
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Przed śniadaniem wynoszę śmieci i zachodzę do Mistrza Jana po chleb.
– Z pomidorami.
– Pokroić? – pada sakramentalne pytanie.
– Niekrojony. I może jeszcze jakąś połówkę – dodaję, bo na obiad mam zupę, więc jeden bochenek do poniedziałku może mi nie wystarczyć.
– Połówkę to nie ten sklep.
Zaskoczony nieoczekiwanym żartem parskam śmiechem.
– Rozbawiłam pana – sprzedawczyni stwierdza oczywistość.
– Może trzeba poszerzyć asortyment – rzucam zamiast potwierdzenia.
– Może trzeba.
Dzień dziewięćdziesiąty trzeci (czwartek)
10 sierpnia 2023 Autor: Hebius




Pierwotnie miałem stwierdzić że przez tyle czasu powinni zapamiętać że Hebius krojonego nie kupuje, ale w moim sklepie do dziś gdy biorę LD słyszę pytanie: jakie? :-) A przecież my, starzy ludzie, nie zmieniamy tak łatwo nawyków :-)
U Mistrza Jana sprzedaje kilka dziewczyn, ruch mają spory, a ja tam zachodzę tylko dwa razy w tygodni. Dużo osób (może nawet większość) bierze chleb krojony, więc one to pytanie rzucają już automatycznie.
Z tym poszerzeniem asortymentu to nawet ciekawy pomysł.
Trzeba przyznać.
Jeszcze mamy w piwnicy prywatną krajalnice do chleba.
Chociaż chyba jednak już została wyrzucona 🤨
Zepsuta była?
Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak lubię twojego bloga i jaki on sajens fikszyn jest. I nie ma w tym stwierdzeniu niczego więcej do znalezienia.
A tak w ogóle to nie wiem jak ten twój chleb smakuje. Nie jadam chleba raczej bo są w nich dodatki. Ale tu w Gruzji dodatków nie ma i jem. Pewnie widziałeś filmik więc wiesz wszystko.
Tak, oglądałem wszystkie filmiki z Gruzji.
Brzmiało to rzeczywiście ciekawie: „…i może jeszcze jakąś połówkę, bo na obiad mam zupę”. Tylko, że sprzedawca mógłby podbić stawkę: „Życzy pan sobie również odpowiednie zioło? Dopóki pani Maria nie wyszła”.
To o zupie to były didaskalia. W sklepie nie mówiłem dlaczego potrzebuję jeszcze połówki.
Kim jest pani Maria?
Maria o stu imionach, Maria, Marysia, Marycha, Marihuana po prostu.
Aaa…. No tak. Nie zajarzyłem :D
o proszę jak miło pożartować przy zakupach :)
Tak. Sprzedawczynie u Mistrza Jana są sympatyczne i mają dobry kontakt z kupującymi.
Wódka lepsza od chleba, bo gryźć nie trzeba :D
Nawet już nie pamiętam kiedy ostatnio piłem.
Dawno nie miałem okazji.
A wiesz, próbowałam znaleźć w kilku Biedronkach malinowy Somersby. Było wiele smaków, ale malinowego akurat nie. Chyba muszę pojechać do Kętrzyna i napić się go razem z Tobą ;)
Oj, bo tego pełnego wyboru smaków w Biedronce nie ma. Trzeba było szukać w mniejszych sklepach.
W tych mniejszych sklepach to już taki wybór, że głowa boli. W Hajnówce skupiłam się na próbowaniu lokalnych piw rzemieślniczych.
A tak, to teraz modna. Niestety w Kętrzynie chyba nadal nie ma żadnego lokalnego piwowara.