W miarę słonecznie, 4°C.
Do miasta wracam po dziesiątej i od razu robię zakupy w Biedronce (pamiętałem, że w domu nie ma mleka i kawa już się kończy). W południe mam wizytę Barbary, przez półtorej godziny. Siedzimy w kuchni, trochę rozmawiamy, częstuję bratową obiadem (wyciągnąłem z zamrażarki dwie porcje fasolki). Co słychać w sieci sprawdzam dopiero po trzynastej. Wieczór spędzam przed telewizorem. „Fabryka lalek” skręca w dziwne rejony. Wygląda na to, że część (połowa?) akcji działa się jedynie w wyobraźni jednego z bohaterów. Trochę mnie to zniechęca do sięgania po literacki pierwowzór (sprawdziłem, że egzemplarz powieści jest w księgozbiorze miejskiej biblioteki), co miałem w planach. Po kąpieli oglądam jeszcze końcówkę „Serenity” (2005). Nie widziałem co prawda serialu („Firefly), którego film jest kontynuacją, ale lubiłem „Castle” i Nathana Filliona.
Dzień dwieście sześćdziesiąty piąty (poniedziałek)
29 stycznia 2024 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się ogląda | Otagowane Barbara, Castle, Epic Drama, Fabryka Lalek, korekta, Nathan Fillion, plany, pogoda, SciFi, Serenity, seriale tv | 26 Komentarzy
Komentarzy 26
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


To Barbara nie mogła się Tobą nacieszyć jak byłeś na wsi? 😉 No i czy doczekamy opisu z tych dni gdy skazałeś nas na tęsknotę? Bo ten iście ponętny czasoumilacz nijak mnie nie zaspokaja 😅
Co było na wsi zostaje na wsi. Nikogo (no może oprócz ciebie :D ) pewnie to nie interesuje, więc nie będę sobie zawracał głowy przenoszenia notatek z papieru (z terminarza) na blog.
Mnie interesuje, ale zrobisz jak uważasz 🙂
Skoro już masz te notatki to szkoda by się zmarnowały 😉
Zadziwiacie mnie :D
To chyba dobrze? 😉
Może.
1,5 h i cisza… ?
W czasie wizyty bratowej. Przecież wspomniałem, że trochę rozmawialiśmy.
Jakoś tak zawsze było więcej. Wiesz, że darze ja sympatią. Miałam nadzieję, że dowiem się ciut więcej…
Aaa… więcej o bratowej… :D
To może przy następnej okazji.
Czekam :-)
Chyba jako jedyna :D
Mógłbyś zrobić dla mnie wyjątek:-)
E tam, jedyna!
Polly będzie zaskoczona :D
Półtorej godziny 😁
Znowu!
Zasadniczo wiem, że półtorej, ale często o tym zapominam.
Jak nic to przejaw jakiejś lekkiej dysortografii :D
A ja nadal na telewizyjnym odwyku.
Może mi w końcu przejdzie, nawet nie wiem dlaczego mnie wzięło 🤨
Spacer zaliczony, ale muszę przyznać, że po trzech miesiącach siedzenia w domu jestem w marnym stanie ruchowym.
Zardzewiałam.
I jeszcze sobie przypomniałam, że do końca marca nie mogę książki kupić 😭
W niedziele też sobie trochę pospacerowałem po lesie.
W sumie też bym się dowiedział, co na tej wsi się działo.
A cóż się mogło dziać na wsi? Dotrzymywałem towarzystwa mamie, słuchałem tego, o czym chce mówić, wieczorami oglądałem, co było do oglądania w telewizji. W piątek załapałem się jeszcze na dwa tureckie seriale, które śledzi mama. Oglądam z nią po odcinku, dwóch z miesięcznymi przerwami, a i tak jestem na bieżąco w akcji, co może rzucić pewne światło na rodzaj tych produkcji.
W „Dziedzictwie” głównym wątkiem są rodzinne perypetie wśród Turków połączonych miłością do spokrewnionego, a osieroconego dziecka (z jednej strony ciotka, z drugiej stryj) – akcja z jednego serialowego dnia wypełnia czasem i pięć odcinków, czyli tydzień emisji, wszystko dzięki dużej ilości scen z powłóczystymi spojrzeniami.
W „Zakazanym owocu” kilka osób realizuje swoje marzenia o bogactwie, miłości i zemście.
Ile masz fikusów?
Trzy. Dwa dużo duże i jednego mniejszego, który za chwilę mnie przerośnie.
Aaaaa, malutki jak Ty, a te ” dwa dużo duże” to duże?
Dużo za duże powinno być.
Mają grubo ponad trzy metry. Pod sufitem są zawinięte bo już dawno przerosły wysokość mieszkania.