Na dworze 36°C, w zaciemnionym pokoju udaje mi się utrzymać 28.
Drzemię do trzynastej. Na obiad gotuje makaron do jogurtu. Pod wieczór trochę czytam, więcej siedzę przed telewizorem, skacząc po kanałach. Ze spaceru rezygnuję, tak jak zrezygnowałem rano z wyjazdu do Świętej Lipki (miasto znów zapewniło darmowy transport). Dzień kończę odcinkiem „Dumy i uprzedzenia” (BBC 1995).
Matki Boskiej Zielnej
15 sierpnia 2023 Autor: Hebius




Ja pod wieczór wychodzę z książką na ławkę gdzieś w cieniu – bo jest widniej niż w mieszkaniu 😁
Mnie wystarczy usiąść w fotelu przy otwartych drzwiach balkonowych i zapalić lampkę.
W życiu! Natychmiast naleci się gadzin skrzydlatych do mieszkania!
😂😂😂
Aaa… bo to parter. U mnie na drugim piętrze też czasem coś wpadnie, ale niezbyt często. Teraz takie lata suche, że nawet z komarami nie ma już większych problemów.
Makaron do jogurtu … nigdy nie jadłam.
Jogurt z owocami. W sumie taka wariacja na temat makaronu z serem.
Babce często robiłem.
Pamiętam, po prostu zaskoczyło mnie, że zwyczaj podtrzymałeś. Mnie się to kojarzy z czymś bez smaku, no ale taki mam gust (np. nie za bardzo lubię świąteczny makaron z kompotem).
Aaa…
To jest bardzo szybki obiad, nie wymagający zbyt wiele zachodu i długiego przebywania w kuchni, co przy obecnych temperaturach jest dużym plusem.
No i zwyczajnie lubię makarony. A owocowe jogurty jeszcze bardziej :D
Świąteczny makaron (domowej roboty, na słodko z makiem i rodzynkami) lubiłem u babci Kazi. Ale ona nie żyje od 1986, a w rodzinie nikt oprócz niej tego makaronu nie robił.
my przesiedzieliśmy w domu bo upał masakryczny.
Całkiem rozsądnie.
W taki gorąc to nawet atrakcje Świętej Lipki można odpuścić :-)
Nie tyle można, co trzeba.