Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2010

2046. A jednak.

Od piętnastej goszczę Sojuza.
A właściwie Kętrzyn gości – bo się Sojuz zatrzymał w hotelu. Ja robię jedynie za niefachowego cicerone.
Oprowadziłem już gościa po mieście, pokazałem oba stare kościoły, zaciągnąłem do muzeum, przedstawiłem babce, naciągnąłem na pizzę. Wszystko w niespełna cztery godziny.
O 18:45 odstawiłem gościa do hotelu, coby chwilę odsapnął. Wieczorem mamy jeszcze wyskoczyć na piwo.
Babka – początkowo dość przerażona wizją przyjmowania jakichś moich znajomych – w tej chwili jest już tylko lekko podekscytowana.
– I co powiedział na mój temat? – chciała wiedzieć, gdy wróciłem do domu. – Stara i straszna?
– Nie. Że się babcia dobrze trzyma.
Uspokojona w swoich obawach mogła się zrewanżować komplementem.
– Niebrzydki chłopak, przystojny.
– Niebrzydki. – przytaknąłem.
– Żonaty?
– Nie. Wolny.
– To jak on się od dziewczyn obronił, taki ładny?

Reklamy

Read Full Post »

2046. A jednak.

Od piętnastej goszczę Sojuza.

A właściwie Kętrzyn gości – bo się Sojuz zatrzymał w hotelu. Ja robię jedynie za niefachowego cicerone.

Oprowadziłem już gościa po mieście, pokazałem oba stare kościoły, zaciągnąłem do muzeum, przedstawiłem babce, naciągnąłem na pizzę. Wszystko w niespełna cztery godziny.

O 18:45 odstawiłem gościa do hotelu, coby chwilę odsapnął. Wieczorem mamy jeszcze wyskoczyć na piwo.

Babka – początkowo dość przerażona wizją przyjmowania jakichś moich znajomych – w tej chwili jest już tylko lekko podekscytowana.

    – I co powiedział na mój temat? – chciała wiedzieć, gdy wróciłem do domu. – Stara i straszna?

    – Nie. Że się babcia dobrze trzyma.

Uspokojona w swoich obawach mogła się zrewanżować komplementem.

    – Niebrzydki chłopak, przystojny.

    – Niebrzydki. – przytaknąłem.

    – Żonaty?

    – Nie. Wolny.

    – To jak on się od dziewczyn obronił, taki ładny?

-100%-

Read Full Post »

2045. Piątek.

Stan zawieszenia. 

Czekam i nic nie robię.

Chociaż powinienem.

Próbowałem czytać, coś tam oglądałem w tv, ale bez zapału.

Tylko na brak apetytu nie mogę narzekać. Właśnie zjadłem druga kolację i jeszcze bym coś wsunął.

-100%-

Read Full Post »

2045. Piątek.

Stan zawieszenia.
Czekam i nic nie robię.
Chociaż powinienem.
Próbowałem czytać, coś tam oglądałem w tv, ale bez zapału.
Tylko na brak apetytu nie mogę narzekać. Właśnie zjadłem druga kolację i jeszcze bym coś wsunął.

Read Full Post »

Około 19:40 ktoś energicznie zadzwonił do naszego mieszkania.
Babka – zajęta „Wiadomościami’ i kuflem piwa – nawet nie myślała sprawdzić, kogo o tej porze licho niesie.
Wkurzony (podejrzewałem, że to znów jakiś naciągacz po prośbie) oderwałem się od komputera i poszedłem do przedpokoju, Otwieram drzwi… a tu zonk! – na korytarzu stoi roześmiany majster.
Przyjechał sprawdzić, czy nie jestem zajęty.
Słysząc, że chwilowo nie jestem, od progu zalał mnie potokiem słów, z czego najważniejsze to „Jeszcze w tym roku niczego nie budowałem, ale od poniedziałku…”
A już się oswoiłem z myślą, że facet o mnie zapomniał. Że uznał wreszcie, jaki marny ze mnie pomocnik i znalazł sobie kogoś lepszego.

Read Full Post »

Około 19:40 ktoś energicznie zadzwonił do naszego mieszkania.

Babka – zajęta „Wiadomościami’ i kuflem piwa – nawet nie myślała sprawdzić, kogo o tej porze licho niesie.

Wkurzony (podejrzewałem, że to znów jakiś naciągacz po prośbie) oderwałem się od komputera i poszedłem do przedpokoju, Otwieram drzwi… a tu zonk! – na korytarzu stoi roześmiany majster.

Przyjechał sprawdzić, czy nie jestem zajęty.

Słysząc, że chwilowo nie jestem, od progu zalał mnie potokiem słów, z czego najważniejsze to „Jeszcze w tym roku niczego nie budowałem, ale od poniedziałku…”

A już się oswoiłem z myślą, że facet o mnie zapomniał. Że uznał wreszcie, jaki marny ze mnie pomocnik i znalazł sobie kogoś lepszego.

-100%-

Read Full Post »

Poniedziałek.

Chłodnio. I ponuro.
Betty się cieszy, że jej blog ma siedemdziesięciu jeden czytelników.
– Siedemdziesięciu dwóch. – poprawia Daniel, sugerując, że i on będzie czytał jej wpisy.
A ja się zastanawiam, do czego mi to całe blogowanie.

Wtorek.

W nocy przez chwilę rozmawiam z S.
Chyba nadal niezbyt wierzę, że sfinalizuje planowaną wycieczkę do Kętrzyna. Bez tego pewnie bym się już stresował, że się nie sprawdzę w roli gospodarza.

Środa.

Słońce znowu zaczyna przygrzewać.
W dzień wizyta mamy. Wieczorem brak humoru. I już o dwudziestej zaczynam myśleć o łóżku.

Read Full Post »

Older Posts »