IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Zaśpiewało by się „Ta ostatnia niedziela…” bo jutro rozstanę się prawdopodobnie z samotnym pomieszkiwaniem :) W sumie najwyższy czas żeby babka wróciła do domu. Wreszcie jakiś porządny obiad sobie człowiek zrobi. Dla jednej osoby na prawdę nie warto gotować – przynajmniej ja na to jestem za leniwy. Nawet takiej błyskawicznej chińskiej zupki (co to tylko makaron do miski i wrzątkiem zalać) nie chciało mi się robić.
Dzionek dzisiejszy upłynął mi na typowym błogim nicnierobieniu. Chociaż nie – wreszcie ściągnąłem sobie na dysk brakujące tegoroczne felietony Rafała A. Ziemkiewicza z „Gazety Polskie”. Przy okazji była lektura… i zżymanie się na autora, prawicowego homofoba. Ależ facet jest wnerwiający w tych swoich sformułowaniach i twierdzeniach. Czasem się zastanawiam – po jaką cholerę czytam te teksty? Ot, właśnie otworzyłem pierwszy felieton z brzegu, tak jak mi się uszeregowały w folderze…
W historii Kościoła wszystkie jego upadki miały za przyczynę właśnie nadmierne uleganie wpływowi wiernych. To uliczny motłoch palił czarownice i heretyków, gdy Inkwizycja starała się dochodzić, na miarę ówczesnej wiedzy, czy posądzony rzeczywiście jest winien czarownictwa albo herezji.
Cudowny gość! Podobno wszystko, co powoduje przyspieszenie akcji serca wpływa korzystnie na jego stan – zapobiega zawałom czy coś w ten deseń. W tym względzie spotkanie z Ziemkiewiczem- felietonistą to niezawodny środek pobudzający.
A teraz – wykorzystawszy swoje telewizyjne okienko¹ – znikam z sieci do jutrzejszego dnia.
+
Dziś mija 58 rocznica urodzin Freddie’ego Mercury.
________
¹ Wolną godzinę pomiędzy „Morderstwami w Midsomer” (odc. Wyścig z czasem; Hallmark, godz. 19:30; nie ma to jak tradycyjny angielski kryminał), a „Folwarkiem zwierzęcym” (TVP1, godz. 22:40; jestem ciekawy jak wypadnie Orwell na ekranie) Johna Stephensona.
Read Full Post »