IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Opublikowałbym blotkę wcześniej, ale znów na Onecie grasował błąd b(-101)
Po obiedzie miałem wizytę w sklepie RTV. Było krótko.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry. – sprzedawca rozpoznał mnie od razu. W sumie żadna sztuka – taki pysk jak mój łatwo zapamiętać. – W sprawie radiomagnetofonu?
– Tak.
– Przykro mi. Jeszcze nic nie wiadomo. Możliwe, że wymieniają cały czytnik, a to może trochę potrwać. Trzeba cierpliwie czekać.
– Aha¹… To do widzenia.
Zrobiłem w tył zwrot i posunąłem prosto (z trzema międzylądowaniami²) do biblioteki. Nie tyle celem wypożyczenia czegokolwiek (dopiero po powrocie do domu przypomniało mi się, że miałem poszukać „Trzech panów na rowerach” Jerome K. Jerome), czy poczytania prasy w Czytelni, co przypomnienia bibliotekarkom o swoim istnieniu :)
_______
¹ Wiem, że mało błyskotliwe, ale lepsze niż „QRWA! To ile ta reklamacja może jeszcze potrwać!?”
² Pierwszy „postój” w sklepie z zastawą stołową i różnymi drobiazgami „na prezent”. W moim kiczowatym guście były malutkie zieloniutkie żabki-świeczki. I zwróciłem uwagę (od razu pomyślałem o Anonimowej Be) na gipsową (ceramiczną?) niewielką figurkę Myszki Diddl. Drugi w księgarni – przekartkowałem gruby tom o historii starożytnego Egiptu (brak jakichkolwiek pikantniejszych fotografii). Trzeci – zakupy w saloniku RUCH-u.



