Wyborcza z drugą częścią „Władcy Pierścieni” dla brata.
Sąsiad z dołu po pożyczkę, dwukrotnie w ciągu dnia.
Leniwy obiad z kupnymi pierogami.
I Irena B po prośbie, z przypomnieniem, że obiecałem (ten mój cholerny brak asertywności!) wyczyścić jej parkiet.
Powinienem jeszcze wspomnieć o lekturze przygnębiającego „O Paszczaku, który kochał ciszę” z kolekcjonerskiego wydania „Opowiadań z Doliny Muminków”. Niestety wszelkie ewentualnie błyskotliwe przemyślenia poległy pod głębokim rozczarowaniem edytorską stroną książki.
Środa
5 grudnia 2012 Autor: Hebius




sasiąd kase pozycza?
Taaa… A później nie pamięta, że oddał i po dwa razy przychodzi ze zwrotem :D
Korzystne warunki pożyczania :)
Przygnębiający Paszczak, a post wcześniej Ktoś (nie będę wskazywać palcem) mówił o andydepresyjnym działaniu Muminków :)
I jeszcze przy zwrocie zawsze przynajmniej z czekoladą przychodzi, więc to pożyczka oprocentowana :D
A to opowiadanie o Paszczaku można interpretować w różnoraki sposób. W najoczywistszym, powszechnym odbiorze to pewnie będzie pogodny tekst o zrealizowanym poszukiwaniu szczęścia.
Wszystko ok, tylko ta obietnica dotycząca parkietu zakłóca spokój.
Zwłaszcza, że to parkiet stary, a nielakierowany.
:)No to upojny zapach terpentyny przed Tobą. O polerujących zabiegach na szmacie tez wspomnę.
Ale,ale jest Pronto do parkietów.
Do tego Pronto się nie nada. A może za drogie jest? W każdym razie sąsiadka chce jakiejś specjalnej emulsji, takiej zamiast wiórkowania. Będę musiał znaleźć, kupić, a później użyć.
widzę, że nadal Muminki na tapecie ;]
To dopiero początek. Właśnie zasiadłem do lektury biografii Tove Jansson.
boszzzzzzzzzzzzzzzz
Bez obaw. Na blogu może nie będzie tego widać :)
Pamiętam, że w dziedziństwie ze wszystkich bohaterów Muminków najbardziej nie lubiłam Paszczaka. Nawet bardziej niż Małej Mi. Aż mi się odechciewało oglądać jak się pojawiał. Brrr.
Paszczaki były chyba prawie zawsze przedstawiane w dość niekorzystnym świetle. Ale trzeba pamiętać, że ogólnie to one nigdy nie miały złych zamiarów :)