Przeważnie słonecznie. 24°C.
Pelargonie na balkonie już marnie kwitną, ale jeszcze zasiliłem je przy podlewaniu. Zastanawiam się, czy w tym roku nie uszczknąć szczepek i nie spróbować wyhodować przez zimę własnych sadzonek.
Mama emocjonuje się trochę „Pachnidłem” (2006) Toma Tykwer, które poleciłem jej do obejrzenia na TVP Kultura (planowała coś z Dodą).
– Okropieństwo! Obejrzałam początek i wyłączyłam. Ale po pięciu minutach pomyślałam „Nie, przecież to tylko film”, włączyłam z powrotem i obejrzałam do końca. Dustin Hoffman tam grał, a ja lubię Hoffmana. A ty oglądałeś?
– Jakoś nie miałem chęci. Wolałem poczytać.
Przed siedemnastą wychodzę po śmietanę (na obiad do babki ziemniaczanej) do Biedronki. Przy okazji kupuję zapas mleka i dużą paczkę proszku.
Paweł znów dzwoni, że jeśli będzie miał transport, podrzuci mi śliwek („Dojrzałe i żadnych robaczywych. A za chwilę osy wszystko wpierdolą, bo się odpędzić nie można”). Niech przywozi. Może zrobię więcej dżemu albo owoce w syropie, bo nie mam niczego do kaszy manny. I przy okazji wizyty brata pozbędę się trochę babki ziemniaczanej. Sam będę się zmagał z zawartością brytfanki przynajmniej do piątku.
Dzień sto dziewiętnasty (wtorek)
5 września 2023 Autor: Hebius




Ale jak się udała ta sławetna babka?
😁
Mogłem dać ciut mniej soli, poza tym jest OK.
Film raczej słaby (główny pomysł reżysera polega na tym, żeby wrzucić całe fragmenty narracji jako głos z offu), po obejrzeniu pomyślałam, że został zrobiony tylko po to, żeby użyć komputerowej animacji do pokazania domu na moście.
Mam chyba gdzieś na DVD – może kiedyś obejrzę i przekonam się, czy mój odbiór będzie podobny.
Gdybyś miał kury to nie martwił byś się marnotrawstwem jedzenia. Pomyśl o jednej lub dwóch :-)
O to się nie martwię, bo babce do piątku nic się nie stanie.
A jeżeli masz wprawę w szczepieniu roślin to próbuj, zawsze parę groszy na przyszły rok zaoszczędzisz :-)
Nie mam żadnej, ale to nie może być trudne.
I nic nie stracę jeśli spróbuję, a się nie uda.
Brutal ten Twój braciszek.
Z powodu słownictwa? Tu by chyba raczej inne określenie pasowało. Prostak, prymityw, ordynus…
Luj? nie uwierzę. Twój brat jest artystą, Ty tylko kolekcjonerem sztuki
:D
Interesujące spostrzeżenie. Zwłaszcza w drugiej części. Kolekcjoner, czyli w najlepszym razie zbieracz. Tak, masz rację. Też nie dostrzegam w swoim blogowaniu niczego twórczego.
Zapamętałem, że jego zdjęcia podobały mi się. A w Polsce literatów (słwonikowo) nie zalicza się przecież do artystów :-P
No tak, brat do zdjęć ma oko.
W weekend jakieś upały mają być.
Mnie dzisiaj dopadł najwyższy stopień lenistwa 🤨
A mogłaś z tym poczekać do weekendu :)
To lenistwo może trwać dłuższy okres.
Bywa.
a może zamrozić tą babkę ?
Nie wiem, nigdy nie próbowałem. Jeśli pyzy można, to pewnie i babkę też.
to próbuj. Jak sie samemu mieszka to ciężko ciągle jadać to samo kilka dni albo wymierzyć małą porcję. Ja nie lubie jeść pod rząd tego samego więc praktycznie wszystko mrożę.
Mnie na szczęście taka monotonność nie przeszkadza.