Brak wody powstrzymał mnie przed porządkami na balkonie. Ściągnąłem jedynie donice z pelargoniami bliżej drzwi. Któregoś cieplejszego dnia wyrzucę kwiaty i dokończę robotę. Z planowanego strzyżenia też nic nie wyszło. Fryzjerka wywiesiła na drzwiach zakładu kartkę, że jest na urlopie, co odkryłem przy wyjściu po chleb. Siedem pierogów na obiad okazało się porcją zdecydowanie zbyt małą. Dojadam smażonym chlebem (trzy kromki w jajku, dwie z węglem, bo chyba gaz nastawiłem za duży i mi się przypaliły z jednej strony). Po dziewiętnastej wychodzę na spacer. O tej porze jeszcze sporo osób biega wokół jeziorka. Wieczór spędzam przed telewizorem, w coraz mocniej faszyzującym Neapolu z inspektorem Ricciardim, który okazuje się mieć trzydzieści jeden lat (dawałem mu pięćdziesiąt).
Dzień sto dziewięćdziesiąty piąty (poniedziałek)
20 listopada 2023 Autor: Hebius




Aż poszukałam zdjęć tego inspektora – no, pięćdziesięciu lat to bym mu nie dała 🤣
„Brak wody powstrzymał mnie przed porządkami na balkonie.” I to ma być informacja? Jaki brak wody, dlaczego brak wody? Wielka awaria w Kętrzynie? Małe robótki w bloku? Dwie godziny, cały dzień czy tydzień? Co z patelnią po smażonym chlebie?
Tak się nie traktuje czytelników!
😁😁😁😁😁
Może lekko przesadziłem, ale Ricciardi wygląda najmniej na czterdzieści pięć lat, starzej niż grający go aktor (Lino Guanciale, rocznik 1979) bez charakteryzacji.
Woda pojawiła się po piętnastej. Nie było żadnych informacji przed wyłączeniem, więc to chyba jakaś krótka awaria. Niedaleko ogrodniczego wracając ze spaceru zauważyłem głęboki dół w ziemi i jakieś odkryte rury, więc może coś tam się stało i było wymieniane. Miałem zapas wody do picia (mam w butelkach wodę do podlewania kwiatów, czystą i zmienianą, bo zużywaną na bieżąco), ale nie wiedziałem jak szybko pojawi się woda w kranie, wiec wolałem nie zużywać jej do mycia rąk. A po sprzątaniu balkonu trzeba by pewnie dłonie trochę szorować. No i doniczki, a już na pewno podstawki trzeba by było przemyć choć z grubsza po zabraniu ich z balkonu.
Ale co miałoby być z patelnią? To chleb się przypalił, a nie patelnia. Patelnię wytarłem z resztek oleju i schowałem do kuchenki.
Pytając o patelnię chodziło mi o niemożność jej umycia, skoro nie było wody 😁
A Ty teraz piszesz, że wytarłeś i schowałeś.
Znaczy nie myjesz patelni tak generalnie? Tylko wycierasz?
Zapominasz, że obiady jadam późno. W porze kolacji najczęściej. O tej porze woda już była.
Patelnię generalnie myję tylko, jeśli trzeba. Po smażeniu na czystym oleju placków, chleba czy czegoś innego, gdy nic nie przywarło, wystarczy wytarcie patelni papierem do sucha. Bo to jest stara, żelazna patelnia. Pewnie starsza ode mnie.
Żeliwna pewnie :)
Pewnie tak.
Dwie takie mam.
Babka lubiła korzystać z dużej, ja preferuję mniejszą.
Idzie zima, jak zarośniesz to nie będziesz potrzebował czapki😉 A cieplejszych dni to Ty raczej nie wyglądaj, bo czytałem że jakiś straszny front zimowy ma nas nawiedzić 😉
Mam włosy jeszcze dość gęste ale nie aż tak, by chroniły przed mrozem. Do tego trzeba by mieć chyba zbite, kręcone kudły. I obfity zarost.
Wokół jeziorka zawsze fajnie się spędza czas 😊👍
Jeśli ktoś lubi.
Kromki z węglem? Smakowały?
Mniej niż te pierwsze w jajku :)
Dokładasz ser do smażonego chleba?
Nie. Obtoczony w jajku wystarczy mi sam, bez żadnych dodatków.
o widzisz a ja 1,5 miesiące temu kupiłam koleżance na parapetówkę kwiatek. Ale nie poszłam bo byłam przeziębiona i dopiero teraz do niej dotarłam ale kwiat już zabiłam i poszedł do śmieci. Ale za to sąsiedzi nam się wyprowadzili zza ściany zostawiając dwie donice skrzydłokwiatu na korytarzu to sobie je „przytuliłam” może przetrwają
Skrzydłokwiat… Musiałem sprawdzić w Google jak toto wygląda. Niebrzydki. Spróbuj nie zabić :)
bardzo łatwy w obsłudze bo jak sie zaniedbuje to liście się „kładą” i widać że nie podlany ;) już miałam kiedyś :)
Ładnie kwitnie ale mnie nigdy niestety tej przyjemności nie podarował
Na biało? Bo Google pokazywało, że są różnokolorowe.
najczęściej biało. W domu mama ma i tak jej kwitnie właśnie ;)
Pewnie to najpopularniejsza odmiana. Latem do trzymania na balkonie?
nie, to jest wewnętrzny kwiatek domowy :)
Aha, to na takie nie mam już u siebie miejsca.