– Zostawię tylko u ciebie walizkę, alpakę¹ i lecę dalej do miasta – mówi bratowa, wpadłszy na moment² przed południem i rozpłaszczając się w przedpokoju. – Kunegunda zajdzie któregoś dnia i wszystko zabierze. Przepraszam, że tym razem z tobą nie posiedzę, ale mam jeszcze kilka spraw do załatwienia, a chcę wracać do domu po trzynastej.
Nie wiem: śmiać się, czy płakać nad własną podłością?
_____
¹ Barbara kupiła córce nową walizę na wylot do Grecji. A alpaka bratowej (niebieska kurtka) była gruba, jak na mrozy, a tymczasem pokazało się słońce i temperatura dobiła 20°C.
² Moment podwójny.




Chyba jej wybaczyles ? 🙂
Że nie posiedzi. Od razu :)
Z pewnością strasznie się zmartwiłeś że nie posiedzi 😂 Może w Grecji spodziewane są mrozy i stąd ta kurtka 😉 Swoją drogą żyją sobie ludzie, po Grecjach fruwają, a ja kurwa poza województwo przez blisko 40lat się ruszyć nie potrafię 😂
Alpakę bratowa miała na sobie. Widocznie rano, gdy wyjeżdżała ze wsi, było jej chłodno. Jednak z biegiem dnia pokazało się słoneczko i przed południem temperatura dobiła do 20 stopni (max. 22°C).
Bratanica jedzie do Grecji w ramach wymiany szkolnej, na miesiąc, nie zwiedzać i odpoczywać tylko się uczyć. Chociaż przy okazji pewnie coś też tam zobaczy i zwiedzi.
„moment podwójny” dobry tytuł na tomik wierszy, a może nawet film Kieślowskiego albo Zanussiego…
Strasznie ambitne masz te skojarzenia :D
Ale co z tą podłością?
😁
Jest niewątpliwa.
Muszę być podłym fałszywcem, doskonale zamaskowanym w swojej niegodziwości, skoro bratowa jest przekonana, że wyglądam z utęsknieniem jej wizyt i czuje się zobowiązana przepraszać mnie za to, że tym razem pozbawia mnie przyjemności dłuższego obcowania z jej osobą.
A ja nie dość, że się nie zmartwiłem, to jeszcze z niej szydzę w miejscu publicznym, jakim jest ten blog.
Podlec.
” że wyglądam z utęsknieniem jej wizyt”
A to nie podchodzi pod zdolności aktorskie?
Nie. To charakter, wychowanie i wynik mieszkanie przez dwadzieścia cztery lata z babką. W rezultacie chyba już nie potrafię przyjmować w domu nikogo inaczej niż serdecznie :D
Niewątpliwie gdybym chciał, mógłbym spróbować to zwalczyć. Tylko po co? Jedyne kroki rozsądkowe jakie podjąłem, to nie zapraszanie do siebie nikogo, kogo nie chcę gościć. Nikomu nie powiem czysto grzecznościowo i niezobowiązująco „wpadnij kiedyś”.
Ależ to po prostu grzeczność i uprzejmość, a nie żadna fałszywość 😁
Można i tak to nazwać.
oj jaka szkoda, że nie posiedziała :D
A weź! :D