3°C. Pochmurnie. Deszczowo.
Po trzynastej chodzę do Mistrza Jana po chleb. Że miałem też kupić ziemniaki (myślałem o plackach na obiad) przypominam sobie dopiero po powrocie do domu. Nieciekawa pogoda nie zachęca do ponownego wyjścia z domu. „Może w sobotę zajrzę do zieleniaka” – postanawiam i biorę się za przesadzanie fikusa, bo coraz mocniej uwiera mnie obecność worka ziemi kompostowej w przedpokoju. Tym razem słucham internetowych porad jakiegoś speca od rośli doniczkowych i wytrzepuję, wykruszam całą starą ziemię z korzeni kwiatka. Zobaczymy, jak to się sprawdzi.
Wieczór jest senny, coś tam klikam w necie, nie wiadomo za bardzo co, czegoś słucham w radiu (PR2), ale gdybym miał powiedzieć czego, to też za bardzo już nie kojarzę. Na pewno ostatniego odcinka „Znachora” (wiedziałem, że scenę w sądzie dopisał Jerzy Hoffman ze scenarzystą ekranizacji z 1981 roku?) w interpretacji Mieczysława Czechowicza i „Wspólnego pokoju” czytanego przez Grzegorza Damięckiego, ale czego więcej pomiędzy 15:00 a 19:15? Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało.
Po dwudziestej pierwszej wychodzę na zakupy do Biedronki. W sumie niczego nie potrzebuję, ale zimno i mży, więc normalny spacer byłby za daleki (i bez sensu), a mam chęć się przejść.
Dzień sto sześćdziesiąty czwarty (piątek)
20 października 2023 Autor: Hebius




Fachowcem nie jestem, ale moja matka przesadzając kwiaty do większych doniczek nie wykrusza ziemi, tylko całość przekłada do donicy i obsypuje nową ziemią… Ale nie ważny sposób, ważne żeby rosło…
Kiedyś też zawsze właśnie tak robiłem.
Cóż, czekam na wieści czy się przyjęło.
Myślę, że nie powinno być z tym problemu. Obchodziłem się z fikusem delikatnie i raczej nie uszkodziłem mu korzeni.
O tym że scena w sądzie była dopisana dowiaduję się od Ciebie, ale ciężko bez niej wyobrazić sobie całość.
🤨
Biję się w pierś Asenato, bo nawet komentowałem ten post. Za dużo margaryny i pamięć szwankuje.
Czyli wiedziałem, ale zapomniałem. Czy też – nie zapisałem sobie tego w pamięci.
Bo raczej czytam komentowane teksty.
U mnie zimno i pada. Nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że na drugim końcu Polski jest o 20 stopni więcej.
Jest szaro i mokro. Na spacer nie ma szans, choć czytam w sieci, że są szaleńcy, którzy spacerują by zachować kondycję i przemakają do suchej nitki.
Przydałyby mi się spacery, ale niestety je zarzuciłam i nie mogę wejść w rytm. Zasiedziałam się.
Kup psa, czy weź ze schroniska – będziesz miała doskonałą motywację do codziennego wychodzenia z domu.
Bardzo chciałabym mieć psa, ale niestety nie mam dla niego czasu :-(
Mam jednak schronisko, do którego można iść I wziąć psa na spacer. Ale boję się, że wróciłabym z psiakiem do domu…
Rozumiem.
dobrze, że miewasz tę chęć się przejść. A u mnie po deszczowym tygodniu ładna słoneczna sobota :)
Na Mazurach nadal jest deszczowo i ponuro. Ale ociepliło się.
Znachor
Chodzi o nowy serial?
Nie, chodzi o odcinek powieści czytany w radiu przez Mieczysław Czechowicz. Tzn. czytał on to kiedyś tam, dawno temu, w latach 70. zeszłego wieku chyba, a teraz PR2 powtarzało nagranie w cyklu „Literacka sjesta” (poniedziałek-piątek o godz. 15:00),
Najnowsza ekranizacja Netflixu to pełnometrażowy film, nie serial.
Jakby nie patrzeć
Ty to napisałeś 🙄
Dopadło mnie dzisiaj przymulenie połączone z pomrocznością
Zdarza się :)
W Biedronce pewnie już mało ludzi i robi się zakupy?
Dlaczego miałoby być mało?
Bo po 21. U mnie wtedy już wszędzie pusto.
Aaa… Tłumu w sklepie faktycznie nie było, ale to chyba bardziej z powodu pogody.
też nie wiedziałem, że scenę w sądzie dopisano do scenariusza
W powieści doktor Wilczur odzyskał pamięć, gdy na grobie matki Marysi zobaczył tabliczkę z nazwiskiem żony.