Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2010

W prognozie pogody straszą już przymrozkami i śniegiem w połowie miesiąca. Będzie wcześniejsza zima?
Przed południem wizyta księdza, całkowita niespodzianka. Babka myślała, że przychodzi do niej w każdy pierwszy czwartek miesiąca, tymczasem to wizyty w czwartek przed każdym pierwszym piątkiem miesiąca. Niby to samo, a nie to samo.
– Przynajmniej nie denerwowała się babcia czekaniem. – zauważyłem po wyjściu gościa.
– Ale zupełnie nieprzygotowana byłam, nie ubrałam się. Dobrze, ze chociaż w pokoju ogarnięte było.
– Fakt. Zajęła się babcia brudzeniem łyżeczek w kuchni, to nie zdążyła w pokoju szmat porozkładać. – zażartowałem.
Wczoraj wieczorem wymyłem wszystkie brudy zalegające w zlewie, a dziś o dwunastej, gdy chciałem zaparzyć herbatę, okazało się, że wszystkie łyżeczki są znowu brudne – sześć sztuk! Chociaż babka wypiła przy śniadaniu tylko rumianek, a ja swoją łyżeczkę od kawy wymyłem od razu z kubkiem.

Reklamy

Read Full Post »

2104. Środa.

Na dworze plucha.
Przez cały dzień nie zrobiłem nic, o czym warto by pamiętać, że o opisaniu nie wspomnę.
Pasę się, czytam, netuję.
Wieczorem chyba obejrzę Pospieszalskiego, bo naszła mnie chęć na odrobinę psychicznego masochizmu.

Read Full Post »

2103. Wtorek.

Przyszła jesień, chłody… i znowu nam się bezdomny na klatce schodowej zalągł. Wieczorem wdepnąłem w jego legowisko rozłożone pod drzwiami na strych. Właściciel jeszcze nie zdążył zasnąć.
– Mam nadzieję, że mnie pan nie wygoni. – zagadał podnosząc głowę z podłogi. – Jestem trzeźwy, nie nabrudzę.
Zaskoczony sytuacją nie wiedziałem jak zareagować.
– A śpij pan sobie. – rzuciłem krótko i szybko wróciłem do mieszkania.

Read Full Post »

Pinokio na wywczasach, korzysta z uroków greckiego słońca. Nawet nie warto włączać komputer, bo i tak nie ma do kogo zagadać.

Read Full Post »

Potrzebuję chwili odpoczynku od komputera, od Kętrzyna. I od babki.
I chcę zobaczyć, jak się prezentują nowe meble u mamy. Kunegunda była ponoć zdegustowana i kazała wyrzucić je z salonu. Uległa dopiero argumentowi mamy, że chyba będzie lepiej, jeśli stare, ładniejsze meble postoją teraz w pokoju stryjka.
Wracam w poniedziałek.

Read Full Post »

2100. Sobota.

Znów mam mało czasu dla siebie.
Rano zakupy, później mycie okien, zmiana firan w pokoju, pranie (x3), gotowanie obiadu (leczo z cukinii) na niedzielę, pestkowanie dzikiej róży. Miałem jeszcze biegać z owocami do babcinej koleżanki, ale już nie zdążyłem. Pani Aniela okazała się szybsza i o siedemnastej przyszła do nas. A już byłem ubrany do wyjścia z domu!

Read Full Post »

Dzień pełen zajęć.
A wieczorem rozbolała mnie głowa. Podejrzewam, że to przez tropiki panujących w mieszkaniu.
Jaka cholera wpadła na pomysł rozpoczynania sezonu grzewczego już teraz!? Nie można było poczekać normalnie do 15 października? Na dworze ciepło, ludzie po południu łażą po mieście ubrani na letnio, a tu centralne pracuje i dogrzewa do 25 stopniu w pokoju (mimo otwartych drzwi balkonowych).
+
Poranna sesja fotograficzna niezbyt mi się udała. Niestety lampa błyskowa w mojej cyfrówce nie działa już tak, jak powinna. Zdjęcia we wnętrzach wychodzą zazwyczaj albo prześwietlone tak, że nic na nich nie widać, albo zupełnie ciemne.

Read Full Post »

Older Posts »