9°C. Na dworze ponuro. Rano wieje dość mocno i przez chwilę zanosi się na jakieś lekkie przejaśnienie. Niestety zamiast słońca po południu przychodzi deszcz i w mniej, czy bardziej intensywnej formie przeciąga się do zmroku.
Planowany spacer¹ odkładam na inną okazję i na krok nie ruszam się z mieszkania.
Napisany pierwotnie tekst Mane, tekel… beneficjum jest chyba jednak nieodpowiedni² i lepiej niech zostanie w brudnopisie.
_________
¹ Z aparatem fotograficznym nad jeziorko.
² Odreagowałem w nim nieoczekiwane odkrycie, że chrzestny już w piątek przesłał mi anonsowany niezobowiązująco przelew.




W takim razie szkoda że zostanie tylko w notatniku, bo ciekaw jestem Twego zadowolenia na ów przelew 😉 U nas większość niedzieli lało, teraz też słyszę za oknem że wieje i leje wiec spacer do sklepu może być wyjątkową przygodą 😉 ale taka jest na nasza cholerna jesień. Byle by dało posprzątać groby przed świętami.
Jeśli chodzi o pogodę, poniedziałek mam podobny do niedzieli. Tylko dziś może trochę później zaczęło padać.
A jeśli chodzi o nieopublikowana notkę? Może dasz się namówić? 😉
I na co jeszcze? :D
Nie, tego teksu na blogu nie będzie.
Szkoda, bo narobiłeś apetytu 😅
Wiem, że masz apetyt, wiem :P
😂😂😂😂😂😂😂 A potem mi wmawiasz że to ja myślę o jednym! 😂
Że o jednym wcale ci nie wmawiam. Przecież wiem, że myślisz o różnych sprawach :)
50 twarzy niedzieli zwykłej :)
Pięćdziesiąt to za dużo.
Dawanie pieniędzy mocno dorosłemu chrześniakowi wydaje się dziwne, no jeszcze rozumiem, gdyby wymagał takiej pomocy…
Myślę podobnie.
O, „Anonsowany niezobowiązująco przelew” – bardzo ciekawe.
Było że „Gdybym co kiedyś” i wspomnienie o imieninach.
Ustalmy niejako ralacje, bo nwm, czy na drugim końcu PL jest tak samo.
Chrzestny – ojciec chrzestny w czasie sakramentu chrztu osoby chrzczonej.
Chrześniak – osoba ochrzczona, która ma j/w.
Wcześniej zawsze pisałeś w notkach chrzestny, więc zakładam, że to osoba o wiele starsza od Cb., a skoro tak, to przecież przeważnie wspiera się chrześniaka, więc przelew nie jest niczym zdrożnym, choć fakt, masz już swoje lata.
Tak, tutaj na północy oba terminy mają identyczne znaczenie. Nie wiem jaka dokładnie jest różnica wieku między mną, a chrzestnym, ale jest na tyle duża, że na pewno mógłby być spokojnie moim biologicznym ojcem.
o chyba o przelewie nic nie doczytałam
W piątek coś raczej na ten temat wspominałem. Może nazbyt oględnie i przeoczyłaś.
Dostałeś przelew zanim Cię odwiedził? Czy po wizycie? Pogubiłam się…
Ale zobacz, jak wszystkich zainteresował nagle temat pieniędzy! Teraz będziesz musiał szczegółowo odpowiadać na każdy komentarz :)
Może daj ten tekst?
Pozdrawiam!
Przed wizytą nie mogłem, bo przecież dopiero w trakcie chrzestny dostał numer mojego konta. I chyba zaraz po tym jak ode mnie wyszedł przelał kasę, skoro zdążyła dojść na konto już w piątek.
Tekstu raczej nie wrzucę. Czasem mam wrażenie, że i tak za dużo pisze tutaj o bliskich, rodzinie, że nie powinienem wywlekać tego na forum publiczne, dla rozbawienia gawiedzi, że to niestosowne, niedopuszczalne, ze przyzwoity człowiek tak nie robi, że bohaterowie moich tekstów byliby zdegustowani, gdyby przypadkiem trafili na ten blog i przeczytali, co wysmarowałem na ich temat… Wczoraj po skończeniu pisania blotki to było wręcz jak uderzenie gorąca, takie silne negatywne odczucie „Wziąłeś kasę i naprawdę chcesz to opublikować? Niewdzięczny kutas!¹ Przecież tak nie można! Nie należy!”.
_________
¹ Dobra, tu już lekko ubarwiam :)
Piszesz dużo, ale nie ma się za bardzo do czego przyczepić i nie wiadomo, kiedy fantazjujesz, kiedy piszesz prawdę.
Nikogo nie obrażasz. Obrażasz?
Wziąłeś kasę, a raczej dostałeś na imieniny! Prezent :)
Nie wiem, mogę coś lekko ubarwić w opisie w kwestii własnych odczuć, podkręcić odrobinę, ale zasadniczo ten blog to mój dziennik, pamiętnik, więc pisze tylko o tym, co było, bez fantazjowania czy jakiejś fikcji.
Babka, gdyby się dowiedziała, że o niej piszę, przeczytała moje teksty¹ i reakcje komentatorów, myślę, że ona jedna mogłaby być zadowolona. Komentatorzy ją polubili, a ona lubiła być lubiana. Ale inni? Barbara? Moja mama, która nawet posiadanie profilu na Facebooku uważa za niestosowne, bo nie rozumie, jak można tak z całym światem dzielić się własną prywatnością?
_________
¹ Te z pierwszego dziesięciolecia istnienia bloga. W sumie złapałem wtedy sporo czytelników na wpisy o babce.
Jakkolwiek byś o kimś nie pisał, to ludzie Ciebie darzą sympatią. Gdybyś robił coś nagannego, źle pisał o bliskich, to nadal byłbyś uważany za sympatyczną i pełną ciepła osobę?
Ale tu nie chodzi o to, jak ja jestem odbierany przez czytelników, tylko o odbiór tego bloga przez bohaterów moich wpisów.
No tak. Myślę, że oni nigdy się o tym nie dowiedzą.
A jeśli się dowiedzą, to uznają to za fikcję literacką i pomyślą o Tobie gorzej :))
:D
nie wiem co ja bym zrobił na Twoim miejscu, bo mój poziom asertywności jest zwykle patologicznie niski, szczególnie wobec autorytetów czy osób starszych. Ale skoro podałeś konto toś sam sobie winien
Z moją asertywnością jest chyba niewiele lepiej :) Nie potrafiłem nie podać konta, a dopiero po fakcie przyszło mi do głowy, że przecież mogłem skłamać i powiedzieć, że nie mam konta :D
Ach, czyli jednak z prezentem. No i dobrze. Mam nadzieję że przelał ci stosownie wysoką kwotę, za tyle lat nieobecności. Nie za bardzo rozumiem twoje dylematy. Dostałeś prezent i narzekasz. W komentarzach też widzę zdziwienia. No przecież ludzie dają sobie prezenty i nie ma w tym nic złego. Ja bym się cieszył. Tylko niestety wszyscy chcą ode mnie przelew i nikt mi nie przelewa pieniędzy w prezencie. Na wszystkie przelewy muszę pracować. Smutne. Następnym razem daj mu moje konto. Jest ogólnie dostępne i pewnie nie raz widziałeś kątem oka, choćby na FB.
A jeśli chodzi o twoje pytanie, które zadałeś na moim i twoim blogu, to myślę że w Korei społeczeństwo, tak generalnie, ma w głębokim poważaniu Nobla, którego dostała ich krajanka. Na pewno są grupy osób które są z tego powodu szczęśliwe ale nie ma tutaj takich fanfarów, jak ma to miejsce w Polsce, gdy coś podobnego się wydarza. Zwróciłem nawet specjalnie uwagę na nagłówki gazet no i jakaś wzmianka była. Oczywiście musiałem sobie telefonem tłumaczyć.
Aha.
A chrzestny do tej pory też miał taki gest przesyłkowy (nawet jak się długo nie widzieliście)
Czy to pierwszy taki po Pierwszej Komunii.
Jak pierwszy to jednak trochę dziwne,
Miał gest dopóki mieszkałem z rodzicami na wsi i mieliśmy jakiś kontakt. Ale to było 25 lat temu.