6°C. Pochmurnie, wilgotno.
Przed piętnastą wychodzę do biblioteki. Przeglądam jedynie regał z nowościami i wybrawszy dwie (jednak), ruszam w miasto załatwić sprawy mamy. Mży lekko, więc po opłaceniu związkowej składki rezygnuję ze spaceru do zegarmistrza¹. Zachodzę tylko do saloniku RUCH-u sprawdzić, czy jest nowy numer „Kina” (nadal nie ma), a później do zieleniaka po kiszoną kapustę i rozmienić dwadzieścia złotych w pawilonie (Gama, d. Nemezja)².
W domu czekają na mnie obrane ziemniaki (uwinąłem się z tym już po śniadaniu), pełny gar. Tarkuję wszystkie, doprawiam czym się da (sól i całkiem bez umiaru: bazylia, estragon, oregano, majeranek, pikantna papryka), dolewam szklankę mleka dla rozrzedzenia masy i nastawiam do pieczenia, zmieniając metalową brytfankę na ciut większe żaroodporne naczynie (a i tak babka ledwo się w nim mieści i trochę tłuszczu mi wycieka). Piekę wszystko półtorej godziny, a po przestygnięciu zjadam kawałek, bo pachnie mocno i wygląda apetycznie. Nadal nie wyszło tak, jak powinno, ale już tego nie przeskoczę, bo to zdecydowanie sprawa ziemniaków używanych do pieczenia.
________
¹ Zegarek spieszy mi się deko i wymaga wyregulowania.
² Płacę za kapustę gotówką i zabrakło mi 1,10 zł.
– Odda pan kiedyś przy okazji – mówi sprzedawczyni.
– Postaram się pamiętać – obiecuję. Ale że nie lubię takich długów, zachodzę do Gamy i biorę mleko, rozmieniając przy okazji dwadzieścia złotych. Złotówkę z drobnego bilonu reszty odnoszę od razu do zieleniaka.
Archive for 31 stycznia, 2024
Dzień dwieście sześćdziesiąty siódmy (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged babka ziemniaczana, biblioteka, korekta (R), pogoda, z przypisem, zakupy on 31 stycznia 2024| 33 Komentarze »



