Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Stenia Kozłowska’

Przy porządkowaniu szuflad (czynię miejsce na makulaturę) znajduję płyty, o posiadaniu których kompletnie zapomniałem. Niekiedy mam wręcz wrażenie, że widzę je po raz pierwszy w życiu. Jakieś Bachy, koncerty Vivaldiego, Kurt Weill… Wieczorem, porządkując pudła z kuchni, słucham złotych przebojów Steni Kozłowskiej (pokłosie znajomości z Robertusem; ciekawe, co się z nim teraz dzieje, od lat nie mamy już żadnego kontaktu). O posiadaniu tej płyty akurat pamiętałem, tyle, że nie miałem pojęcia, gdzie jest zapchana (w tej kategorii znalezisk najbardziej mnie ucieszyło trafienie na Bajki-Grajki z Porą na Telesfora). A po kolacji odpalam „Operę za trzy groszy” z Milvą i Ute Lemper. Że o tej płycie nie pamiętałem, to już w ogóle nie pojmuję. Przecież moja płytoteka to pewnie nie będzie nawet 1/20 tego, co ma Czartogromski. W wydaniach kupnych to jeszcze mniej („nielegalna kultura” smakuje bardziej?). Powinienem spokojnie ogarniać, co mam. A widać, że nie ogarniam.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jestem zmęczony dzisiejszym dniem i chcę się już położyć spać. Wiem, że to trochę dziwne. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz kładłem się do łóżka przed 24. Widocznie bierze mnie jakieś przeziębienie czy co. Nieistotne.

Niniejszy teks będzie niejako spełnieniem zamówienia Palnika (napisał mi w mailu: „Widzę, ze nadal porządkujesz swój komp, wyczytałem z HP, dobrze, ze chociaż tam czasem mogę poczytać co robisz :P”). A ze mną przecież jak z dzieckiem – nie trzeba długo prosić (czasem w ogóle nawet nie trzeba – sam wydedukuję prośbę jeśli będzie mi to wygodnie).

Mój dzień dzisiejszy w godzinnej rozpisce:

9:20 Spojrzałem na zegarek. „Cóż za barbarzyńska pora!”. Naciągnąłem szybko kołdrę (puchową, używam nawet przy największych upałach) na głowę i oddałem się dalszej drzemce.

10.15 Jest ciężko, ale wyłażę z betów. Babkę znów gdzieś licho poniosło, na ogród na pewno. Mogę w związku z tym nie spieszyć się z ubieraniem. Spokojnie ścielę kanapę, parzę sobie kawę, włączam komputer i puściwszy muzyczkę (w radiu – PR2 – nic ciekawego) – Stenię Kozłowską dokładnie (z przedostatniej przesyłki mp3 od Robertusa. Nie jestem fanem pani K., ale dwie piosenki miała na prawdę niezłe. „Nie tęsknię za nikim” chodziło za mną przez cały dzień) zabieram do odkurzania.

11:00 – 15:00 Usiłuję dojść do ładu z komputerem. Usiłuję – tak, to najwłaściwsze słowo. Wokół w malowniczym nieładzie walają się płyty z programami, dyskietki z plikami pełnymi różnych ważnych danych, kartki z notatkami (co przechowuje na jakim koncie pocztowym, różne hasła, loginy…). Ogólnie burdel. A ja zamiast z tym walczyć sprawdzam pocztę, a potem oddaję się blogowej wymianie zdań. I odwiedzam strony czytających mnie pań. Trzeba stwierdzić bezstronnie, że panie przeważnie mają lepszy styl i ciekawiej piszą niż blogujący panowie. Wdałbym się w szersze rozważania literackie, ale ani czasu na to nie mam (północ zbliża się nieubłaganym krokiem) ani umiejętności odpowiednich.

13:14 – 14:14 (sprawdziłem właśnie w archiwum rozmów) Klikam via GG z Palnikiem, zajęcie na tyle absorbujące, że nie pozwala mi się już skoncentrować na niczym innym.

14:20 Kolejne spięcie z babką wywołane obiadową porą. Zwykłe – „Nie, nie trzeba. Nic nie chce. Ale babcia niech sobie robi na co ma ochotę” musze powtarzać razy kilkanaście. Za każdym babki „Usmażę Ci jajek… To zjedz żurek i ten kawałek kiełbasy… Może kartofle i ogórki ze śmietaną…”.

15:00 Wyłączyłem komputer. Nie mogę się wprost przyzwyczaić – klik, klik – komputer OFF. A jeszcze kilka dni temu zajmowała mi ta czynność minimum pół godziny i jeśli wystarczył jeden restart już byłem zadowolony. Na obiad musiał mi starczyć kawałek chleba z musztardą i szklanka gorącej herbaty.

15.45 Wychodzę po gazety (wtorek – tradycyjnie kupuję w pobliskim kiosku nowy numer TO&OWO i NIE) i zrobić zakupy (zmuszony pustkami w lodówce i brakiem chleba) w BIEDRONCE. Kawa nadal po 3,99 zł? Jestem trochę zdziwiony. Mama mówiła wczoraj o jakiejś podwyżce (u siebie na wsi płaciła już za żółte Tchibo ponad 5,20).

17:00 TVP1 Teleexpress – Mój jedyny program informacyjny. Potem wracam do lektury NIE.

Bosh… Chyba sam zaczynam się nudzić przy pisaniu tego tekstu :P

19:00 Ugotowałem mleko (na kolację płatki kukurydziane) i znowu włączyłem komputer. Zaplanowałem ściągnięcie wreszcie z serwera Tlenu (muszę najpierw sprawdzić w papierach, na którym ze swoich kont rzecz umieściłem) plików z katalogiem księgozbioru, ale nieoczekiwanie na GG pojawił się Palnik…

19:30 Odpisuję na maila. I zaczynam walczyć z ogarniającym mnie zmęczeniem. Na Gejowie w newsach zabawny tekst o facetach – klasyfikacja męskich typów według systematyki opracowanej na podstawie „Kubusia Puchatka”. Najbardziej pasowałbym chyba na Kłapouchego.

22:00 Jeszcze chwila rozmowy z Leno. I tak już nie mam chęci czymkolwiek się zajmować (nawet skrótów do ulubionych stron WWW na żadnej z przeglądarek jeszcze nie dodałem). A znajomym dobrze co pewien czas przypominać o swoim istnieniu

23:53 Ufff… Uporałem się z tekstem blotki. Teraz szybko to opublikować i mogę kłaść się spać :)

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij