Padam o pierwszej w nocy, a budzę się kwadrans przed siódmą. Bez konkretnego powodu. Na szczęście udało mi się jeszcze zasnąć i wstałem dopiero o dziewiątej. Mama przyszła godzinę później, już po wizycie w zakładzie energetycznym, skąd spławiono ją błyskawicznie. Tak, ma roczne zużycie prądu poniżej 2000 kWh, ale tarcza osłonowa jej nie obejmuje, bo coś tam, coś tam (po śmierci ojca zachciało jej się od razu lecieć i przepisywać licznik na siebie – uważała, że tak trzeba – i chyba jakąś nową umowę przy okazji dostała). Sporo rozmawiamy. Pokazuje mamie zdjęcia przysłane przez Alinę (solo, z żoną i ich córką¹). Chodzimy do ogrodniczego, mama głównie po jakiś dobry środek na czerwone ślimaki, które co roku sieją zniszczenie na jej grządkach. Przy okazji kupujemy rabatowe pelargonie do donicy na grobie dziadków i drobne różowe goździki dla ojca. Na obiad mam zupę jarzynową i białą kiełbasę.
Po piętnastej, wracając z przystanku, zaglądam na cmentarz. Żywe kwiaty już powiędły i są do wyrzucenia, ale ogarnę na pomniku, jak już kamieniarze zamocują płytę z danymi nieboszczyków. Wieczorem przeglądam rzeczy babci z kategorii medyczno-opiekuńczej i odkładam to, co się jeszcze może przydać Mai, sąsiadce z pierwszego piętra, której matkę rozłożył Alzheimer do spółki z Parkinsonem.
________
¹ Panie podzielił się pracą. Alina dała jajeczko, jej żona urodziła
² Według mnie czerwone, według mamy – amarantowe.
Archive for 18 Maj, 2023
Dzień dziewiąty (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged Alina, cmentarz, Maja, mama, obiad, plany, sen, z przypisem, żałoba on 18 Maj 2023| 18 Komentarzy »



