciepie swój tel?
Współczuję, bo jakiś poziom umysłowy chyba niski. To dzieci w podstawówce gubią rękawiczki, szaliki, czapki, ale by dorosła osoba gubiła tel…. No nie będę drążył dalej.
Nie wydaje mi się, by to miało cokolwiek wspólnego z poziomem umysłowym. W sumie nie wiem, co to jest.
W każdym razie żonę ma podobnie roztrzepaną.
U mnie to działa tak, że jak jakieś działy działają wadliwie, to zarząd interweniuje i to w większości przypadków skutecznie.
Skoro u niego coś tam nie działa w sensie to „roztrzepanie” to znak, że zarząd tego nie dostrzega, nieskutecznie interweniuje, względnie w ogóle nie interweniuje. Pozostaje pyt. czemu się tak dzieje?
A skąd mnie to wiedzieć? U mnie wszystko ma mniej więcej swoje określone miejsce. Telefon leży na stole za moimi plecami, klucze odkładam do szuflady, pieniądze są w portfela etc. Jak gdzieś jestem jestem, to też raczej wszystko trzymam w kupie. Brat jedno połozy tu, drugie tam, jak robi zakupy, to resztę wrzuci do jednej kieszeni, albo do drugiej… a później jest nerwowe szukanie… Jest? nie ma? zgubiłem? Jak wychodzi ode mnie z domu to na bank najpierw nałoży buty, a później jeszcze korzysta z łazienki, bo mu się przypomniało, że powinien. W 9 przypadkach na 10. Chociaż mu zwracam uwagę, że mógłby nie roznosić piachu na buciorach po mieszkaniu, bo lubię chodzić na bosakach. Ale nie dociera.
Jak to dobrze, że telefon się znalazł.
Bez wątpienia.
Dobrze, że to ja nie znalazłem!
Pewnie byś się po taki prosty nawet nie schylił.