4:00 Pobudka.
4:35 Wyjście do pracy.
4:55-13:45 Na budowie.
Zaczynam od zawieszenia wiechy (bukiet z różnego zielska – z przewagą dzikiej marchwi – i trzech dorodnych piwonii) na kominie. Niechętnie, ale nie mam wyjścia, bo majster się strasznie na uparł na ten pomysł.
Później przygotowujemy podłożę (czyszczenie, rozkładanie styropianu, folii i metalowej siatki) i wylewamy posadzkę w jednym z pomieszczeń gospodarczych.
– A z jakiej to okazji? – Baryłka przy porannej wizycie wskazuje głową w stronę ozdobą dachu.
Wzruszam tylko ramionami, bo i co mam odpowiedzieć? Niby taka tradycja, ale do tej pory majster jakoś nie hołdował podobnym zwyczajom.
13:45-15:42 Zakrapiany obiad u inwestora.
Zwłaszcza z alkoholu bym chętnie zrezygnował, ale nie mam pretekstu, by się wymówić.
Wracam do chaty powoli, lekko podchmielony, pstrykając po drodze wszystko, co się da w ramach testowania nowej cyfrówki).
16:37 W domu.
Po pobieżnej toalecie ucinam sobie krótką drzemkę. Na kąpiel jestem gotowy dopiero po 18:30.
19:30 Komputer.
Głowa lekko mnie boli (zaczęła już przed obiadem, a gorzałki wypiłem za mało, by zadziałała znieczulająco), więc netowanie niezbyt mi idzie.
21:30 Kładę się spać.
Posts Tagged ‘nowa cyfrówka’
Dzień sześćdziesiąty drugi (sobota)
Posted in Z pamiętnika robola, Łatka, tagged Baryłka, ból głowy, budowa na skraju miasta, majster, nowa cyfrówka, pan K., posadzka, wiecha on 9 czerwca 2012| 18 Komentarzy »

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

