Ponuro. Temperatura w okolicach 0°C, +/-1 (w dzień plus, z nocą minus). Po czternastej lekko śnieży.
Wieczorem dzwonię z życzeniami imieninowymi do mamy, bo mogłaby dziś obchodzić imieniny, gdyby w ogóle obchodziła. O dwudziestej drugiej mam ostatni odcinek miniserialu „Dlaczego nie Evans?”. Gdyby Agatha Christie poprowadziła swoją opowieść tak, jak to zrobił scenarzysta, byłby to bez wątpienia jej najgorszy kryminał, słabszy nawet od wyjątkowo słabego „Pasażera do Frankfurtu”. Herkules Poirot Branagha, który bardziej niż szarych komórek używa mięśni, jest strawniejszy od tej nieszczęsnej ekranizacji firmowanej przez Hugha Laurie.
Dzień sto dziewięćdziesiąty dziewiąty (piątek)
24 listopada 2023 Autor: Hebius




No, właśnie. Pamiętałam cały dzień i tak się zarobiłam porzadkami, przemeblowaniem, itp., że czas mi się zgubił. Wszystkiego najlepszego dla Solenizantki (gdyby jednak obchodzìła imieniny).
Moja mama nigdy nie obchodziła imienin, bo i oficjalnego imienia w zasadzie nie używa. Koleżanki w szkole średniej nazwały ją Dorotą i tak już zostało.
Ale życzenia chyba przyjęła? Dużo zdrowia dla mamy.
Przyjęła, co miała nie przyjąć. Chociaż w sumie więcej było gadania o tym, że dziś jej imieniny, niż moich życzeń.
Ja wczoraj obejrzałem Psy3.
Chyba bym nie miał ochoty do tego tytułu wracać. Może kiedyś, ale nie teraz.
Ja do imienin nigdy jakiejś szczególnej uwagi nie przywiązywałem, ale Twojej mamie życzę wszystkiego najlepszego. U nas sypało raptem przez minutę z wieczoru, ale w dzień temperatury na plusie, więc jedynie na trawie ślad po tym nagłym ataku „śnieżycy został”.
Przez chwilę to miałem śnieg dzisiaj, a zapowiadali ponoć śnieżycę.
Mimo wszystko serial obejrzę przy nadarzającej się okazji. Na razie mam ambitny plan, żeby Christie po prostu zacząć czytać.
Zrobisz jak uważasz. Na cztery odcinki trzy były zwyczajnie nudne, a najlepsza we wszystkim była czołówka.
Nie znam chyba tej historii (albo nie pamiętam), zobaczymy, czy mnie też znudzi.
„Dlaczego nie Evans?” jest też w przeróbce w cyklu ekranizacji z panną Marple (wersja z Julią McKenzie).
Pewnie tak, ale ponieważ znam fabuły tylko z odcinków, nie z książek, słabo je pamiętam (ten tytuł np. nic mi nie mówi, nie pamiętam nawet podstawowego wątku).
W sumie też już nie pamiętam, jak do tego kryminału – oryginalnie nie związanego z żadnym cyklem Christie – wpleciono pannę Marple. Ale raczej miało to więcej sensu, niż przeróbka Lauriego. A przynajmniej było mniej bulwersujące. Blog mi podpowiada, że widziałem odcinek w lipcu zeszłego roku, więc przynajmniej jakieś silne negatywne emocje bym chyba zachował w pamięci, gdyby się takie pojawiły w trakcie seansu.
A to teraz odkryłam, że jest ekranizacja z 1980 roku. Może jutro obejrzę :D (Kochanego nie będzie w domu, to sobie zrobię pojedynczy seans, bo dzisiaj będzie pewnie coś, co lubimy oboje)
Z 1980? To jeszcze jakaś inna, niż ta z Marple (Marple: Why Didn’t They Ask Evans? 2009). Przed obiadem rzuciłem okiem na początek odcinka… i gdybym nie miał zapisane na blogu, że oglądałem film mógłbym przysiąc, że pierwszy raz to widzę.
Jest jakaś wersja z Francescą Annis i zauważyłam, że film (miniserial?) jest dostępny w sieci.
Aha, już znalazłem na YouTUBE.
Hmmm….
Musiałbym chyba jednak wcześniej przeczytać kryminał. Głowna para bohaterów, Lady Frances (Frankie) Derwent i Bobby Jones w tej ekranizacji od ciebie jest w każdym razie bardziej dojrzała.
ooo a ja teraz oglądam serial Elementary o Sherlocku Holmesie i Watson całkiem przypadkiem odkryłam a bardzo polecam. Taki nietypowy :)
Aaa… Elementary. Lubię Jonny’ego Lee Millera. Widziałem chyba z dwa pierwsze sezony w kablówce, ale nie pomyślałem, by szukać dalszych odcinków w sieci.
ooo no to widzisz poszukaj bo ja już 3 sezon lecę bardzo mi się podoba ten serial. Na Freedisc oglądam
Aha. Jak jest na Freedisc to znajdę.
Swoją drogą widziałem tam też już odcinki najnowszego, dziesiątego sezonu Chicago PD, cześć tylko z napisami, ale już są.
muszę zerknąć na czym skończyłam bo już się gubię :)
Na dziewiątym pewnie, bo dziesiąty po polsku pojawił się dopiero jesienią i jeszcze całego nikt nigdzie do sieci chyba nie wrzucił.