6°C. Poranek mglisty, popołudnie słoneczne.
Od razu przy śniadaniu gotuję gar kapuśniaku na przynajmniej trzy obiady. Resztę dnia marnotrawię przy komputerze. Wieczorem noszę się przez moment z chęcią obejrzeniem „Mojego pięknego syna” (2018). Cierpliwości (wytrwałości?) wystarcza mi na pięć minut seansu. Może kiedy indziej będę miał większy apetytu na opowieść o ładniutkim narkomanie i spróbuję ponownie. W nocnych planach mam jeszcze „Ścieżki chwały” (1957) Stanleya Kubricka. Ciekawe, jak pójdzie mi z tym tytułem. Pamiętam, że któregoś razu brat już nagrał mi na wideo film puszczany nocą w TVP, ale wiadomo – skoro kaseta jest w domu, nic nie nagli do pośpiechu. I koniec końców magnetowid zdążył wyjść z użycia wcześniej, niż się zebrałem do oglądania nagrania.
Dzień trzysta piąty (sobota)
9 marca 2024 Autor: Hebius




A co robisz przy tym komputerze?
Siedzę.
Coś czytam
Coś piszę.
U mnie intensywne posiadówki są jak odpowiadam na komentarze, albo studiuję genealogię :)
Ja już sobie odpuściłem genealogię, bo to i tak nikogo oprócz mnie nie obchodzi.
Poprawiam archiwum bloga, bo przy przenosinach tekstów z Onetu posypało się sporo rzeczy związanych z formatowaniem tekstu i oprawą graficzną. To też jest działaniem całkowicie niepotrzebnym, ale lubię mieć porządek na blogu i ten bałagan w starych tekstach mnie uwiera. I pewnie, choć się do tego nie przyznaję, łudzę (hmmm… może lepiej – nasładzam?) się myślą, że ktoś czasem jednak zagląda do tych staroci.
@Hebius, a jakiego zainteresowania oczekiwałeś? Nigdy nie wiadomo, kto zainteresuje się zbudowanym przez Ciebie drzewem, może to być osoba, której nie znasz. Ja też lubię ponaprawiać stare teksty (np. nadal się zdarza, że znajduję w nich błędy). Taki nawyk, nie żebym myślała, że ktoś to czyta :)
A tak zapytam, jak daleko doszedłeś w swoich badaniach genealogicznych (znaczy, do którego pokolenia)?
Wstyd się przyznać, ale na pradziadkach się zatrzymałem :D
Z jakiego powodu? Nie znalazłeś dalszych materiałów czy po prostu materiały nie istnieją?
Straciłem zainteresowanie, zapał.
A materiały nawet mam w domu, bo mi kuzynka zostawiła rezultat swoich poszukiwań (jej mąż miał wspólnych pradziadków z moją mamą) ale nawet ich nie przejrzałem.
Aaaa, na brak zapału to nic nie poradzę (bo na brak źródeł to miałabym radę).
Ale ty chyba w innych rejonach szukasz danych do swojego drzewa, moja rodzina to głownie Litwa i Podlasie.
Rejony nie mają znaczenia, chodzi o źródła. W MyHeritage, jeśli masz konto płatne (a ja mam) znajdziesz prawie wszystko to, co w Internecie da się znaleźć.
Aha.
Zdążyłem już zapomnieć, czy mam tam darmowe :D
„Mój piękny syn”. Zupełnie zapomniałem o tym, że kiedyś chciałem obejrzeć ten film. A teraz jestem w kropce, bo co prawda na filmwebie dostał 7,3 gwiazdki, ale od krytyków tylko 5,9. W każdym razie film o uzależnieniu dobrze jest oglądać w kinie, by w trakcie seansu nie uciekać przed tematem do kuchni lub do kibla.
Nawet nie pomyślałem, by sprawdzić oceny.
Takie niskie to byłby w sumie kolejny argument na nie.
Za to „Ścieżki chwały” leciwe, a nadal robią wrażenie.
Ładniutki narkoman… Brzmi mało realistycznie, bo jak już ktoś jest narkomanem to ćpanie pozbawia go urody 😉 Zjadłbym kapuśniaku, ale na młodej kapuście, a na tą trzeba jeszcze poczekać. 🙄
Mój jest z kiszonej kapusty.
Co do narkomanów – nie wypowiem się, bo chyba żadnego nie znam.
Ja czasami jeszcze uruchamiam. Jakieś śluby, komunie itp…
Fajnie. Ja mam stary telewizor (Sony, rocznik 1999) i nawet odtwarzacza DVD nie mogę teraz do niego podłączyć, bo ma jedno gniazdko, pod które jest teraz podpięty modem kablówki.
Ja czytam Kempowskiego.
Spacer zaliczony. Zimno, ręce mi trochę sfioletowiały
Ja wyjdę za jakieś dziesięć minut. Tylko skończę odpowiadać na komentarze na blogu i dosłucham, jak Piotr Kamiński opowiada w Płytomanii (PR2) o nowym nagraniu jednej z oper Haendla.,
Nie znam ani pierwszego ani drugiego filmu. Za to skończyłam piąty sezon Chirurgów i dziś zaczynam szósty 😁
„Ścieżki chwały” można łatwo nadrobić.
z kwaśnych rzeczy to przed wyjazdem zrobiłam kimchi z czerwonej kapusty. W sumie to taka pseudo surówka bo kapusta zakiszona z imbirem i jabłkiem ale nawet dobra tylko kosmicznie śmierdziało przez tydzień jak sie zakiszało.
Czytałem, że teraz jest moda na kimchi, ale sam nigdy tego nie próbowałem. Jak coś kupuję, to zwykłą kiszoną kapustę.
Smakuje tak samo tylko czuć imbir więc jest ostrzejsza
Będę musiał się rozejrzeć przy okazji robienia zakupów, bo w sumie nawet nie wiem, czy gdzieś kimchi mają.
zrób sam :) podeślę Ci prosty przepis
Możesz gdzieś wrzucić, chociaż raczej nie na czerwoną kapustę, bo za taką nie przepadam.
hmmm to byś musiał sobie w necie wyszukać przepis np. na takie kimchi z pekińskiej. Ale do niej się już nie daje jabłka tylko jakieś inne dodatki to mój przepis Ci na nic.
Dobra, to na razie dajmy sobie spokój. Może gdzieś trafie na gotowe kimchi i najpierw spróbuję, czy to w ogóle mój smak.
tak zrób. Ja zaryzykowałam bo lubię kiszonki to wiedziałam, że na pewno mi posmakuje. No i imbir lubię a np. Lu nie. On mówi, że imbir smakuje jak mydło :D
Babka pijała herbatkę imbirową i imbirowe piwo, ale ja nie pamiętam, czy tego kiedyś próbowałem.
ja całą zimę piję napary z imbirem. Albo zalewam kawałek gorącą wodą i piję albo na wywarze z imbiru robię herbatę. Super rozgrzewa.
Jasne.
I jak Ścieżki? Oglądałem ze 3 lata temu nazad. Może trochę patyny ale treść nieprzemijalna
Dobry film.
Sceny wojenne wiadomo, ramotka, obecny standard poszedł tak do przodu, że to nie mogło zrobić wrażenia. I wybranym do rozwałki zdarzyło się w kilku scenach zagrać trochę zbyt teatralnie. Ale to detale mało ważne w samej opowieści i antywojennym przeslaniu filmu. A to jest nadal mocne i robi wrażenie.
Z zaskoczeniem przeczytałem w Wikipedii, że niektóre kraje tak długo się broniły przed pokazywaniem tego filmu w kinach. Francja, czy Hiszpania generała Franco to nawet rozumiem, ale żeby Szwajcaria do 1970 roku? Zadziwiające.