Jest intensywnie słonecznie, ale tylko 22°C na termometrze i w powietrzu czuć jakiś chłód.
O trzynastej wychodzę na cmentarz. Podlewam pelargonie u dziadków (do południa donica jest jednak w cieniu, więc nawet przy większych upałach wystarczy podlewanie raz w tygodniu), zapalam znicza babci, a później zachodzę do kaplicy, gdzie trwa już różaniec za panią Marię. Na to pożegnanie (przed kremacją) zjawiła się chyba głównie rodzina i sąsiedzi. Nie wziąłem okularów, więc nie wypatrzyłem nikogo znajomego. Zresztą w swoim kącie za otwartymi drzwiami nie miałem okazji do intensywnego rozglądania się po zgromadzonych. Ani zbyt wielkiej (jakiejkolwiek) chęci. Trumna była zamknięta. Na szczęście. Chyba. Wydaje mi się, że już mi nie zależy na nieoglądaniu nieboszczyków w trumnie. Chociaż niewątpliwie łatwiej zachować opanowany spokój, gdy zmarły spogląda na zgromadzonych jedynie z odpowiednio dobranej fotografii, a zwłoki są już ukryte pod wiekiem.
Do domu wracam po czternastej. Odgrzewam kaszę gryczaną na obiad, przez chwilę netuję słuchając radia. A po Płytomanii się kładę i drzemię do wieczora, dwie, czy trzy godziny. Zmęczyło mnie to wyjście z domu w południe bardziej niż nocne kilkukilometrowe spacery.
Dzień trzydziesty trzeci (niedziela)
11 czerwca 2023 Autor: Hebius




Oglądanie nieboszczyków w trumnie kojarzy mi się albo z moim dzieciństwem, kiedy zwłoki się wystawiało w domu i starsze kobiety przychodziły się modlić, albo z Six Feet Under, gdzie też często były otwarte trumny.
I to był dobry zwyczaj, modlenie się i śpiewanie przy nieboszczyku, lepszy niż obecna oferta na pożegnanie i przeżywanie żałoby.
Śmierć jest częścią życia. Dzisiaj wszyscy udają, że tak nie jest.
Taaa… Teraz ani śmierci nie ma, ani starości. Mamy kult młodości, zdrowia i urody, a resztę się wypycha ze świadomości.
U mnie podobnie ze zmęczeniem. Spacerowaliśmy, trochę siedzieliśmy, a wróciłam do domu skonana.
Pewnie to od pogody. Zmienia się, może ciśnienie rośnie czy spada. Nocny spacer zajął mi prawie dwie godziny. Fakt, że wybrałem dłuższą trasę i miałem rozpraszacz w postaci nagrania audycji „Nie tylko dla orłów” (nadal mnie to mocno bawi, zwłaszcza Doradztwo intymne Gandalfa), ale GOOGLE twierdzi, że te 5,3 km powinienem pokonać w 67 minut.
ten zwyczaj otwartych trumien to byśmy sobie już mogli darować naprawdę. Zdecydowanie lepiej zmarłego pamiętać żywego nie pojmuję po co go oglądać po śmierci. Rozumiem w sytuacji przed pogrzebem oglądanie przez kogoś z rodziny bo u mnie w wielkim mieście często się zdarzają pomyłki, że wystawią kogoś innego do kaplicy no to lepiej zerknąć zawczasu ale tak żeby każdy podchodził i patrzył to straszne.
Pamiętam, że Ela też tak w otwartej była w kaplicy i stałam z boku jej rodzina przepychała mnie na przód a ja strzelałam oczami na boki bo chciałam ją pamiętać po swojemu.
Jeśli ktoś nie chce może nie oglądać, ale mnie otwarte trumny nie przeszkadzają. Wszyscy teraz na około mają wypasione telefony, którymi robią masę zdjęć, czy filmików, więc łatwo można sobie zatrzeć obraz zwłok w trumnie wracając do nagrań, czy fotografii zrobionych nieboszczykowi za życia.
no właśnie nie zawsze się nie da nie oglądać. Pamiętam jako dziecko jak zmarli moi dziadkowie to jakieś stare ciotki popychały mnie na sam przód pod trumnę żebym stała i zaglądała wtedy to nie ma jak nie patrzeć jak stoisz tuż nad. Potem pamiętam że mnie przymuszali jak teść zmarł brrrrr to jest straszny zwyczaj i często mnie zniechęca do pójścia do kaplicy. Wolę od razu do kościoła jak pozamykane
Nie, no wiadomo, nikogo nie powinno się zmuszać do oglądania zmarłych. A już zwłaszcza dzieci, jeśli same tego nie chcą. Ani do oglądania, ani do całowania nieboszczyka na pożegnanie. Bo dobrze pamiętam jeszcze czasy, gdy całowanie zmarłego przez rodzinę tuż przed zamknięciem trumny i wyprowadzeniem ciała z domu, było normą w zwyczajach pogrzebowych :D
co ??? to ja takich cudów nie przeżyłam na szczęście … :O
U rodziców był album z całą serią zdjęć z pogrzebu dziadka dokumentującą, jak żegnają go wszystkie wnuki.
z całowaniem ? ale masakra. Ok Beata juz mnie znudziła więc przechodzę tutaj i już mam kolejny wpis na blogu :D
Już lecę czytać!
Bycie cwanym to jest w porządku uważasz? nie osłabiaj mnie ,idę z tego blogu bo ten blog jest niegodzien żeby tu pisać, żegnam.
Alleluja i Amen ! że tak biblijnie zakrzyknę :D
Bogu niech będą dzięki! :D
Teraz to już chyba nawet się zdjęć na pogrzebach nie robi
Znanym i sławnym, gdy wśród żałobników są znani i sławni. A szaraczkom chyba tylko jeśli zejdą w głośny, medialny sposób.
Kiedyś na Łostowicach to fotograf był na etacie.
Teraz ludziom nawet się nie chce stać przy trumnie.
Asenata faktycznie teraz się nie robi chyba choć takie robione na stypie na luzie są dobrym pomysłem bo czasem się rodzina widuje tylko przy takich okazjach.
Ja zawsze sama robię zdjęcia.
Rodzina jest już do tego przyzwyczajona.
Wszystko się ostatnio zmienia coraz szybciej, zwyczaje pogrzebowe też.
Otwarte trumny dają możliwość ostatniego pożegnania.
Bycia ze zmarłym w tym ostatnim momencie ziemskiej bytności.
Teraz ludzie jakoś nie chcą mieć nic wspólnego ze zmarłym
Wszystko ma być załatwione poza oczami, żeby zakłamać śmierć.
A ona jest nieodłącznym elementem życia
Może za starzy już jesteśmy i nie pasujemy do obecnych czasów. Teraz się nie ogląda zmarłych, nie żegna z nimi, tylko idzie do lekarza po tabletki na żałobę.
Nie rozumiem tego za bardzo.
Asenata ja nie jestem za żegnaniem się ze zmarłym w trumnie. Mogę ale jak trumna zamknięta. Ciało ludzie po śmierci wygląda czasem bardzo nie fajnie i po co to mieć w głowie ? ja od dziecka unikam takich widoków choć nie udało się u teścia i przyjaciółki
Nieraz nie trzeba pokazywać zmarłego, że względu na stan ciała.
Może być na przy po wypadku.
Ale nie pożegnałabyś się nawet z najbliższymi?
Ja nie mam problemu z widokiem nieboszczyka w trumnie.
Wszyscy z rodziny byli żegnani przy otwartych trumnach.
Kiedyś nie do pomyślenia było, żeby na przykład po śmierci sąsiada nie iść na pogrzeb.
Więc można napisać, że pożegnałam całe jedno pokolenie z trzech bloków.
I połowę następnego
Teraz już się tak nie chodzi, bo się ludzie po różnych cmentarzach zaczęli chować.
mnie zmarł już ojciec, obie babcie i obaj dziadkowie i wszyscy ponad 20 lat temu i żadnego z nich (poza teściem) nie oglądałam w trumnie a żegnałam obecnością w kaplicy ale na tyłach i na pogrzebie. Oni już nie żyli to co to za pożegnanie. Pożegnałam to przyjaciółkę umierającą na raka bo odwiedziłam ją w czasie gdy obie wiedziałyśmy już że umiera i więcej się nie zobaczymy. To było pożegnanie ale z żywym. A z brzydko mówiąc samym ciałem ? to bez sensu. Takie moje przymyslenia oczywiście każdy ma swoje :)
A do sąsiadów na pogrzeby jak mam informację kiedy i gdzie to ja chodzę takich których znałam dobrze nie tylko z widzenia.
Nigdy zmarłego w trumnie nie traktowałam jako „samo ciało”
Dla mnie to zawsze człowiek.
Ja zostałam tak wychowana, że powinnością żywego jest być w tej ostatniej drodze zmarłego.
Trzeba zmarłego ubrać, dać mu coś na drogę, uścisnąć dłoń, stać przy trumnie.
Sprawdzić nawet czy ma wygodnie w tym ostatnim swoim posłaniu.
Nie zrobi się tego przy zamkniętej trumnie
no to ja jednak inaczej. Ja już traktuję że tego kogoś tam już nie ma. Dusza już krąży. I też dlatego co już Hebius wie mam problem z odwiedzaniem zmarłych na cmentarzu. Generalnie modlę się za nich codziennie, wspominam, mam w głowie często mam też na zdjęciach w domu w ramkach ale na cmentarzu dla mnie jest tylko grób nie ma ich tam. I ja nie czuję potrzeby pielęgnowania grobu i stawiania zniczy. Co jest też trudne do zrozumienia przez moją mamę ,że nie biegam na cmentarz w rocznicę śmierci taty, w jego urodziny … no tego nie umiem jej wytłumaczyć że dla mnie jego tam nie ma. Ja mu mogę znicz zapalić w domu obok zdjęcia
Ja się nie modlę.
Uważam, że nie ma potrzeby – https://asenata2.wordpress.com/2022/11/02/jan/
Ale odwiedzam na cmentarzu, bo tam są ich kości lub prochy.
Szkoda, że u nas nie można prochów rozsypać.
Ale jeżeli już stawiamy pomniki, to trzeba o nie dbać.
no to ja odwrotnie modlę się ale nie dbam o pomniki :) ja bym wolała żeby mnie w urnie trzymali w domu na komodzie :D
Urna na komodzie.
No nie wiem 😏
Hebius wyrzuć ten komentarz
Ten też
Chciałam dać fragment z
Poznaj mojego tatę
Ale film nie wchodzi.
Tam jest pokazane jak urna na komodzie marnie kończy
Można kliknąć w link i się klip wideo obejrzy.
Co do cmentarzy – pomniki są po to, by o zmarłym pamiętać dłużej, nawet gdy już my odejdziemy i wszyscy inni, którzy nieboszczyka znali za życia. To takie „Ja mam bliskich odeszłych w sercu i swojej pamięci” lekko egoistyczne jest, bo w domyśle mamy „a co później, po mojej śmierci, to już mnie w ogóle nie obchodzi” :P
Podmieniłem linki odsyłaczy do YouTUBE, teraz widać wszystko.
ha ha ha no widziałam ten film faktycznie na komodzie może nie koniecznie ;)
„Zdecydowanie lepiej zmarłego pamiętać żywego”
Nie każdy umiera będąc pięknym i młodym.
Bardzo często odchodzi się po długotrwałej chorobie, która wyniszcza, zmienia.
Nie wyrzucimy z pamięci tych obrazów
no nie wyrzucimy ale jak sobie przypomnę to ciało teścia które niestety musiałam oglądać w trumnie to on zupełnie nie był do siebie podobny ziemista cera zapadnięta twarz. Tego widzieć nie chciałam.
Oglądanie zmarłych to żadna przyjemność. Mnie to czasem wręcz paraliżuje, ale podejrzewam że to przez to, że od małego byłem do tego zmuszany, bo zabierany na wszystkie różańce do zmarłych w rodzinie.
Szczęśliwie nie mam z dzieciństwa żadnych traumatycznych wspomnień w tym względzie.
Ja zdecydowanie wolę, gdy trumna jest zamknięta.
U nas większość piątku i połowa soboty w deszczu, na szczęście. 🙂
Chyba ze względu na temat postu przeczytałem „nieodkryptapl”.
@mare
:D
@nieodkrytapl
U mnie coś spadnie w czwartek. Może.
A teraz tylko alerty RCB dostaję, że jest sucho i w lasach trzeba uważać, bo bardzo łatwo o pożar.
Oby spadło!
Oby.
A ja byłem u notariusza i wydałem dokładne instrukcje, jak ma mój pogrzeb wyglądać.
Oczywiście trumna ma być otwarta i ustawiona pod kątem, abym mógł widzieć, kto przyszedł, komu smutno, a kto tylko udaje.
Ale ten notariusz to w Hiszpanii? Bo u nas chyba takie dyspozycje nie mają żadnego, najmniejszego nawet znaczenia.
Nie zachowujesz równowagi. Nie wiem czy oglądanie nieboszczyków jest traumatyczne, dla mnie raczej nie. Ale zbytnie skupianie się na tym też chyba nie jest rozsądne. Jest śmierć, jest starość – ale jest również życie, młodość, radość…
Zalecasz chodzenie na place zabaw, czy pod przedszkola i oglądanie bawiących się dzieci?
Ale ja w ogóle nie czuję takiej potrzeby. No i w dzisiejszych czasach mogłoby to zostać bardzo niewłaściwie odebrane :D
No, jeżeli to ci przychodzi do głowy, gdy mówię o życiu i korzystaniu z życia, może lepiej chodź po cmentarzach ◉‿◉
Tak na serio, to na hasło, że jest życie, młodość i radość nic mi nie przychodzi do głowy.
No wiem, że jest. Gdzieś tam. I niech sobie będzie. I to tyle.
😅
No co?
To miała być odpowiedź do komentarza mare, ale widzę, że dodało w złym miejscu.
Rozumiem.
Swoją drogą nie lubię tych emotek, bo małe są i brzydkie, i nie odczytuję ich znaczenia bez powiększania strony. Niestety nie wiem jak wyłączyć konwertowanie znaków z klawiatury na te paskudne bóźki.
Miał być deszcz
Nie ma deszczu 😭
Moim zdaniem pożegnać się można z żywym, a nie zmarłym.
Na pogrzebie mamy czułam tę presję naokoło, że trzeba podejść do tej otwartej trumny, ba! pocałować. Część obecnych to właśnie robiła. Nie zdobyłam się na to. I na pewno nie żałuję. Jeśli mam jakieś wyrzuty sumienia, to dotyczą one tego, co było między nami za jej życia, a tego pocałunki po śmierci nie zmienią.
Owszem, też pamiętam z dzieciństwa czuwanie przy otwartej trumnie (w domu) i mówcie co chcecie, że wypieramy śmierć (w kółko o tym czytam) itd, ale to był barbarzyński zwyczaj.
no ja uważam podobnie. Można czuwać np w kaplicy ale ja przy otwartej trumnie odpadam. No i całe szczęście, że jestem za młoda i nie mam rodziny na wsi żeby pamiętać czuwanie nad zmarłym w jego łóżku …
Ale to było bardziej sensowne, niż wożenie nieboszczyka w te i nazad. Niedawno zmarła znajoma na wsi. Przyjechał karawan i zabrał zwłoki. Na drugi, czy trzeci dzień przywiózł zmarłą do kaplicy na różaniec i ostatnie pożegnanie. Później zabrał trumnę do krematorium i znów za dzień, czy dwa przyjechał z urną i odbył się pogrzeb.
I po co to wożenie? Kiedyś trzeciego dnia trumnę by wynieśli z domu prosto do kościoła, a po mszy na cmentarz i z głowy – logicznie proste i tanie.
Jeszcze bardziej sensowne jest powiezienie trumny przez zakład pogrzebowy prosto do krematorium i potem pogrzeb przy urnie. Bez żadnych czuwań i ostatnich pożegnań. Przecież ostatnim pożegnaniem jest tak naprawdę udział w pogrzebie.
Jeżeli jest kremacja
To przebiega to dwuetapowo
Kremacja
Mamy zmarłego w trumnie i go żegnamy.
Pogrzeb
Tylko z urną
” zakład pogrzebowy prosto do krematorium”
że jak ,bez rodziny?
W moim odczuciu zmarłego żegnamy składając do groby w trumnie, gdzie będzie się powoli obracał w proch. Jak jest już urna z prochami to w sumie nie wiem, co tutaj żegnać. Nie jestem przeciwny kremacji, ale to powinno być robione tak jak na zachodzie, co widać czasem na filmach – msza w kaplicy przy cmentarzu, po której trumna zjeżdża do krematorium pod kaplicą, a po 30 minutach czy godzinie rodzina dostaje ciepłą jeszcze urnę, którą umieszcza na cmentarzu, albo robi z prochami co tam sobie zmarły zażyczył.
Stosy pogrzebowe w Indiach też są OK.
To co mamy teraz w Polsce za bardzo przypomina pozbywanie się odpadków.
Nie ma miejsca na te trumny w grobie już.
Jeszcze raz
Krematorium w Gdańsku mamy na Srebrzysku.
Kremacja przeważnie jest jeden dzień przed pogrzebem.
I tam możemy pożegnać zmarłego, bo on jest na pół godziny wystawiony w trumnie..
Potem przez szybę widać jak w piec trumna z ciałem wjeżdża.
I żywi wracają do domu.
Na drugi dzień, konkretnie mam na myśli Łostowice ,urna tak jak trumna jest też wystawiana na pół godziny w kaplicy.
I pogrzeb.
Czy urny są zabierane na msze, to nie wiem, bo się na nich nie pojawiam.
Na małych cmentarzach prawdopodobnie Zieleń (albo inny zakład)przywozi urnę prosto na miejsce pochówku
„To co mamy teraz w Polsce za bardzo przypomina pozbywanie się odpadków.”
Ale że jak?
Jakby film nie wszedł to skasuj
Przywożenia zmarłego na różaniec to za bardzo nie rozumiem.
Ale ostatnio w rodzinie też tak właśnie było.
A nie było kremacji ,tylko potem trumna w kościele
Bo pewnie w kaplicy trumna ze zmarłym mogłaby zostać na noc, a w kościele to już jednak nie bardzo.
Ale, że czuwanie przy zmarłym to barbarzyński zwyczaj 😲
Dlaczego?
Choćby ze względów sanitarno-higienicznych.
No nie wiem
Gdy jak komuś umiera najbliższa osoba, rozpacz człowiekiem targa
to o sanitarno-higienicznych sprawach ,myśli.
W miastach trzeba zaraz zgłaszać, żeby przyjechali ciało zabrać.
chociaż bywa nieraz ,że się długo czeka.
Czuwanie przy zmarłym jest starym ,pięknym zwyczajem
Niestety z różnych względów już w zaniku.
Sanitarno-higienicznych, jasne. Tak jakby kiedyś ludzie marli powszechnie z powodu takiego czuwania przy nieboszczyku.