Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 31 stycznia, 2024

6°C. Pochmurnie, wilgotno.
Przed piętnastą wychodzę do biblioteki. Przeglądam jedynie regał z nowościami i wybrawszy dwie (jednak), ruszam w miasto załatwić sprawy mamy. Mży lekko, więc po opłaceniu związkowej składki rezygnuję ze spaceru do zegarmistrza¹. Zachodzę tylko do saloniku RUCH-u sprawdzić, czy jest nowy numer „Kina” (nadal nie ma), a później do zieleniaka po kiszoną kapustę i rozmienić dwadzieścia złotych w pawilonie (Gama, d. Nemezja)².
W domu czekają na mnie obrane ziemniaki (uwinąłem się z tym już po śniadaniu), pełny gar. Tarkuję wszystkie, doprawiam czym się da (sól i całkiem bez umiaru: bazylia, estragon, oregano, majeranek, pikantna papryka), dolewam szklankę mleka dla rozrzedzenia masy i nastawiam do pieczenia, zmieniając metalową brytfankę na ciut większe żaroodporne naczynie (a i tak babka ledwo się w nim mieści i trochę tłuszczu mi wycieka). Piekę wszystko półtorej godziny, a po przestygnięciu zjadam kawałek, bo pachnie mocno i wygląda apetycznie. Nadal nie wyszło tak, jak powinno, ale już tego nie przeskoczę, bo to zdecydowanie sprawa ziemniaków używanych do pieczenia.
________
¹ Zegarek spieszy mi się deko i wymaga wyregulowania.
² Płacę za kapustę gotówką i zabrakło mi 1,10 zł.
– Odda pan kiedyś przy okazji – mówi sprzedawczyni.
– Postaram się pamiętać – obiecuję. Ale że nie lubię takich długów, zachodzę do Gamy i biorę mleko, rozmieniając przy okazji dwadzieścia złotych. Złotówkę z drobnego bilonu reszty odnoszę od razu do zieleniaka.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij