Trzeci dzień bez chęci do pisania, co najlepiej widzę po chińskim notesie. Na napoczętej w piątek pięćdziesiątej szóstej stronie zostało jeszcze miejsce na poniedziałkowe notatki. Ale doczytałem powieść Harlana Cobena, która wciągnęła mnie na tyle, że po odcinku „U Pana Boga w Królowym Moście” wracam do lektury, zamiast odpalić komputer i oddać się leniwemu netowaniu. To dopiero mój drugi thriller tego autora, więc pewnie nie powinienem się wypowiadać, ale w obu książkach dostrzegłem pewien schemat – rozbudowana, rozbuchana wręcz kryminalna scenografia maskuje bardzo prostą zbrodnię.
Dla osób religijnie niewrażliwych polecam nowy filmik Michała Witkowskiego z wycieczki do Lichenia (pomyśleć, że nie odwiodłem babki od finansowania budowy tego sacro-kiczu!) ➽ ➽ ➽ Witkowski w poszukiwaniu cudownej wody.



