Późnym popołudniem przyjeżdża Paweł. Zakupy zrobić sobie i mamie. Przez czekanie na brata dopiero po siedemnastej wychodzę do Pepco. Potrzebowałem plastikowego pojemnika do uporządkowania babcinych kieliszków¹. Nikt ich od dawna nie używał i raczej używać nie będzie, ale skoro są, niech sobie stoją, gdzie stały.
Do Pepco daleko, więc to zakupowe wyjście zaliczam na konto codziennego spaceru.
W nocy oglądam „Kabaret” Boba Fosse’a. Chyba jednak źle pamiętałem opowieść i cały romans Briana (Michael York) z baronem von Heune (Helmut Griem) faktycznie rozgrywa się gdzieś poza kadrem.
______
¹ Trzymane teraz w dwóch warstwach uwolniły pół półki w kredensie.
Dzień dwudziesty czwarty (piątek)
2 czerwca 2023 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, Łatka | Otagowane Bob Fosse, Helmut Griem, Kabaret, kieliszki, Michael York, Paweł, porządki, z przypisem | 21 Komentarzy
Komentarzy 21
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Może jeszcze się przerzucisz na mocniejsze trunki to będą jak znalazł 😉 Na wsi nie ma żadnego porządnego sklepu że po zakupy wpadają do miasta?
Ceny w obu wiejskich sklepikach (bo mają aż dwa) są średnio zachęcające do zakupów. Na przykład cukier, który w mieście można kupić za 5 złotych z groszami na wsi kosztuje 7.
A koszt biletu do miasta tego nie równoważy?
Z kolegą samochodem przyjechał, za bilet nie płacił.
Też lubię chomikować zabytkowe szkła. Babcia trzymała filiżanki z mojej fazy kupowania przedwojennej porcelany. Pewnie, gdy następnym razem pojadę do Polski, coś postanowię w temacie (tzn. gdzie przemieścić zbiór).
Narzekałaś, że macie mało miejsca w swoim irlandzkim domku. A porcelanę, jeśli przywieźć, to przydałoby się jednak mieć gdzieś wyeksponowaną.
Prawie nigdy nie narzekam, raczej informuję. Nie napisałam, że zamierzam cokolwiek gdziekolwiek przewozić. W domu moich rodziców jest dość miejsca, a porcelana jest skitrana w starej gablotce u babci na piętrze, bo sprawiało jej to przyjemność.
Aaa… W tym znaczeniu przenieść. Rozumiem.
Co do narzekania – też rozumiem, bo sam przeważnie tylko informuję :D Niestety język polski jest w tym zakresie dość ułomny i ciężko wyrazić w nim neutralny stan pośredni między czymś dobrym, a złym.
Też się muszę wybrać po jakieś pudełko (na leki Ojczastego) 😁
Nie wiem, może coś znajdziesz. Ja poszedłem do Pepco, a pojemniki kupiłem w JYSK-u.
Z Cabaretu
to ja pamiętam piosenki i Marisę Berenson.
Od razu podejrzewałem, że chodzi o Natalię Landauer, ale musiałem sprawdzić, bo nazwiska aktorki nie kojarzyłem.
To była chyba jej rola życia.
Tylko z niej ją kojarzę.
Potem niestety miała wypadek, cała jej twarz wymagała gruntownej naprawy.
Możliwe.
Uwielbiam Kabaret! Oglądałam go z mamą w młodości chyba ze sto razy! W zeszłym roku byłyśmy też na przedstawieniu w Londynie.
Też lubię, chociaż może nie aż tak :)
Kieliszki to tylko do wina mam i mi się tłuką. Inne nie korzystam
U mnie są do wszystkiego.
Jeśli kieliszki do wina, to chętnie przygarnę.
Będę pamiętał, jeśli najdzie mnie chęć do pozbycia się tego szkła :)
:)