Na obiad zaplanowałem frytki do wędzonej ryby. Do kompletu brakowało mi jeszcze surówki, więc przeszedłem się po zmroku do Gamy (d. Nemezja).
W sklepie pustawo. W surówkach wybór niewielki – z sześciu pojemników trzy puste. W trzech zajętych dostrzegłem (patrząc od strony sprzedawczyni):
– buraczki;
– coś białego drobno posiekanego;
– surówkę z dominującym składnikiem w postaci kapusty.
– Z czego jest ta środkowa surówka? – spytałem sklepowej.
– Z pora.
– To może poproszę tej pierwszej – zdecydowałem, kiwając głową na pojemnik z surówką, w której dominowała kapusta.
Sprzedawczyni odwróciła się po plastikowe opakowanie na surówkę.
– Taki wystarczy? – upewniła się, pokazując pojemniczek średniej wielkości.
– Tak. Wystarczy.
Kobieta wróciła do lady z surówkami… i zaczęła nakładać do pojemnika sałatkę z pora. A ja tylko przyglądałem się temu bezmyślnie.
A po zważeniu towaru (w średni pojemnik zmieściło się ponad 400 gramów surówki) zabrałem, co dostałem, podziękowałem i poszedłem do kasy.
Dzień pięćset czterdziesty (środa)
30 października 2024 Autor: Hebius




I tym sposobem po raz kolejny nie upomniałeś się o swoje… Ech, Hebius, Hebius… Mam nadzieję że przynajmniej lubisz pora, bo wydać kasę na coś za czym się nie przepada… 🙄
Nie powiem, żeby pory były moim ulubionym warzywem, ale jadam je bez obrzydzenia.
Ja lubię do ziemniaków poszatkowanego pora z dodatkiem śmietany. To jest dość intensywne warzywo i nie każdemu ani nie w każdej formie podejdzie. W zupach za nim nie przepadam… 🙄
Por ze śmietaną 🤨
Do wędzonej ryby pasował.
Smaczna?
Właściwie tak.
Znam takie roztargnienie, czy jak to nazwać, znam 😂
Ale jakby co, to sprzedawczyni była roztargniona :D
Z pora też jest trochę biała 🤣 co za asertywność brawo. Ale ja wolę z pora niż z białej kapusty
Z pora najłatwiej zrobić samemu, bo wystarczy sam por i śmietana, więc normalnie takiej bym raczej nie kupował.
A z białej kapusty to niby bardziej skomplikowana?
Nie, ale musiałbym kupić całą kapustę, a nawet z małej główki byłoby tej surówki trochę za dużo dla jednej osoby.
A to fakt
Ano.
Jeśli była smaczna, to w sumie nic straconego.
Tak. Cenowo chyba też nie było jakiejś znaczącej różnicy.
Białe drobno posiekane – brzmi smakowicie dla białego supremacjonisty
Hmmm… A nie dla czarnego?
Nie
Zapewne wiesz lepiej. Ja tu nie mam za bardzo okazji ani do spotkań z kolorowymi, ani białymi obnoszącymi się z supremacjonizmem.
Ciekawa sytuacja. Nie chciałeś zrobić przykrości sprzedawczyni?
Nie wiem.
Raczej to nie to.
Ot takie czysto bezmyślne działanie.