Od rana słonecznie, ale dość chłodno. Temperatura nie przekracza dwudziestu stopni. Wychodząc po czternastej z domu, nakładam sztruksową koszulę i nie czuję, by było mi w niej za ciepło. Spacer zaczynam od wizyty na cmentarzu i zapalenia znicza dziadkowi w dwudziestą czwartą rocznicę śmierci. Normalnie dostałby też chryzantemy, ale pelargonie nadał ładnie kwitną, a chryzantem w sprzedaży jeszcze nie ma. Zresztą rok nie jest normalny i mama przypomniała sobie o rocznicy dopiero dzisiaj. Trochę się szwendam między grobami, ale niezbyt długo. Zaplanowałem wypad na Górkę Poznańską, a to kawał drogi, aż na koniec miasta. W Stadzie Ogierów słychać, że coś się dzieje¹, ale widzę z daleka, że to nic na koniach zimnokrwistych, więc nie zachodzę nawet na chwilę. Nad jeziorkiem ruch umiarkowany, kilka krzyżówek pasących się na brzegu, jeden łabędź. Przy okazji zbierania kasztanów (pojęcia nie mam, po co mi one) zwracam baczniejszą uwagę na siłownię (pod chmurką) dla seniorów na skraju parku. Żadne z urządzeń do ćwiczeń nie nadaje się do użytku. Z każdego wymontowano jedynie newralgiczne części², więc to raczej nie zwykły wandalizm, tylko świadome działanie, pojęcia nie mam z jakiego powodu. Do lasu na Górce Poznańskiej docieram w okolicach szesnastej, trochę chodzę, trochę fotografuję (chmurki już nieciekawe, więc nie mam motywacji), trochę wysiaduję na mijanych ławkach. Cztery godziny mi zeszły na takim niespiesznym łażeniu³. Dochodzę aż do mostu kolejowego na Gubrze, a później wracam do miasta wzdłuż torów. Chyba to ostatnie (wędrówka w sandałach po torowisku i tłuczniu kolejowym) zmęczyło mnie najbardziej.
________
¹ Zawody Towarzyskie w skokach przez przeszkody były. Sprawdziłem teraz w necie.
² Po jednej. Ze stacjonarnego roweru pedały. Przykładowo.
³ Tzn. w sumie miałem cztery godziny spacerowania. Do domu wróciłem jeszcze przed zmrokiem, na końcówkę audycji Łosiowej i arie Scholla. I zdążyłem z mamą pogadać, obiad sobie ugotować, zjeść, trochę poczytać i zalec przed komputerem, gdy pod blok ściągnęło towarzystwo od rowerowych wycieczek (drzwi balkonowe miałem otwarte i słyszałem głosy Marka i Ewy).




A co w tym kraju się uchowa jeśli się tego nie zamknie na klucz? Na moim osiedlu jakimś skurwysynom nawet dziecięcy plac zabaw przeszkadzał. To niestety typowo Polskie.
Przecież pisałem, że to nie wygląda na zwykły wandalizm.
Ja bym o żadnej rocznicy/imieninach/urodzinach nie pamiętała sama z siebie, tylko kalendarz.
Chamstwo z tą siłownią zniszczoną! Nie dorośliśmy do rzeczy „za darmo”, potrafimy dbać tylko o swoje. I nie mówię tu, że my jako Polacy, nie. Ogólnie ludzkość…
Nie wszystkie daty, ale część pamiętam.
A siłownia mogła zostać planowo „wyłączona” przez osoby decyzyjne. Miasto dostało teraz spora kasę na nową infrastrukturę rekreacyjno-rozrywkową nad jeziorkiem i może stara siłownia powstała chyba jeszcze za poprzedniego burmistrza już się nie wpasowuje w wizje nowego.
„siłownię (pod chmurką) dla seniorów na skraju parku”
U mnie też jest coś takiego.
Ale raczej jako ozdoba jest traktowane.
Z kasztanów się ludziki robi 😁
U mnie ten obiekt chwilę po otwarciu cieszył się całkiem sporym zainteresowaniem. Ludzie chyba najchętniej z rowerka korzystali. Ile razy przechodziłem w dzień zawsze był zajęty.
taka siłownia u mnie w miasteczku została sfiansowana z funduszy norweskich, jest niedaleko bloku, więc z ojcem zdarza mi się tam zachodzić, niestety zmuszanie go do ćwiczeń średnio mi wychodzi. Sam na szczęście jestem jeszcze na tyle spawny, że mnie to kolei szybciej znudzi niż zmęczy, ale ogólnie sama idea bardzo mi się podoba
Mój ojciec ćwiczył nie namawiany przez nikogo, dużo chodził (zwłaszcza w sezonie łowieckim) i nic mu to nie dało. Tak że spoko luz. Ruch jest ważny, ale geny i inne takie, na które nie mamy żadnego wpływu i tak są istotniejsze.
Szukałem informacji na temat tej mojej siłowni nad jeziorkiem, ale chyba zadaje niewłaściwe pytania, bo nic w sieci nie mogę wygrzebać.
Czy dobrze odczytałem, że tym razem Twoi znajomi wybrali się na przejażdżkę beż Ciebie?
Slyszalem, ze kasztany można nosić w kieszeni kurtki i/lub płaszcza a także położyć pod łóżkiem albo w okolicy telewizora. Wtedy mają mieć podobno dzialanie prozdrowotne.
Już wiem!
Najpierw przeczytałem wpis niedzielny, dopiero później sobotni.
Pewnie gdzieś też o tym czytałam, bo noszę w kurtce i mam obok telewizora, tylko pod łóżkiem boję się je trzymać w obawie, że może się coś z nich wykluje :-)))
Nic się nie wykluje, zaschną i się skurczą.
Dzisiaj ze spaceru też przyniosłem garść. I trzy takie w jeszcze nieotwartej łupinie.
A jeśli się wykluje? I wypełznie? I rozejdzie się po pokoju? I pomacha ogonkiem przed nosem? :-)
Do któregoś z tabloidów wtedy zadzwonisz i się znajdziesz na pierwszej stronie „Faktu” lub „Super Expressu”, albo nawet obu.
Napiszę do „Pierwsza Miłość” o tym,jak coś się wykluło jesienią
Tego tytułu nie znam.
Zapytaj w czytelni ;-)
Wątpię by mieli. Chyba nawet „Faktu” i „Super Expressu” nie prenumerują.
No patrz! Niewiele się pomyliłam, kiedy mówiłam Rudej, że mieszkałeś z babcią 25 lat. A kasztany są jak kwiaty- cieszą oko :) Zawsze je zbieram!
Z tym, że jak kwiaty to chyba jakieś skrzywienie po pracy w przedszkolu :D
Odwrotna kolejność! To skrzywienie pchnęło mnie do pracy w przedszkolu :D
Może i tak :)
Z dzisiejszego spaceru też przyniosłem kasztany, ale więcej już nie będę, bo założyłem oba parapety w pokoju :D
Bo kasztany są też jak owoce lub grzyby: zbierasz o wiele więcej, niż Ci potrzeba :D
Może i coś w tym jest. Dzisiaj przechodząc na Dworcowej pod kasztanowcem jakoś tak zupełnie machinalnie zacząłem się rozglądać po chodniku, czy gdzieś kasztany nie leżą :D Na szczęście już za ciemno tam było i niczego do domu nie przyniosłem.
Hahaha!
kiedyś gdzieś czytałam artykuł, że te siłownie pod chmurką to mogą więcej krzywdy zrobić niż pożytku bo są bez nadzoru trenera i nie dopasowane do każdego tylko uniwersalne. Ale szczegółów to już nie pamiętam.
Co do grobów to mama załapała, że minęło nam opłacenie grobu dziadków w tym roku (rodziców ojca) no i rozkminia czy przedłużamy znów na 10 lat ale pomnik się sypie trzeba naprawić i tablica oblazła z literek też trzeba poprawić. Więc ja powiedziałam, że nie decyduję ale jak one chcą to się oczywiście dołożę.
Tylko na 10? U mnie przedłużają na 20.
u mnie można nawet na 5 tylko. Chyba to od parafii zależy
Aaa… zapomniałem, że to parafialny.
Parafialny to wiadomo – ksiądz musi dobrze zarobić.