Obejrzałem „Petera Grimesa” Benjamin Britten w inscenizacji Mariusza Trelińskiego (reżyseria) i Borisa Kudlički (scenografia)¹.
Planowałem fragmentami, góra po jednym akcie na raz, bo muzycznie to nie moja bajka. Łyknąłem całość za jednym posiedzeniem, bo ciekawie było, treść opery mnie wciągnęła.
Treliński na szczęście nic od siebie nie dodał, pokazał jedynie to, co napisał kompozytor z librecistą.
Dzisiejsze czasy czynią operę chyba bardziej aktualną niż w momencie powstania, bo teraz bardzo często, czując się moralnie czystymi i lepszymi, potępiamy i wykluczamy różnych paskudnych osobników oskarżanych o rzeczy złe i niemoralne. Tylko nie jestem do końca przekonany, czy porównywanie przez Trelińskiego² Petera Grimesa do Lucasa z duńskiego „Polowania” (Jagten, 2012) jest trafne. W filmie w którymś momencie widz nabierał pewności, że bohater oskarżany jest niesłusznie. Z Peterem sytuacja tak jednoznaczna nie jest. A raczej jest jednoznaczna w drugą stronę. Może i nie zabił z premedytacją żadnego z powierzonych mu dzieciaków, ale jednak odpowiada za ich śmierć. Zostaje pytanie, czy zasługuje na to, co go spotkało?
Jeśli Wąsik z Kamińskim zagłodzą się na śmierć, będziemy się cieszyć, że świat stał się dzięki temu lepszy? Bo wbrew uspokajającym zapewnieniom władz u nas więźniowie potrafią się zagłodzić. No fakt, Claudiu Crulic był tylko Rumunem, więc to nie do końca dramat białego polskiego człowieka, o którym warto pamiętać. I był zaledwie tymczasowo aresztowanym, a nie prawdziwym więźniem z prawomocnym wyrokiem, jak nasi dwaj byli posłowie. Ale tak zasadniczo nie przypuszczam, by nasze służby penitencjarne stały obecnie na wyższym poziomie, niż w 2008. Patrząc po policji – 20 lat temu zdarzało się chyba o wiele mniej zgonów przy policyjnych interwencjach.
_____________________________
¹ Przedstawienie zarejestrowane w warszawskim Teatrze Wielkim Operze Narodowej do 28 stycznia będzie dostępne na stronie OperaVision.
² Tu jest cały wywiad z Trelińskim: M. Treliński: W „Peterze Grimesie” najważniejszy jest dla mnie konflikt między społeczeństwem a jednostką.




Mam opóźnienia na swoim blogu. Mimo że już piątek, to ten wpis mi się nie pojawił na liście czytelniczej.
Wpis był antydatowany i stąd zapewne brak powiadomienia na liście.
Służba więzienna nie pozwoli żeby Wąsikowi i Kamińskiemu cokolwiek sie stało. Są zbyt medialni. Ta „głodówka” to tylko szopka na pokaz by pokazać jakimi są męczennikami o wolną Polskę.
Pożyjemy zobaczymy.
z tymi policjantami to myślę, że zdarzało się częściej i to o wiele ale nie każdy mord czy zaginięcie było tak głośne jak Ks. Popiełuszki więc inne były czasy i żeśmy się o tym nie dowiadywali. A teraz się głośno szuka każdego kto znika z domu po paru godzinach.
Nie myślałem o czasach PRL-u, tylko już tych późniejszych, 90. na przykład, gdy po przypadkowym zabójstwie nastolatka przez policjanta w Słupsku wybuchły zamieszki.
aaa ok to inne czasy
Ano inne.