Ponoć miało być jakieś ocieplenie, ale na razie mróz trzyma twardo. Ze wsi dobiegają optymistyczne wieści. Sąsiadka przed kłótnią o kota dzwoniła do weterynarza i dowiedziała się, że pewnie będzie trzeba wozić zwierzaka na zastrzyki. Czyli wmawiając mamie, że kot jest maminy, nie konfabulowała, a kierowała się jedynie zdrowym racjonalizmem i oszczędnością. Jak zwykle zresztą. A już się obawiałem, że to może jakiś objaw demencji czy innej choroby. Co do samego kota – po południu bratowa zabrała go z lecznicy i przywiozła do domu. Ku zadowoleniu mamy i radości kota, która niestety nie trwała zbyt długo, bo szybko się przekonał, że zamienił jedynie areszt weterynaryjny na domowy (ma jeszcze kilka tabletek do połkniecie w ciągu najbliższego tygodnia i powinien siedzieć w ciepłym). Ciężko to znosi i nie wiadomo, czy mama nie będzie musiała się ugiąć i pozwolić mu chociaż na noclegi w kotłowni i buszowanie po piwnicach.




Siedem żywotów kota… ciekawe, w trakcie którego jest teraz, po tym paracetamolu…
Niewątpliwie nadal w trakcie pierwszego.
No cóż, to źle świadczy o sąsiadce bo Twoja mama zachowała się jak człowiek. Oby leczenie nie puściło jej z torbami. Mnie na myśl o ociepleniu skręca. Wszędzie zalegają góry śniegu, jak to się stopi i spłynie mi do piwnicy, to podkładać do pieca będę w masce do nurkowania… Dobrze by było żeby przynajmniej w nocy utrzymał się mróz…
To było tylko przeziębienie, więc rachunek raczej nie będzie astronomicznie wysoki.
Niech się nie ugina, dla dobra kotka.
Będzie ciężko. Dziś tak miauczał, że zrobił mamie pobudkę już o piątej.
Sąsiadka mega spryciara.
Lekko się już zreflektowała i proponowała Barbarze, że zwróci połowę kasy za rachunek dla weterynarza.
ładny wpis (zauważyłem tylko „czy innej chorób” i zastanawiam się też nad przecinkiem w tem miejscu)
Już to zdążyłem poprawić :) Przecinek poleciał po korekcie cudARTeńki.
Ooo, jak miło być pierwszą :)
W korekcie prawie zawsze jesteś. Chyba, że akurat nie czytasz no to wiadomo, wtedy błędy zostają.
Czuję się winna…
Że nikt inny błędów nie dostrzega, a jeśli nawet, to albo mu nie przeszkadzają albo nie ma śmiałości, by mi zwrócić uwagę? Przecież żadnego wpływu na to nie masz :)
Niech mu kubraczek uszyją i wtedy będzie mógł wychodzić. No i buty. A nuż się odwdzięczy…
To nie pies żeby potrzebował ubierania na spacery.
Przepraszam bardzo. Ale moda kocia również istnieje.
Może w wielkim świecie, u siebie na prowincji jeszcze się z niczym takim nie spotkałem.
koty mojej siostry teraz jak ma dom zaczęły być wychodzące ale zawsze wracają na noc :)
Z kotem mamy w dzień nie ma problemu, bo cały potrafi przespać. Uaktywnia się wieczorem i jak był zdrowy, to wolał nocować na dworze.