Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ładny pan. Ładny głos. Ładny koncert.
To tak na szybkiego.
Później coś tu może jeszcze dorzucę, bo starałem się zapamiętać program i przez godzinę nawet udało mi się zachować czujność i uważność. Po „Obławie” II nastąpił zestaw bardziej znanych piosenek Kaczmarskiego i tutaj już nie jestem pewien kolejności.
Ale jak już napisałem – koncert był ładny. A nawet bardzo ładny.
Publiczność długo biła brawa (na bis dostała „Źródło (Wąwóz)”) i opuściła dziedziniec zamku zachwycona albo przynajmniej ukontentowana.
– Myślę, że Kuba Blokesz nie gości u nas ostatni raz – powiedziała dyrektorka biblioteki, żegnając artystę.
I w sumie byłoby miło, gdyby w przyszłym sezonie pan wokalista (a może już nazywać go bardem?) pojawił się z kolejnym programem.
Trzy razy tak
2 sierpnia 2024 Autor: Hebius




Kolejny człowiek którego nazwisko nic mi nie mówi… A to tylko pokazuje jak różne mamy gusta muzyczne.. No i Tobie chce się ruszyć i brać udział w wydarzeniach kulturalnych, a ja nie zmotywowałbym się nawet gdyby i sam Pan Jezus do Szczebrzeszyna przyjechał…🙄
Bo lubisz marudzić.
A Kuba Blokesz był wspominany na tym blogu w zeszłym roku, przy okazji koncertu Morawska Brama, więc nazwisko mógłbyś kojarzyć.
Hebius, na litość boską, ja pamięć mam dobrą, ale krótką… Nawet urodziny własnej, rodzonej matki, mam zapisane w powiadomieniach, a Ty wymagasz bym pamiętał takie rzeczy…
Ale nie martw się, nie zawsze jestem taki wymagający :D
To sympatycznie, że publiczność zadowolona, a nawet zachwycona. I to autentycznie, a nie dlatego, że wypada.
Dobry repertuar, dobre wykonanie. A kętrzyńskie panie emerytki¹ lubią poezję śpiewaną nie mniej, niż teatr, więc to musiał być udany wieczór.
________
¹ Chociaż nie powiem, żeby wczoraj dominowały na widowni. Było też sporo ludzi młodszych i w średnim wieku. Kaczmarski jednak jest dość znany, a Blokesz w zeszłym roku miał ładny występ, gdy śpiewał teksty Nahovicy.
No, nawet ładny 😃
Na żywo wygląda nawet lepiej.
„Później coś tu może jeszcze dorzucę,”
Skreślić „może”
Kto teraz w planie?
Nareszcie na zdjęciach, prawie centrum 😁
Weź nie mów! Aż się teraz boję zaglądać na FB.
Dyrektorka bibliotek sama robiła zdjęcia i chyba nikt od organizatorów więcej, nie spodziewałem się podobnej podłości z jej strony! :D
Jak dorzucę tekst z forum dam ci najwyżej znać, bo w sumie nie bardzo chce, żeby to ktokolwiek czytał.
Za tydzień będzie syn Soyki z kimś tam jeszcze, a później (17.08) teatr, przedstawienie wg „Wszystko na darmo” Waltera Kempowskiego – już kupiłem bilet, bo wyjątkowo teatr nie jest całkiem za darmo (karta wstępu – 5 złotych).
Syn Soyki ?- czterech ich jest
„Wszystko na darmo”- jeżeli przedstawienie będzie tak dobre jak książka ,to warto
Aż tylu napłodził? Nie miałem pojęcia.
Antek Soyka & Janek Pęczak.
Żaden głos nie zastąpi Kaczmarskiego…
Mnie się wykonania Blokesza podobały.
A głos ma chyba ładniejszy, niż miał Kaczmarski.
Nie ma lepszego głosu od Kaczmarskiego (w jego piosenkach) chyba że akurat był w tercecie z Łapińskim i Gintrowskim. http://www.panodespressorysuje.art http://www.panodespresso.com
Nie odmawiam Kaczmarskiemu talentu do pisania i śpiewania, ale głos to on miał w sumie jednak taki dość średni :) W końcu nie dla urody głosu się słuchało jego piosenek, tylko dla treści.
Byłem na 2 koncertach solo i na programie Wojna postu…. Ten repertuar plus Sarnacja najlepsze w dorobku. Może dzięki Gintrowskiemu i Łapińskiemu. Ale treść , muzyka, inspiracje i wykonanie niepodrabialne i zapisane w DNA
OK

Nie sądziłem, że na Kaczmarskim jeszcze da się zarabiać. Trzy pierwsze programy z Gintrowskim i Łapińskim znam na pamięć, podobnie jak solowy „Krzyk”. Doceniam emocje i trafność spostrzeżeń, ale przy takiej ilości powtórzeń (przecież sam ryczałem jego cały repertuar przy gitarze setki razy) po prostu już mam przesyt. Poza tym frustruje mnie opaczna interpretacja jego twórczości, bo choć były to pieśni walki, to autor sugerował raczej „zmieńcie coś w sobie, bo inaczej znów w dupę dostaniemy”, niż „oby tak dalej Polacy”.
Uważasz, że Kaczmarski wybrzmiał i powinno się już o nim zapomnieć? Bo nie wiem, jak rozumieć to zdanie o zarabianiu na nim.
W każdym razie przy okazji wykonania „Murów” Kuba Blokesz też wspominał, że często pomija się tu ostatnią zwrotkę żeby ten kawałek zinterpretować bojowo, niekoniecznie zgodnie z intencjami Kaczmarskiego.
Nie tylko uważam, ale czuję i wiem, że Kaczmarski mi się przejadł, nie czuję już tej satysfakcji co kiedyś, gdy słuchałem jego twórczości, ale przecież każdy odbiorca ma swą indywidualną wrażliwość, więc wypowiadam się tylko za siebie. Mnie się przejadło i jest dla mnie zaskoczeniem, że ktoś jeszcze gra na scenie Kaczmarskiego. Akurat „Mury” napisał Hiszpan, a właściwie Katalończyk, Lluís Llach – to tak dla formalności.
Lluís Llach napisał melodię, słowa Kaczmarskiego nie są ani przekładem, ani nawet parafrazą. Llach śpiewał o walce, Kaczmarski o artyście dodającym pieśnią siły do walki, być może oddając w ten sposób hołd samemu Llachowi.
Z osobistymi odczuciami co do przejedzenia nie będę polemizował, ale z zaskoczeniem mogę. Kaczmarski nie był aż tak popularny i powszechny grywany ani za życia, ani w ciągu minionych dwudziestu lat, by miał szansę przejeść się wszystkim.
A tego to nie wiem, bo nie znam hiszpańskiego. Znam natomiast przekład Filipa Łobodzińskiego. Jeżeli jest on wiernym przekładem, to wersja Kaczmarskiego jest parafrazą utworu. A jeśli nie, to nie wiem.
Co do popularności Kaczmarskiego, to rzeczywiście mnie wydaje się ona niewyobrażalnie wielka, ale przecież wielu Polaków nie interesuje się niczym, prócz grilla i wesela i dla nich rzeczywiście może on być nowością.
Powtarzam tylko, co mówił Kuba Blokesz na koncercie.
Na stronie Kaczmarskiego jest mniej więcej to samo:
https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/mury/
No tak. Rzeczywiście zdjęć dyrektorka zrobiła ci bez liku i nie masz możliwości na zabawy typu „znajdź Hebiusa”. Widać cię z każdej strony, dobrze oświetlonego. (◠‿◕)
Jesteś pewny, że dobrze mnie rozpoznałeś? Bo z tego komentarza można wnioskować, że siedziałem gdzieś na scenie :D