13:21 Widzę przez okno w kuchni Maję z Julią stojące na chodniku przy sąsiednim bloku. Po porannym deszczu powietrze jest chłodne, rześkie. Panie w kurtkach. Maja z plecakiem. Wyraźnie na kogoś czekają. Zaparzam kawę i przechodzę do pokoju, żeby mieć lepszy widok z okna balkonowego na rozwój sytuacji. Po chwili swoim autem podjeżdża Sławek (gdyby ktoś mnie spytał o kolor samochodu nie odpowiem, chociaż jechałem już tym autem ze trzy razy) i towarzystwo gdzieś wyrusza, w celach rozrywkowych zapewne. Sprawdzam komórkę, nikt nie dzwonił, żadnych SMS-ów. I czuje takie lekkie uderzenie rozżalenia. Chociaż przecież nie wydarzyło się nic zaskakującego, doskonale wiedziałem, że całe zainteresowanie moją osobą i to dotychczasowe zapraszanie na wszelkie wycieczki wynikało z matrymonialnych rojeń sąsiadki.
Na szczęście przy moim charakterze optymisty, już przed końcem śniadania humor wraca mi do normalnego, pogodnego poziomu i przestaję sobie zawracać głowę znajomościami, na których mi nie zależy.
Miej miłosierdzie dla nas…
30 września 2023 Autor: Hebius




Ty się nie dziw, bo troje to już tłok!
Zdziwiony nie byłem w najmniejszym stopniu.
Może jeszcze kiedyś się odezwą.
Mogą się nie odzywać. Przecież i tak bym się wymówił.
Skoro tak..
Znaczy, gdzieś się wybierają bez Ciebie, bo im raz czy dwa odmówiłeś i jest Ci przykro, że jadą bez Ciebie?
Nie.
Było mi przez moment przykro, że miałem od początku rację w swoich przypuszczeniach.
Co w sumie też jest nieracjonalne, ale odczucia średnio się poddają kontroli umysłu.
Ale dlaczego miałeś rację w swoich przypuszczaniach? Powiedzieli Ci, że chcieli Cię swatać?
Tak.
Poniekąd.
Może nie bezpośrednio, ale prawie.
A może nawet i bardziej, niż prawie, tyle że bez dosłownego „Myślę, że byście mogli wziąć z Gosią ślub”.
Zresztą o wszystkim już tu pisałem.
I jak stwierdziłeś, że nie, to się przestali odzywać?
Poniekąd.
Sekwencja ostatnich wydarzeń to:
– wspólna wycieczka rowerowa
– chwila po niej wymiana SMS-ów na temat wspólnego spacerowania – Ewa sugerowała, że mógłbym na te swoje wieczorne zabierać Gosię, na co odpisałem, że to zły pomysł
– zaproszenie na kolejną wycieczkę, za które podziękowałem i odmówiłem
– brak zaproszenia na obecny wyjazd gdzieś tam.
Hm, nadal mogło chodzić o Twoją ostatnią rozmowę, chociaż ta sugestia, żeby Gosię zabierać na spacery wieczorne to taka jakaś słaba z ich strony. Mnie też kiedyś próbowano swatać, więc współodczuwam.
Pożyjemy i zobaczymy, jak to się będzie dalej rozwijało. Zasadniczo to ja jednak do tego na luzie podchodzę więc współczuć możesz, ale się nie rozpędzaj. Z jednej strony to lekki dyskomfort, ale drugiej – dobry, bo ciut odmienny temat do blogowania, a ja lubię, gdy mogę pisać o czymś innym, niż zazwyczaj :D
Nie napisałam, że współczuję, tylko że współodczuwam :)
Bez współczucia. Rozumiem.
Aż z ciekawości wróciłem do tego, co pisałem na początku.
– Zajdź kiedyś na kawę – mówi Ewa, sąsiadka z pierwszego piętra. – Poznam cię bliżej z Gosią. Myślę, że byłaby z was dobrana para.
Tak, pomysł na swatanie był już na pewno w styczniu, a realizacja nastąpiła z majem., czego zajęty żałobą z początku nie odczytałem tak jasno, jak odczytuję teraz.
Żałoba i naiwność moim jedynym usprawiedliwieniem :D
Jeżeli komuś nie zależy na naszym towarzystwie to naprawdę nie ma sensu się nim przejmować. Co do swatania, to wcale nie taki zły pomysł, tylko konfiguracja niewłaściwa, ale zapewne nie znają wszystkich faktów. Dobrze by było gdybyś sobie kogoś znalazł…
Nie, w moim przypadku chyba każde swatanie byłoby nietrafione i podchodziłbym do niego równie niechętnie.
Wiesz, ja mam wrażenie że Ty ogólnie do życia podchodzisz niechętnie… Ale ja nie jestem lepszy, więc zamilknę lepiej :-)
Eee… no co ty! Lubię życie. Życie tak ogólnie jest fajne. Byle zdrowie było i dużo pieniędzy :D
No tak… nieciekawie 🤔
Normalka.
Niepotrzebnie zapomniałem o zdrowym dystansie.
Masz tyle lat a wciąż nie znasz życia. Nie wiesz, że często jesteś ważny jak jest jakiś interes, albo możesz coś komuś dać/zrobić?
Masz niewątpliwie rację. I powinieneś pamiętać o tym bardziej przy swoich wyjazdach, bo ostatnio coś się zaniedbujesz z wysyłaniem kartek pocztowych. Popraw się! :D
Tak to niestety nieraz bywa
Ale jak mawia ten ojciec bez dzieci
Alleluja i do przodu
Bo najważniejsze, ze jesteś optymistą 😉
Niewątpliwie :)
A o co chodzi z miłosierdziem?
No jak to, o co? :D
Wyobraziłem sobie, jak któryś z odważnych czytelników pisze mi w mailu, albo komentarzu „Miej miłosierdzie dla nas i nie pisz więcej długich blotek”.
I dlatego ta jest taka po staremu krótka.
Widzisz? Masz całkiem niezłe sposoby na utrzymanie zainteresowania czytelniczki: żarciki, aluzje, autoironia :)
Staram się. I czasem coś mi wyjdzie. Przez przypadek zazwyczaj :D
i już se dorobił historyjkę. A może jechali gdzieś gdzie akurat uznali, że nie będą Ci proponować bo Cię nie zainteresuje ?
Trzymam się swojej wersji, bo bardziej prawdopodobna :)