Po zmroku zaczynają się niechciane domofony.
– Tak? – pytam za pierwszym razem.
– Potrzebuje pan telewizora? – słyszę w słuchawce jakiś młody głos.
– Nie – odpowiadam krótko, wzięty z zaskoczenia.
– To zniesie pan swój na dół – mówi mój młody rozmówca (rozmówczyni?), a w tle brzmią rozbawione chichoty.
Drugi raz jest jakieś pół godziny później.
– Słucham?
– A słyszał pan dowcip o Marcinie?
– Nie macie nic lepszego do roboty? – pytam i odkładam słuchawkę.
Przy trzecim dzwonku domofonu od razu wychodzę na balkon. Przed drzwiami do bloku widać jedną małą sylwetkę. Większa grupa dzieciaków stoi na rogu bloku.
– Mam tam do was zejść na dół? – pytam z góry.
To poskutkowało.
Opowiadam później o wszystkim mamie, bo zadzwoniła przed dziewiętnastą spytać, jak wyszedł mi obiad¹.
– Kiedyś miałam podobne głupie telefony – przypomina sobie mama. – Ktoś zadzwonił z pytaniem, czy lodówka w kuchni u mnie chodzi. A gdy odpowiedziałam, że tak, poradził, żebym ją przywiązała, bo jeszcze ucieknie.
A później się wyjaśniło, czemu rano rozmawialiśmy króciutko i o niczym². Przed południem była u niej Barbara.
– Przyszła po dwa jabłka. Bo chciała zrobić śledzie z jabłkami. I przesiedziała dwie godziny. A ja nie mogłam się niczym swobodnie zająć.
___________
¹ A ja jeszcze nie zdążyłem zjeść, bo zapomniałem, że mam gotowe kotlety, ale w piątek ziemniaki ugotowałem tylko na jeden posiłek i nie nawet jeszcze nie obrałem tych na sobotni obiad.
² Jedynym konkretem była informacja, że piątkowym wieczorem padało, ale kot ani myślał nocować w bloku.
– Widziałam, że siedzi na garażu, wołałam, ale się nawet nie ruszył – mówiła mama. – Za to dzisiaj wyszedł na dwór tylko na chwilę i nawet nie zdążyłam wrócić z kotłowni, a już był z powrotem pod drzwiami mieszkania.
Dzień Kota
17 lutego 2024 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic | Otagowane Barbara, dialog, domofon, Dzień Kota, kot, mama, pogoda, rodzina, z przypisem, żart | 35 Komentarzy
Komentarzy 35
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Co z tymi kotami? Cały Fb pełen kotów.
Zasyłam serdeczności
W sobotę koty miały swoje święto – Światowy Dzień Kota – i pewnie stąd takie dopieszczenie futrzaków.
Nieraz też u nas domofon dzwoni, a nikogo nie ma.
Nawet wiem jakie dzieciaki tak się bawią.
Jak na razie one szybciej uciekają,niż ja się do drzwi doczłapie
Ale w sumie to pocieszające, że nadal się bawią w taki tradycyjny sposób, a nie tylko siedzą w necie i komórkach :D
Rozbawiłeś mnie tą notką 😅 W sumie to i tak godne podziwu, że dzieciaki zamiast siedzieć w domu przed komputerem wyszły na miasto robić dowcipy 😉 Może nie jest tak źle jak trąbią psychologowie 😅
Może nie jest.
Koty żyją własnym życiem. Jak zechcą, to przyjdą nie proszone.
Miałeś kiedyś kota w domu?
Nie i nie chcę.
To na jakiej podstawie się wypowiadasz o ich poczynaniach?
Są rzeczy, które nie są potrzebne do posiadania aby wiedzieć jakie mają cechy :P
Być może.
Zamiast docenić , że dzieciaki kreatywnie bawią i to na dworzu bo przecież mogłyby spędzać czas wlepiając gały w smartfona to krzyczysz na nie bez okno…. z czasów telefonii stacjonarnej „Halo , zoo? Nie. To dlaczego małpa przy telefonie”.
Zabawa telefonem już pół wieku temu była na tyle popularna, że znalazła odbicie w filmowej produkcji.
„Widziałam, co zrobiłeś” (I Saw What You Did, 1965) to pewnie nie jedyny film z tym motywem.
O matko, jak nam założyli telefon, to z bratem wydzwoniliśmy milion połączeń 🤣 Jak przyszedł rachunek, mama się złapała za głowę. To były właśnie takie głupie dowcipy plus zegarynka plus na przykład bajki przez telefon. no co tylko nam przyszło do głowy 😂
Dzieci dostały nową zabawkę :D
U mnie telefon pojawił się dopiero w dorosłym życiu, więc nie mam podobnych doświadczeń.
Jednak dobrze mieszkać w domu jednorodzinnym w małej, spokojnej wsi 🙂
W mieście by wystarczył blok bez domofonu :)
Wieś ma dużo więcej plusów, jak dla mnie 😃
Też kiedyś tak myślałem.
ha ha ha dobre te wygłupy ;) to mi przypomniało, że tak się robiło jak nastała u nas era domofonów. Pamiętam jako dziecko że to była taka nowość żeśmy też takie dowcipy robili. Ale teraz to się już wieki z tym nie spotkałam :)
Dzieci mają teraz przeważnie bardziej wyszukane rozrywki :)
ja bym raczej powiedziała, że o wiele gorsze bardziej niebezpieczne albo chamskie. Więc ciesz się, że tylko tak Ci przeszkadzali ;)
Wiesz pewnie lepiej. Ja właściwie nie mam żadnych doświadczeń z obecną dzieciarnią. Bo tego co wczoraj, czy chodzących w Halloween nie ma chyba co liczyć.
u mnie i tak jest blok w miarę czysty i ogarnięty ale widzę na grupie osiedlowej jak wrzucają ludzie zdjęcia to niektóre bloki notorycznie mają pobazgrane ściany w korytarzach i oplute windy i tego typu młodzieżowe wybryki. U mnie na szczęście jakoś tego nie ma
Jest zadaniem dorosłych wychowanie i przypilnowanie potomstwa. Dzieci zawsze miały tendencje do wchodzenia w szkodę.
w niektórych domach dzieci chowały się same i tak jest i zawsze będzie.
Fakt.
miałem kilka takich (krótkich) rozmów ze Świadkami Jehowy. Dopiero, kiedy przy czwartej rozmowie nie sililem się na filozoficzną odpowiedź na zadane pytanie, tylko odpowiedziałem krótkim „Dziękuję” , przestali. Przestała – bo to była jakaś pani.
Świadkom zawsze dziękowałem i nie wdawałem się w żadne dyskusje.
Mnie fachowiec doradził, żebym kupił nowy domofon. Tak zrobiłem.
Typowe. Obecnie coraz trudniej cokolwiek zreperować.
O dniu kota zapomniałam :( A takie dowcipy robiły dzieciaki z naszej wsi, jak rodzice założyli domofon przy furtce. Głupki nie wiedziały, że domofon jest z kamerą.
Dowcipy z kota?
:D