IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Z pamiętnika robola
Popołudnie przespałem, a teraz w ogóle nie chce mi się myśleć.
+
Godz. 03:55. Pobudka.
Godz. 04:45. Majster.
Godz. 05:00. Na budowie w NR.
Piasek jest, ale bloczków na fundamenty inwestor nie dowiózł. Wymurowujemy zostałe resztki.
Godz. 06:00. Plastuś zaszedł pogadać.
– Bloczki będą po południu – obiecuje.
Godz. 11:00. Koniec roboty. Majster się wkurza, bo gdyby nie braki materiału fundamenty byłyby już wymurowane.
– Żony się zaczynam już wstydzić, że tak wcześnie z roboty wracam – mruczy. – Jak tak dalej będzie to szło, to do zimy nawet jednego stropu nie zalejemy.
Godz. 11:30. Zjazd z budowy.
Godz. 11:43. Babka właśnie wróciła z ogródka. Była wypielić kawałek po ogórkach. Chociaż – jak się dowiedziałem później – rano górne ciśnienie skończyło jej do 220!
Godz. 12:00. Pół godziny moczenia w wannie.
Godz. 12:30. Odkurzanie. Komputer. Zastanawiam się nad życzeniami urodzinowymi dla Bartosza.
Godz. 13:44. Pinokio na GG. W poniedziałek będzie już kraju. Ciekawe, czy i tym razem coś mi przywiezie z Barcelony.
Godz. 14:30. Na obiad zupa jarzynowa, kilka kabanosów i garść krówek. Z tym zakupem cukierków to jednak popełniłem błąd.
Godz. 15:00. Babka kończy drzemkę, a ja zaczynam.




Jeszcze trochę i majster rzuci tą robotę w cholere
Na razie jeszcze się na to nie zanosi.
Te krówki to jeszcze od poniedziałku? To i tak się długo utrzymały – ja bym je pochłonął w dwa dni :P
Proszę mi nie przypominać o krówkach! Jeszcze garść jest w kredensie. Jeśli nie będę o nich myślał, to dotrwają do niedzieli :P
Ja bym jednak proponowala zjesc wszystkie naraz. Jak czegos nie ma, to nie kusi ;P
Sklep mam blisko – może kusić by wyjść i dokupić nową porcję w miejsce zjedzonej :P