Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2013

Noc mam ciężką. Mimo obezwładniającej senności długo nie mogę zasnąć. A gdy tylko mi się to udaje babka, spanikowana problemami z ciśnieniem (210/115), robi mi pobudkę. I muszę wstać, przynieść tabletki, babkę uspokoić, poczekać aż uśnie… A tuż przed piątą znów zrywam się z łóżka wołany do pomocy. Tym razem babcine ciśnienie nie jest niepokojąco wysokie, ale jej zdenerwowanie jest równie silne, jak wcześniej.
A wszystko chyba (?) w dużej mierze z powody zapowiedzianej wizyty księdza, comiesięcznej atrakcji w ramach duszpasterskich odwiedzin chorych i niedołężnych. Po południu, gdy już nasze życie wraca do codziennych, normalnych kolein babcine ciśnienie też się uspokaja, nie wykazuje żadnych nadzwyczajnych skoków.
Wieczorem, gdy oglądam pierwszy odcinek nowego sezonu Spartakusa (Spartacus: War of the Damned) babka śpi zupełnie spokojnie, momentami pochrapując z lekka.

Reklamy

Read Full Post »

Środa

Na dworze deszczowo. Z dachu walą się na balkon bryły lodu. A mnie nosi. Im bliżej końca dnia, tym bardziej.

Read Full Post »

Sobota

Forum. Książka (do poniedziałku muszę przeczytać „Niemieckiego bękarta”). Kolejny odcinek „Once Upon A Time” (tradycyjnie najatrakcyjniejszy jest szwarc-charakter, kapitan Hook).

Niedziela

Rano Bach. Reszta szwedzka, pod znakiem Camilli Läckberg.

Poniedziałek

Noc ciężka (babkę przerabia na senne koszmary pożar w brazylijskim klubie). Wyjazd na wieś krótki. Wieczorem rozkłada mnie ból głowy.

Wtorek

Za oknem pluchowata odwilż, irytująca nie mniej, niż opieszałość poczty.

Read Full Post »

Read Full Post »

Chwila przy zamku z aparatem (krótka sesja zdjęciowa). Opłaty za mieszkanie. Zakupy (Irena MB potrzebuje twarożku dla kota). Lutowa „Nowa Fantastyka” z cyfrowym archiwum numerów z lat 1982-2004 na dvd (miło sobie przypomnieć stare okładki, ale teksty czyta się zdecydowanie wygodniej z papieru – choćby i pożółkłego – niż pdf-u na komputerowym monitorze). Frytki na obiad. I babka ziemniaczana (będzie na jutro). Wieczorem końcowe rozdziały „Pana Lodowego Ogrodu” (satysfakcjonujące zakończenie cyklu). I bezproduktywne netowanie.

Read Full Post »

Od przybytku głowa nie boli Z wydarzeń wartych odnotowania – obsługa w Solaris znów stanęła na wysokości zadania.
Przesyłka przyszła szybko, a korekta zamówienia została uwzględniona.
W tej sytuacji nie muszę się już martwić o urodzinowy prezent dla mamy. W poniedziałek dostanie piąty z serii kryminałów Camilli Läckberg, a trzy pozostałe, jak tylko sam je przeczytam.

Read Full Post »

Za oknem nadal mroźnie i biało. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie skorzystać ze słonecznego dnia i nie wyjść na spacer z aparatem. Ale później przyszło otrzeźwienie. „I po co mi to? – pomyślałem – Kolejna porcja nieciekawych zdjęć z tych samych, złażonych dziesiątki razy ulic?”. I dałem sobie spokój.
Marudzenia babki w temacie obiadu (najpierw chciała mnie wysłać do sklepu po śledzie, później namówić na pieczenie babki ziemniaczanej) udało mi się załagodzić obietnicami („Jutro…”), może nawet nie bardzo pustymi. Jemy sadzone jajka z makaronem i kiszoną kapustę, posiłek szybki w przygotowaniu i w miarę zdrowy.
Józek jest niepoprawny w swojej rozrzutnej wdzięczności. Zwracając 20 złoty trzytygodniowego długu wręczył mi czekoladki z ajerkoniakiem za 11 zł. Moje niemrawe protesty uciął krótkim „Tak trzeba”. Może i trzeba, tylko przy takiej praktyce żadną siła nie starczy mu kasy do pierwszego.

Read Full Post »

Older Posts »