Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘scenariusz’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Trochę potrwa zanim nadrobię zaległości w blogowej lekturze. A tu jeszcze pranie (już namoczone) na mnie czeka. I film (22.20 TVP1 „Gusta i guściki”) chcę obejrzeć. Dlatego….

128. SZKOŁA ŚWIĘTEGO JANA. PLENER – DZIEŃ (ROK 77) – cd.

 

    POLICJANT 1

    Enrique szuka swojego przyjaciela, Ignacia Rodrigueza. Zaginął 34 godziny temu, ostatni raz widziano go tutaj.

    OJCIEC MANOLO

    Ignacio nie wrócił tu odkąd skończył trzecią klasę.

    OJCIEC JOSE

    To było w 64 roku.

Paquito wybucha płaczem. Wie już, że Zaharze przydarzyło się coś strasznego. Wszyscy spoglądają na niego.

    PAQUITO

    (Pogrążony w bólu, dyskretnie) Byłam tu z nim wczoraj rano.

    OJCIEC JOSE

    To kłamstwo!

    PAQUITO

    Gdyby tylko to było kłamstwo! Oby Zahara nigdy nie weszła do tej zakrystii! Kiedy ja kradłam rzeczy z kaplicy, Zahara weszła z księdzem (myśli o Ojcu Manolo) do zakrystii. Kiedy wychodziłam, była jeszcze w środku. Miałyśmy się spotkać na obiedzie, ale się nie zjawiła.

Paquito wzdycha. Wszyscy patrzą na niego w milczeniu. Żaden makijaż nie ukryje jego szczerości. I wszyscy obecni to wiedzą.

Policjant 2 wykorzystuje sytuację i wyjmuje plik złożonych papierów – wersję opowiadania „Wizyta”, którą Zahara zostawiła Rnrique w hotelu, razem z dwoma tysiącami peset. Sam widok opowiadania przeraża Ojca Manolo, Ojciec Jose przywołuje go wzrokiem do porządku.

    POLICJANT 2

    Możemy wejść do środka, by spokojnie porozmawiać?

    OJCIEC JOSE

    Oczywiście, zapraszam do mojego gabinetu.

Grupa kieruje się w stronę drzwi szkoły. Paquito bierze pod ramię Enrique Serrana. Muszą wejść tylko po jednym stopniu, Ojciec Manolo idzie sztywny i potyka się o ten jeden, jedyny stopień. Chwieje się i prawie przewraca się na ziemię. Któż by podejrzewał, że człowiek tak opanowany, mógłby potknąć się na schodach, które zna na pamięć?

Policjanci spoglądają na siebie i zapamiętują dobrze to potknięcie. Nieszczęsny stopień wydaje na księdzu wyrok.

Zatrzymanie obrazu.

Zaczyna się owacja publiczności.

129. KINO RIALTO. MADRYD. WNĘTRZE – NOC (ROK 81).

Owacja. Pan Berenguer patrzy na ekran, jakby chciał przebić go wzrokiem.

Enrique wpatruje się w ekran, poważny, obok Enrique Serrana, Matki i Paquita. Na jego twarzy maluje się jedynie zmęczenie, nie widać po nim, że odniósł olbrzymi sukces.

Z drugiej strony przejścia: Angel, ubrana odświętnie Garderobiana i reszta obsady – aktorzy grający Ojca Manola i Ojca Jose.

Nagle reflektor oświetla rząd, w którym siedzą artyści. Angel uśmiecha się, jest w euforii. Wstaje (Garderobiana nie puszcza jego ręki), płacze z radości. Enrique gratuluje aktorom, którzy wcielili się w rolę Paquita i Enrique Serrana. Matka obejmuje go głęboko wzruszona.

Angel, pijany z radości, pozdrawia kolejno widzów z wszystkich części sali. Nagle jego uśmiech zmienia się w grymas, w ostatnim rzędzie odkrywa bowiem Pana Berenguera, który stoi niczym zombi i spokojnie oklaskuje aktora.

Ujęcie wszystkich artystów skąpanych w białym świetle reflektorów. Zatrzymanie. W tym obrazie przesyconym światłem widzimy napisy, które informują nas o przyszłości trzech pierwszoplanowych bohaterów.

WIDZIMY:

 …

Ale to już trzeba się wybrać do kina, żeby zobaczyć co widzimy :P Albo poczekać na emisję „Złego wychowania” w TV. Ewentualnie na wydanie filmu na krążku DVD i aż dołączą płytkę dołączą do jakiejś „Olivii” czy innej „Claudii”

KONIEC

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

127. NA EKRANIE KINA RIALTO

Na ekranie policyjny samochód wjeżdża na teren Szkoły Świętego Jana.

Na sali Enrique wraca na swoje miejsce, obok znakomitej aktorki, która zagrała Matkę. Chwilę później wchodzi Angel. Ani on, ani Enrique nie zdają sobie sprawy z tego, ze w jednym z ostatnich rzędów film ogląda Pan Berenguer. On owszem widział, jak obaj wyszli i wrócili potem na salę.

Na ekranie.

128. SZKOŁA ŚWIĘTEGO JANA. PLENER – DZIEŃ (ROK 77).

Z samochodu wysiada dwóch policjantów (Policjant 1 i Policjant 2), ubranych jak wieśniacy, w towarzystwie Paquita i Enrique Serrana, ubranych jak w cukierni. To każe nam przypuszczać, że spędzili noc na komisariacie. Jeden z policjantów mówi, z nienawistnym wyrazem twarzy, że jego brat był uczniem tej szkoły. Drugi niesie torbę ze zrabowanymi przedmiotami.

Grupa zdążyła przejść zaledwie kilka kroków, kiedy Ojciec Manolo i Ojciec Jose wychodzą im naprzeciw.

Grupa spotyka się z księżmi blisko drzwi szkoły. Księża nie zapraszają przybyłych do środka. Są bardziej oficjalni niż zwykle, głos spokojny, protekcjonalny, silą się na łagodność itp. Ojciec Manolo nie przygląda się uważnie gościom, rozpoznaje jednak Enrique Serrana i zastanawia się, kim jest ta dziwaczna istota z rozmazanym makijażem – Paquito.

Obie grupy witają się.

    OJCIEC JOSE

    Czego panowie sobie życzą?

Policjant 1 otwiera torbę i pokazuje zawartość.

    POLICJANT 1

    Czy to wasze?

Zaskoczeni księża przytakują jednocześnie.

    POLICJANT 2

    Czy niczego nie brakuje?

    OJCIEC JOSE

    (Bierze torbę) Sądzę, że nie, dziękujemy bardzo. Jak to znaleźliście, jeszcze nie złożyliśmy doniesienia i kradzieży?

    POLICJANT 1

     Dlaczego tego nie zrobiliście?

    OJCIEC JOSE

    Chcieliśmy zrobić to dzisiaj.

    OJCIEC MANOLO

    (DO Enrique) To ty nas okradłeś?

    ENRIQUE SERRANO

      Nie. Jestem Enrique Serrano.

Księża patrzą na niego, ukrywając niechęć. Ojciec Manolo przypomina sobie scenę w łazience. Enrique Serrano ma ten sam wyraz, co wówczas.

CDN

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

125. KINO RIALTO. SALA KINOWA. WNĘTRZE – NOC.

Publiczność kwituje śmiechem niektóre momenty z poprzedniej sekwencji. Aktorzy, którzy grają Paquita i Enrique Serrano siedzą obok siebie. Obok Enrique Serrano siedzi Eirique Goded i aktorka, która gra Matkę.

Aktor, który wcielił się w postać Paquita, płacze ze wzruszenia, słysząc, jak publiczność śmieje się z jego występu.

Enrique Goded wychodzi do foyer, starając się nie robić hałasu.

W tym samym rzędzie z drugiej strony przejścia, siedzi reszta aktorów, niektórzy z osobami towarzyszącymi, jak na Angel, w smokingu, z Garderobianą, ubraną odświętnie, przejętą, lecz nieświadomą sytuacji, która rozgrywa się na sali kinowej.

126. FOYER KINA RIALTO. WNĘTRZE – NOC.

Foyer jest ogromne, marmurowe. Wystrojem (schody, kolumny) przypomina operę.

Enrique wychodzi z sali, przygnębiony i zdenerwowany. Zapala papierosa i siada na stopniu wielkich schodów, które prowadzą na pierwsze piętro.

Chwilę później wychodzi Angel Andrade. Enrique marszczy brwi i wstaje, chcąc uniknąć jego towarzystwa. Angel jednak nie pozwala mu odejść.

    ANGEL

    (Zadowolony) Publicznośc jest zachwycona. (wzruszony) To niesamowite!

Enrique, obojętny i poważny, kiwa głową.

    ANGEL

    Enrique… (Waha się, jest przymilny) Chciałbym, żebyś wyrażał się o mnie pochlebniej w swoich wywiadach.

    ENRIQUE

    (Nie wierzy własnym uszom) A konkretnie?

    ANGEL

    No, kiedy mówisz o mnie i o filmie, nie okazujesz wiele entuzjazmu.

    ENRIQUE

    I?

    ANGEL

    Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że się pokłóciliśmy. W końcu wszystkim podoba się moja rola. Tylko ty, zapytany, nie mówisz nic albo zmieniasz temat…

    ENRIQUE

    Chcesz, żebym powiedział prawdę?

    ANGEL

    (Precyzuje sucho) Mówię tylko o moim aktorstwie, tylko i wyłącznie o tym.

    ENRIQUE

    (Poważny, spokojny) Nie podoba mi się twoja rola w „Wizycie”, Angel. Dlatego unikam komentarzy.

    ANGEL

    (Urażony) Mam już podpisany kontrakt na dwa filmy, jeden po drugim. I reżyserzy widzieli mnie tylko w migawkach „Wizyty”.

    ENRIQUE

    To o niczym nie świadczy.

    ANGEL

    (Wściekły) To świadczy o tym, że jesteś rozżalonym skurwysynem!

    ENRIQUE

    Nigdy nie będziesz w stanie zagrać Zahary. Nie masz ani jej fizyczności, ani wrażliwości, ani poczucia humoru, ani sprytu, desperacji, kultury, subtelności, ani jaj potrzebnych, by ją zagrać. No jaja może tak. Ale by być Zaharą potzreba czegoś wiecej niż odwagi.

Angel milknie na chwilę.

    ANGEL

    (Z wyrzutem) Przypominam ci, że to ty mnie wybrałeś. (Grozi) I jeśli chodziło ci tylko o to, by mnie przelecieć, przysięgam, że rozwalę ci łeb!

    ENRIQUE

    (Mówi spokojnie, chociaż jest spięty) Wybrałem cię z ciekawości, chciałem zobaczyć, do czego będziesz zdolny się posunąć i jak długo ja będę w stanie to znieść.

Angel patrzy na niego, przez chwilę ukazuje mu się takim, jakim jest naprawdę. Zmienia ton, wreszcie obaj mówią tym samym językiem, bez ogródek.

    ANGEL

    (Ostrzega) Stać mnie na wiele więcej.

    ENRIQUE

    Nie wątpię.

I odchodzi. Angel nie próbuje go zatrzymać. W tej sytuacji lepiej, by Enrique wrócił do sali sam. Angel wejdzie chwilę później.

CDN (może już nawet niedługo, bo weekend spędzam na wsi)

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jak pamiętamy (a gdyby ktoś zapomniał, może sobie przeczytać ponownie tekst) zaniepokojony opóźniającym się powrotem Zahary Paquito zaczepił w cukierni „Mallol” Enrique’a Serrano. Wywiązała się rozmowa…

(…) Enrique Serrano jest uosobieniem spontaniczności i braku przesądów. Nic nie robi sobie z tego, co ludzie powiedzą. Stara się pocieszyć przyjaciela swojego przyjaciela. Paquito, abstrahując od zwykłego dla niego zmanierowania i skłonności do przesady, jest rzeczywiście przerażony.

ENRIQUE SERRANO
Umówiłem się z nim o siódmej, do siódmej zostało jeszcze parę minut.

PAQUITO
Uj, już siódma?! Ja czekam na nią od dziewiątej rano.

Chwyta go delikatnie za łokieć i prowadzi w kąt sali, gdzie będą mogli porozmawiać spokojnie. Nie wypuszcza z rąk torby ze skradzionymi przedmiotami.

PAQUITO
Zobacz, dziś rano obrabowaliśmy Szkołę Świętego Jana. (pokazuje mu torbę)

ENRIQUE SERRANO
Szkołę! Upadliście na głowę!

PAQUITO
Też jej to mówiłam. Kiedy ja pakowałam kielich, ampułki, patenę, Zahara weszła do zakrystii z Ojcem Manolem.

ENRIQUE SERRANO
(Nienawistnie) Nadal uczy tam ten skurwysyn?

PAQUITO
Tak, zanim weszła do zakrystii, powiedziała, że jeśli długo jej nie będzie, żebym poszła do motelu, że zjemy razem obiad. (Płaczliwie) I czekam na nią do tej pory!

Monolog urywa się. Paquita nie może powstrzymać się od łez. Enrique Serrano stara się odjąć sytuacji dramatyzmu.

ENRIQUE SERRANO
Nie poszła przypadkiem kupić działki? Może leży teraz nieprzytomna, a ty się zamartwiasz?

PAQUITO
Kupować narkotyki? Ona? Nie poniża się do tego, zawsze ja musiałam to robić. Poza tym nie opuściłaby spotkania z tobą. Tak bardzo zależało jej, by znów cię zobaczyć! Miałyśmy ukraść twój motor…

ENRIQUE SERRANO
(Złości się) Mój motor?

PAQUITO
Tak, ten sam (wskazuje na motor), ale słuchaj, kiedy odkryła że ty to ty, zrezygnowała. A był już nasz. (Płaczliwie) Zahara miała wiele wad, jak wszystkie ślicznotki myślała tylko o sobie, ale ciebie kochała naprawdę.

ENRIQUE SERRANO
Nie mów o niej w czasie przeszłym. Jeśli się nie zjawi, musimy jej poszukać.

PAQUITO
Gdzie?

ENRIQUE SERRANO
Na policji i w szkole.

PAQUITO
(Oburzony) Spójrz tylko na mnie?!

Chodzi mu nie tylko o strój, lecz także o wypchaną skradzionymi przedmiotami torbę.

ENRIQUE SERRANO
Tak. I trzeba będzie oddać wszystko, co ukradliście.

Z typową kobiecą rezygnacją: „Niech będzie, jak chce mężczyzna”, wydaje się myśleć Paquito.

PAQUITO
(Łagodnie) Jak uważasz. (Kapryśnie) Przewieziesz mnie na twoim motorze?

ENRIQUE SERRANO
No jasne.

Dla Paquta jedyną jasną stroną tej pełnej napięcia sytuacji jest możliwość przejechania się na motorze Enrique, z tyłu, niczym włoska nastolatka.

CDN (albo i nie)

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

123. WILLA ENRIQUE GODEDA. WNĘTRZE / PLENER – NOC.

Angel (Juan) wychodzi z torbami na zewnątrz i odwraca się do Enrique, jakby chciał pokazać, że jest obojętny na jego oskarżenia. Wyjmuje złożoną kartkę i podaje mu ja, Enrique pozostaje w bezruchu, nie chce jej przyjąć.

ENRIQUE
Nie musisz mi nic więcej wyjaśniać

ANGEL
To nie ode mnie. Od Ignacia.

Enrique bierze kartkę. Jest trochę pożółkła, pobrudzona na brzegach.

Zamyka bramę przed twarzą i wydepilowanymi w cienkie łuki brwiami Juana. Wygląda to tak, jakby wymazywał tę twarz , jakby stawiał żelazny mur między sobą a uzurpatorem.

Taksówka odjeżdża.

Zamknąwszy drzwi, Enrique niezwłocznie rozkłada złożoną kartkę. To ostatnie słowa Ignacia, skierowane do niego – nagłówek nieskończonego listu. „Kochany Enrique, tym razem chyba mi się udało”. Obok zbitka chaotycznych, rozmazanych liter.

Enrique trwa w bezruchu oparty plecami o bramę.

Powrót do „Wizyty”.

124. CUKIERNIA „MALLOL”. WNĘTRZE I PLENER. ZMIERZCH. MIASTO LEWANTU (ROK 77). EKRAN KINA RIALTO.

(Tę sekwencję oraz 127 i 128 widzimy na ekranie kina Rialto, po dwóch stronach ekranu kurtyny. To premiera w Madrycie).

Wewnątrz prześlicznej cukierni w stylu art deco doskonale zachowanej po sześćdziesięciu latach, Paquito pożera łapczywie ciastko. W nogach ma plastikową torbę w stylu „marokański imigrant” z przedmiotami zrabowanymi z kościoła. Przez drzwi wejściowe widzi podjeżdżającego nam motorze Enrique Serrano. Zaparkowawszy motor, Enrique Serrano wchodzi do cukierni, szuka kogoś wzrokiem, po czym podchodzi do ubranego na biało sprzedawcy za ladą. Enrique mówi „dzień dobry”, sprzedawca pyta, co podać.

ENRIQUE SERRANO
Ciastko z kremem, poproszę.

Paquito zbliża się do odwróconego plecami Enrique Serrana.

PAQUITO
Cześć!

ENRIQUE SERRANO
Cześć, my chyba się nie znamy.

PAQUITO
Ja cię znam, jesteś przyjacielem… Zahary.

ENRIQUE SERRANO
Ignacia?

PAQUITO
Tak, tak, Ignacia. Nazywasz się Enrique.

ENRIQUE SERRANO
Tak. Uumówiłem się tu z nim. (Do sprzedawcy, który podaje mu ciastko)  Dziękuję.

Paquito ciągnie chłopaka za rękaw.

PAQUITO (Zdenerwowany, zmartwiony)
Wiem o tym. Ale nie przyszła! Zdarzyło się wielkie nieszczęście!

CDN (wkrótce)

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Rano wpadł brat z kolegą. Wypiliśmy po kieliszku paprykówki. Ciut słabszej, niż ta serwowana przez Palnika (będę mógł żartować częstując gości, że to taka moja… damska odmiana) – tak jakby wyczuwało się lekko alkohol. I chyba powinienem był ją wcześniej trochę schłodzić. Szczegóły. Problem, że w chwilę później zaczęła boleć mnie głowa. Zastanawiam się, czy to tylko zbieg okoliczności, czy wpływ alkoholu (tego konkretnego). Jak by nie było czuję się nadal podle – dziś dla odmiany fizycznie :P (humor mimo wszystko dopisuje).
Że zaraz kładę się spać, a nie lubię zostawiać pustych miejsc na blogu (tzn. dni bez jakiejkolwiek blotki) kolejny cytat. Będzie lekko hermetycznie, bo tylko dla osób, które oglądały film „Złe wychowanie”.
Pedro Almodovar napisał we wstępie do wydania scenariusza:

Gwoli ścisłości wyjaśniam, że zostawiłem oryginalne zakończenie, różne od rzeczywistego filmu, oraz kilka sekwencji napisanych, gdy bohaterowie filmu i jego dekoracje istnieli jedynie w mojej wyobraźni.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij