Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 8 marca, 2024

Wizyta Pawła była krótka, ale bardzo wyczerpująca. Mama prawie w tym samym czasie miała u siebie ukochaną synową, która po dwóch tygodniach przerwy zaszła zepsuć trochę krwi teściowej. Wieczorem powoli dochodzę do siebie przy powtórce „Lepiej być nie może” (1997) z Jackiem Nicholsonem i Helen Hunt.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Celem uniknięcia komentarzy na temat blotki, kolejna porcja zdjęć z niedzielnego spaceru i przegląd miejsc na Powstańców Warszawy (d. Wilhelmstrasse; po 1938 roku Strasse der SA).

Tu było, tu stało (V)

ul. Powstańców Warszawy 9
Budynek z 1910 roku. Po pierwszej wojnie światowej siedziba któregoś ze stowarzyszeń byłych żołnierzy, weteranów wojny (Stahlhelm, Bund der Frontsoldaten?). Po 1945 w lokalu po lewej działał sklep papierniczy, a później ogrodniczy.
ul. Powstańców Warszawy 9
Przed nastaniem obecnego biura podróży Mazur Travel przez kilka miesięcy działał tu niewielki antykwariat, jak się okazało przedsięwzięcie zbyt ambitne jak na powiatowe, dwudziestopięciotysięczne miasto.
ul. Powstańców Warszawy 7
Ten niski pawilon był kiedyś zwykłą budką z goframi. Kawałek z oknem po lewej to oryginalny fragment budki rozrosłej do obecnych rozmiarów sklepu obuwniczego. Wysoki budynek po sąsiedzku to dom parafialny małego kościoła (św. Katarzyny).
Po parzystej stronie Powstańców Warszawy, naprzeciwko domu parafialnego, stoi XIX-wieczny ratusz. Tu elewacja boczna – front jest od strony placu Piłsudskiego (do 1945 Wilhelmplatz, w PRL-u plac Wolności).
W piwnicach ratusza po kapitalnym remoncie otworzono restaurację Kardamon, lokal gastronomiczny kulturalny, w którym gościłem kilkukrotnie przy okazji oprowadzania po mieście znajomych.
To tutaj przy którejś wizycie, pilnując złodziejaszka przyłapanego przez kelnerkę z ręką w kasie, przekonałem się, że jestem nielitościwy i mało podatny na wdzięki młodości.
– Puść człowieku! – błagał mnie złodziejaszek, młody, niebrzydki i nawet na szyi wydziarany. – Dopiero co z więzienia wyszedłem. Puść człowieku! Zlituj się!
A ja nic! Jak głaz!
Za to mój towarzysz, który został przy stoliku i przyglądał się całej sytuacji z oddalenia, stwierdził później, zdradzając słabość do żulików.
– Taki młody, ładny… trzeba było go puścić.
Pamięć usłużnie podsuwa mi taką wersję. I jeśli nawet nie do końca wszystko tak wyglądało to, o ile nie opisałem wcześniej tych wypadków, wersja obecna będzie jedyną obowiązującą.
ul. Powstańców Warszawy 3
W wyższym budynku w latach 1947-1967 (do momentu odbudowania zamku), mieściło się lokalne muzeum. Niska siwa przybudówka to salonik RUCH-u (mniejsza część z lewej), w którym kupuję prasę (ostatnio już tylko miesięcznik „Kino” i „Książki. Magazyn do czytania”) oraz kwiaciarnia (3/4 pawilonu).  Kiedyś (w czasach PRL-u i przez moment w latach 90.) było prawie pół na pół – z jednej strony salonik z prasą, z drugiej sklep filatelistyczno-numizmatyczny.
ul. Powstańców Warszawy
W głębi wieża kościół św. Katarzyny, przez starszych mieszkańców nadal zwyczajowo zwanego małym kościołem, co jest pozostałością z czasów PRL-u, gdy parafie rzymskokatolickie były w mieście tylko dwie – jedna z zabranym ewangelikom dużym gotyckim kościołem św. Jerzego i druga z niewielkim neogotyckim św. Katarzyny. Teraz kościoły są cztery, a wiernych coraz mniej.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij