27°C. Słonecznie.
Kupiłem bochenek chleba.
Oddałem kamizelkę odblaskową pożyczaną na rowerowy wypad (przepłukałem, ale nie odprasowałem; sztuczne toto, więc wolałem nie tykać żelazkiem).
Na Facebooku wyświetlił mi się w nowościach wpis znajomego z cytatem z Emila Ciorana.
Czuję wielką potrzebę zerwania z wieloma ludźmi, przede wszystkim z przyjaciółmi; potem rezygnuję – czas się tym zajmie.
Coś w tym jest.
A ze znajomym ostatni raz chyba z pięć lat temu rozmawiałem.
Bo o czym właściwie mógłbym gadać z kimś, kto Ciorana czytuje?




mam teraz fazę braku umiejętności rozmawiania o niczym, a raczej już nie pamiętam, kiedy byłem ostanio w kondycji dla mnie nadzwyczajnej, czyli umożliwiającej prowadzenie takich rozmów
To słabo.
Cytat już w aniołkach
rząd 4
I OK :)
ludziom co 7 lat zmieniają się ponoć smaki. Mnie się też wydaje, że co 7 lat powinniśmy też zmieniać znajomych chociaż ja częściowo zmieniam ;)
U mnie na pewno się nie zmieniły. Ani przez siedem, ani przez czternaście, ani przez dwadzieścia jeden. Jeśli czegoś nie lubiłem i nie jadłem to nadal tego nie jem. Może nawet mam większe obrzydzenie do surowego mięsa, bo coraz mniejszą mam z nim styczność.
a mnie się zmienia. Kiedyś nie lubiłam szpinaku i oliwek teraz wpierniczam jedno i drugie. Kiedyś jadłam mięso i lubiłam kiełbasy teraz zupełnie nie czuję takich smaków ani potrzeby jedzenia tego
No proszę. Ja sobie tak trochę muzyczny gust poszerzam, ale chyba tu też nie mam tak, żebym teraz słuchał z przyjemnością czegoś, czego kiedyś nie znosiłem.
Faktem jest że to czs najlepiej odsiewa w naszym życiu ziarno od plew. A to że nadal w Twoim jestem o czymś świadczy :-)
Będę bardzo grzeczny i powstrzymam się od odpowiedzi na ten komentarz :D