Przed śniadaniem idę do Biedronki po znicze, a później od razu na cmentarz zapalić jednego babce. Większe zakupy robię dopiero wieczorem, po dwudziestej. Po zmroku spadło trochę śniegu, co zmobilizowało mnie wreszcie do przyniesienia ze strychu zimowego obuwia (zimową kurtkę wyciągnąłem z szafy, jadąc na wieś na święta). Ze sklepu potrzebowałem głównie mydła i płynu do mycia naczyń. A! I jeszcze twarogu na kanapki, bo wędlina od chrzestnego (baleron długo dojrzewający?) w ogóle mi nie podeszła i będę skarmiał tym (nią?) brata. Tym razem nie oparłem się pokusie i z kosza z tanią książką wyłowiłem tom „Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia”. Pomyślałem, że skoro takie to niedrogie (9,99 zł) i przyjemnie wydane (jak to zwyczajowo w publikacjach biograficznych Marginesów – dużo ładnych zdjęć), a jest parę filmów Majewskiego, które obejrzałem z przyjemnością, to sobie wezmę i może kiedyś poczytam.
Genowefy
3 stycznia 2025 Autor: Hebius
Napisane w Forum, Lepszy rydz niż nic | Otagowane Biedronka, chrzestny, Janusz Majewski. Film - kobieta jego życia, korekta (R), pogoda, R/ZT, tsundoku, Wydawnictwo Marginesy, zakupy, Zofia Turowska | 28 Komentarzy
Komentarzy 28
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Czegoś nie rozumiem. Rano leziesz do stony, by wieczorem leźć do niej ponownie. Po co? Nie idzie tego zrobić rano?
I kiedyś poczytam… Na to się już uodporniłem. Nie będzie kiedyś, a przynajmniej niezmiernie rzadko ono następuje.
I ponownie udało mi się dać pierwszego komenta.
Nie mogłem od razu zrobić zakupów, bo szedłem przecież na cmentarz. Miałbym łazić po nim objuczony dwoma torbami?
Kupowanie książek na kiedyś to normalność.
Myślisz o jakichś zasługach za pierwsze komentarze? Bo ja u ciebie prawie zawsze jestem pierwszy :D
U mnie też już biało.
Majewskiego może się dobrze czytać.
Ta książka jest dobra nawet do zwykłego przeglądania.
A jaką książkę wybrałeś jako pierwszą do czytania w tym Nowym Roku?
Ja przed chwilą skończyłam przyciężkawe wprowadzenie do Koranu
I czytam „Pożydowskie” Dobkiewicz
Wygląda na to, że będę kończył „Zieloną milę” Kinga – wydanie w odcinkach – bo leży akurat pod bokiem i już dziś zajrzałem do drugiej części.
W odcinkach?
Tak „Zielona Mila” była drukowana po raz pierwszy w książeczkach po 90 stron, jedna część co miesiąc. Kiedyś trafiłem komplet (sześć części) w taniej książce na kętrzyńskim rynku (tzn. na targowisku miejskim) i kupiłem.
Długo zwlekałeś z wymianą obuwia. Ja już ze dwa miesiące na zimówkach śmigam… 🙄 Z tym że ja nie noszę skarpet, więc nie czekam na śnieg, tylko zmieniam gdy się zrobi wystarczająco zimno… 🙄
Było ciepło, więc nie miałem powodu wyciągać kozaków. W sumie teraz, gdyby nie śnieg i plany na weekend (myślę o spacerze torowiskiem za miasto – jeśli będzie dobre słońce wybiorę się w niedzielę albo w poniedziałek), mógłbym spokojnie nadal chodzić w dotychczasowym obuwiu.
Ten Majewski może być fajny.
Mam taką nadzieję.
Swoją drogą ty już pewnie byś mogła znaleźć ten tom w którejś knihobudce, bo książka jest z 2017 roku. Rozglądaj się :D
🤣
Przedwczoraj widziałam sporo takich filmowych, ale Majewskiego nie, bo bym na pewno wzięła!
Może tamte też są bardzo ciekawe? Bym się na twoim miejscu zastanowił nad spacerem do tej knihobudki :D
ja z tym czytaniem to poległam w zeszłym roku a w tym będzie pewnie gorzej.
Zmówię zdrowaśkę za niebańskie imieniny Gieni :)
W kwestii czytelnictwa – w tym roku spróbuję się zmobilizować i powalczyć o przyzwoitą statystykę :D
ja bym mogła szydełkować i ewentualnie seriale zmienić na audiobooki ale nie skupiam się jak nie widzę. Słuchowiska mega mnie rozpraszają więc odpada
Dobrze to rozumiem (brak zapału do audiobooków), bo też nie jestem przekonany do słuchania zamiast czytania. Tzn. też mi to nie bardzo wychodzi.
Co mi przy okazji przypomina, że powinienem dopisać do noworocznej listy postanowień dosłuchanie „Pożegnanie jesieni” przerwane jakoś tak latem 2023 roku.
No właśnie. Czyli masz podobnie
Zdecydowanie.
A co rozumiesz przez „przyzwoitą” statystykę? Ile? 😁
50-53. Jedna książka na tydzień to niewielkie wyzwanie.
” I jeszcze twarogu na kanapki, bo wędlina od chrzestnego (baleron długo dojrzewający?) w ogóle mi nie podeszła i będę skarmiał tym (nią?) brata.” – Ciekawe rozwiązanie. Pamiętam skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju, gdzie Katarzyna Pakosińska grająca mamę, powiedziała do grającego syna Rafała Zbiecia coś w stylu: „Weź sobie jedzenie z lodówki…, ale nie to, to już zielone, tata sobie jutro odgrzeje….”
Brat akurat lubi takie wędliny, bo w swojej kuchni prawie nie używa soli, a ten baleron jak dla mnie jest właśnie za mało słony. Ale ogólnie kierunek skojarzeń jest słuszny.
To i mnie mógłby taki baleron podejść: Ograniczyłem dość mocno użycie soli, ale inna sprawa, że osiągnąłem to przerzucając się na smaczniejsze, niż wieprzowina mięsa: wołowinę, ryby i drób.
Wołowiny w ogóle nie jem, z drobiu tylko kurzynę, a ryby też lubię gdy są odpowiednio posolone.
Taki baleron można posolić. Masło też. Albo położyć na to wszystko ogórka kiszonego lub pomidora i posolić. No, ale tak. Ty mięsa prawie nie jesz. Ja natomiast lubię właśnie takie wędliny, ale tu gdzie mieszkam nie występują.
Można kupić boczek. Też w ogóle nie słony. Pewnie zupełnie by ci nie smakował, bo to prawie słonina.
Boczek uznaję tylko w fasolce po bretońsku i babce ziemniaczanej, najlepiej rozgotowany, zapieczony do tego stopnia, żeby w ogóle nie było go widać.