Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 29 kwietnia, 2005

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Wracałem już ze sklepu z nowym „jamnikiem”. Znajomą sylwetkę Tadka¹ wypatrzyłem z daleka. Też był na zakupach – w reklamówce niósł pudełko z butami. Część, cześć – bla bla. Przez chwilę tarasowaliśmy chodnik rozmawiając o tym i owym.
– Co tam słychać? – konwencjonalnie zagaił Tadeusz
– Nic nowego. Po staremu przejadam emeryturę babi.
– Mam nadzieję, że babcia żywa, a nie zasuszona mumia machająca rączką, jak w „Psychozie”, a Ty tylko odbierasz przekazy.
– Bez obaw. Babcia jest jeszcze całkiem żwawa.
– Jakieś większe zakupy? – Tadek kiwnął głową w stronę mojego pudła.
– Musiałem kupić coś do odtwarzania kompaktów. Padł mi sprzęt, a w Kętrzynie nigdzie nie ma zakładu, w którym mógłbym spróbować zreperować gruchota.

[…] Tu był fragment o kętrzyńskich punktach reperacji sprzętu RTV – niezwykle interesujący, tyle że co najwyżej dla tubylców. A że nie wiadomo mi o żadnym ziomkach czytających tego bloga…

– Zastanawiałem się przez chwilę nad jakąś wieżą, ale na moje potrzeby dość zwykłego radiomagnetofonu z odtwarzaczem. – podsumowałem. – A tu akurat trafił się „jamnik” z możliwością odtwarzania mp3². Gwarancja na dwa lata – powinno wystarczyć.

Babka…
– A co tam takiego przyniosłeś w tym pudle? – zaciekawiła się odrywając na chwilę od telewizora.
– Mój urodzinowy prezent.
Wypakowałem.
– Przecież mamy już radio. – babka nieszczególnie spodobał się widok zawartości.
– Ale zepsuł się odtwarzacz do płyt. Nie będę się wypowiadał co można zrobić z tym prezentem od Kaśki. Jeszcze się nie zdarzyło żeby kupili coś porządnego.³
– Ale samo radio jeszcze działa?
– Tak, Litwę może babcia usłyszeć nadal bez problemu.

___________
¹ Muszę zrobić sobie jakiś spis nadawanych nicków, bo nie wykluczone, że chłopak (kolega z odległych czasów ogólniaka) wystąpił już na tym blogu pod innym imieniem.
² Sprawdziłem na płycie od Jacorka (cały koncert Lorreny McKennitt w jednym 120 MB pliku mp3), której nie dawał rady mój komputer (system zawieszał się przy każdej próbie uruchomienia) – opcja działa bez zarzutu.
² Ja jednak jestem cholernie pamiętliwy i tej kasy pożyczonej ode mnie w pewne wakacje dwadzieścia (prawie) lat temu tak szybko nie odpuszczę. Tzn. mniej oczekuję zwrotu, ale… Teraz, gdy dostaję coś od kuzynki w prezencie, zawsze myślę sobie, że pewnie taka hojna z powodów wyrzutów sumienia przez ten nierozliczony dług. Swoją drogą ciekawe jak by można przeliczyć 1000 złotych z 1987 roku na obecne złotówki. „Z mądrości Talmudu” – tom w twardej, płóciennej okładce – wydanie PIW z 1988 roku – kosztował 1100 złotych. Hmmm… Czyli mogę przyjąć, że przez kuzynkę nie mam kompletnego „Kwartetu angloindyjskiego” Paula Scotta – bo akurat wystarczyłoby mi tamtej pożyczonej kasy na dwa brakujące – wydanie PIW w miękkiej oprawie – tomy („Dzień skorpiona” i ‚Wieże milczenia”). No czegoś takiego to jej długo nie daruje!

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij