O dziewiątej dwadzieścia terkot komórki przerywa mi sen i wyciąga z pościeli.
Dzwoni Barbara.
– Tak?
– Cześć szwagier. Wybierasz się dzisiaj na wieś?
– Tak, mam zamiar.
– A może jeszcze spałeś?
– A o co chodzi?
– Będziesz kupował kwiaty dla mamy? Bo pomyślałam, że może się dorzucimy i kupisz wspólny bukiet.
– Nie. Urodziny dopiero w niedzielę, a ja zjawię się dzisiaj. Mamie muszą wystarczyć kwiaty, które dostała tydzień temu od Kunegundy.
– Aha. A o której przyjedziesz?
– Po trzynastej albo po piętnastej, jeszcze nie wiem.
– To do spotkania.
W sumie (teraz pomyślałem) mogłem jednak kupić jakiegoś kwiatka do urodzinowego kompletu (mam czekoladki i książkę). Ale już nie będę zmieniał planów.
Dzień dwieście sześćdziesiąty drugi (piątek)
26 stycznia 2024 Autor: Hebius
Napisane w Lepszy rydz niż nic | Otagowane Barbara, dialog, korekta (R), Kunegunda, mama, plany, urodziny | 28 Komentarzy
Komentarzy 28
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


brawo Ty !!! odkryłam zachowanie asertywne muszę pochwalić :)
No właśnie miałem też o asertywności wspomnieć.
też jesteś zaskoczony ??? Hebius się powoli wyrabia :)
No tak. Ujawnił się zalążek rozwoju w kierunku asertywności.
Może to nasza mała zasługa 🫢 a może nie ale mnie cieszy
Hmmm…
Asertywność?
Nawet nie pomyślałem, by to rozpatrywać w podobnych kategoriach :D
a powinieneś :D
Eee… nie wydaje mi się.
Wyciąg?
Zabrakło a.
Już poprawiłem.
Mnie zaskoczyłeś planowaniem…
Jakim planowaniem? Czego? Przecież urodziny mama ma co roku. Dopóki mogłem zawsze do niej jeździłem w tym dniu.
A ja lubię kwiatki…
Zadziwiające :D
O, wróciłeś :-)
Tak jak zapowiadałem.
I bez kwiatków będzie zadowolona.
Mam nadzieję, że była :)
Wszystkiego najlepszego dla Mamy.
Dziękuję :)
Jednym słowem Hebius wyjeżdża i do poniedziałku zmuszeni jesteśmy tęsknić.😉 Kwiatki to mało trwały prezent. Choć z drugiej strony kobiety lubią je dostawać. Najlepszym prezentem jest flaszka 😉
Bo flaszka to trwały prezent? 😂
Przede wszystkim zapewniający dużo radości 😅
Mama prawie nie pije alkoholu. Wlała sobie trochę nalewki wiśniowej na dno kieliszka, gdy częstowała brata (dostał kieliszek, ja nie chciałem), symbolicznie i trochę z ciekawości, czy to nadal takie mocne, że się zapali gdy wrzucić zapałkę (zapaliło się).
Wróciłam. A Ty gdzie jesteś? :D
To przecież byłem i zostawiłem ze dwa komentarze u ciebie, nie wystarczy? :D
Pytałam, gdzie jesteś u siebie, a nie gdzie jesteś u mnie :D
Aaa… Nie załapałem.
Jak jestem na wsi nigdy nie korzystam z netu (przy wyjazdach do Warszawy też zresztą nie czułem potrzeby, by zaglądać do sieci). Netowanie jest u mnie ściśle powiązane z dostępem do własnego komputera stacjonarnego. Czyli jeśli zaglądam na czyjś blog, to można śmiało założyć, że siedziałem w Kętrzynie, przy biurku w swoim komputerowym kącie, z fikusami po prawej stronie i biblioteczką po lewej.