Niecierpliwym zdradzam tajniki warsztatu blogera i kilka notatek do relacji¹ z piątkowego koncertu.
Że nie każdy przeszedł szkolenie w czytania odręcznego pisma (sam się szkoliłem na kartkach cudARTeńki) pod zdjęciami jest transkrypcja tekstów.
Numery stron (w kółeczkach) dodałem teraz, na spokojnie w domu.
Zdjęcia zrobione komórką (Nokia 230 Dual SIM).
_______
¹ Chociaż jak tak teraz czytam notatkę² na stronie biblioteki, odechciewa mi się wrzucanie na blog tekstu, który w najlepszym razie jest… dziwny (dziwaczny).
²
Ostatni koncert tegorocznej Letniej Sceny Zamkowej przypomniał nam poezję Edwarda Stachury w wyjątkowo sugestywnych autorskich aranżacjach Marka Gałązki, mocno podkreślonych harmonijką ustną i gitarami, akustyczną i elektryczną z zaangażowanym głosem, czasami ściszonym, pełnym nostalgii, jakby szukającym wspomnień, innym razem niezwykle ekspresyjnym, w którym przejawiał się żal za czymś utraconym, światem miłości, wędrówek, poezji, w końcu prawie lirycznych deklamacji, gdzie melodia stawała się cichym, ale jakże przyjemnym tłem.




Na migawce z koncertu fragmenty dwóch piosenek do tekstów Edawrda Stachury. Najpierw jest „Nie brookliński most”, później „Walc nad Missisipi”.
Nie brookliński most
Wygląda na natręctwo i chorobę psycho (^_^メ)
Niczego więcej nie oczekuję…
♡(ӦvӦ。)
:)
[zdawkowy uśmiech, który ma pokryć zakłopotanie faktem, że nie wiem, jak zareagować na ten komentarz]
Fakt. Moje poczucie humoru wprowadza w zakłopotanie nawet mnie (czasami). Sam nie robię notatek. Ty zaś wszystko uwieczniasz.
Z tym wszystkim to gruba przesada.
co za koszmarne pismo !!! długo musiałam sie zastanawiać czy to w ogóle po polsku. Czar prysł :D
Szybkich notatek przecież nie wykaligrafuję :)
A przecież można wszystko zmyślić….
Można, ale po co mi taki zmyślony blog?
No i w sumie nie jestem zbyt dobry w fikcji i zmyślaniu.
Serio, na kartkach zapisałeś 24 (lub więcej stron), a w notce zawarłeś 3 zdania zupełnie nie z tematu koncertu.
Jak Ty to robisz, albo po co tyle notek, z których niewiele wynika. No przeca gdybym tak miał opisywać wyjazd do krk, to bym chyba oszalał. Wszak nasz mózg jest jeszcze sprawny i wiele pamięta.
To niewielkie kartki, format A7. I nie są zapisane zbyt gęsto.
No ok, ale jak to co zapisałeś na kartkach przekłada się na info w blogu?
W tej chwili nijak, bo tekstu na blogu jeszcze nie ma. Ale będzie. Poprawiona (przeredagowana i uzupełniona) wersja tego, co już w sobotę wrzuciłem na forum.
No proszę, bargrolisz jeszcze gorzej niż ja… 😅 Ja do wpisów używam notatnika w telefonie. Nad kartką ma tą przewagę, że w każdej chwili mogę coś edytować, a potem przesyłam to na maila a z maila kopiuję na bloga… Robisz notatki w trakcie wydarzeń artystycznych? Jeśli tak to z pewnością zwracasz na siebie uwagę 😅
W mojej komórce nie ma aplikacji do robienia notatek. Inna rzecz, że nawet gdyby była na szybkiego nic bym tam raczej nie dał rady zapisać. Na papierze piszę może niechlujnie, ale o wiele szybciej niż przy użyciu klawiatury. Mógłbym w sumie spróbować jeszcze skorzystać z dyktafonu – przynajmniej do nagrywania dźwięków ze sceny – ale nie jestem pewny, czy to by się sprawdziło.
Z takim notesikiem na koncercie byłem pierwszy raz.
Notatka na stronie biblioteki jest pisana pod czytelnika. Czekam na Twoją osobistą relację. I jeszcze dopiszę – ciekawy ten notesik:)
Przecież moja relacja też będzie pisana pod czytelnika. Dla mnie samego nawet to, co nabazgrałem w notesiku to już za dużo :D
Ach, cóż za piękne leporello (z niepięknymi notatkami) 😁 Bazgrolisz, fakt, ale w takich warunkach i na chybcika każdy by bazgrolił.
O właśnie, leporello, a ja gdzieś tam pisałem niefachowo o notesiku z kartkami w harmonijkę. Aż wstyd!
Normalnie, siedząc przy stole czy własnym biurku piszę ładniej, a w każdym razie czytelniej.
Moje pismo jest tak straszne, że jak pisze szybko to sama się rozczytać nie mogę.
Takie bardzo jakieś dziecinne jest.
Dlatego nawet sama kartek nie wypisuje.
Mam od tego człowieka 😁
O! Tego nie wiedziałem.
Do rodziny tylko sama kartki wypisuje i do jednej koleżanki.
Chociaż to już nieaktualne, bo rodzinie nie chce się już kartki i znaczka kupić
To też sobie odpuściłam.
Jeśli dzwonią i składają życzenia przez telefon uważam takie zaniechanie za dopuszczalne. Ja do córki koleżanki babki wysyłam kartki, a ona do mnie dzwoni.