Wystarczy, że wyglądam jak Jarek.
Zresztą nie mam nic ciekawego do przekazania. W sumie nieciekawego też nie. Nic nie mam, bo najlepiej nie myśleć. Albo skupić się na próbach opisania tego, o czym nie myślę. Na samym myśleniu o pisaniu. Bo może nie czuję nic oprócz chęci pisania?
Ale dość tego bełkotu.
Dzień minął mi na niczym. Przez moment wyglądało, że zabiorę się chociaż za uporządkowanie pudła z korespondencją babki. Niestety zapału wystarczyło mi jedynie na przejrzenie kartek wysyłanych bez świątecznej okazji. Ludzie nie wiedzą, ile tracą (jak wiele tracą) z odejściem od takiej formy kontaktu.
Wieczorem, po odcinku „Detektywa z wybrzeża”, oglądam jeszcze początek „King Konga” (1976) z Jessicą Lange. Nadspodziewanie przyjemnie mi się to oglądało. Kiedyś zrobię sobie powtórkę i obejrzę całość. Dziś wygrał obowiązkowy spacer.
Dzień sześćdziesiąty drugi (poniedziałek)
10 lipca 2023 Autor: Hebius




Sam od wielu lat zbieram wszystkie kartki i listy. Jestem sentymentalny kuźwa 😅 Ale faktem jest, że jak dostanie się coś odręcznie napisanego jest przyjemniej… A nadal nie mogę doprosić się Twojego adresu! 🙄 Może pogoda ma chęć na Twoje zniechęcenie? Ja odkąd zaczęły sie skwary mam motywację tak do 11tej, potem już tylko przeklinam swój żywot 🥵
Gdyby ci naprawdę zależało, to już dawno byś mój adres miał :)
Skoro może mi go podać Asenata to równie dobrze możesz zrobić to Ty, bez pośredników.
Mógłbym. Ale widzę, że nie bardzo ci zależy i nie mam motywacji.
Hebius, od roku się o niego dopominam! 🙄🤪
Niby się domagasz, ale tak jakoś… sam nie wiem…
Nie wydziwiaj! 😅 Mam Ci piosenkę zaśpiewać żebyś mi go podał? 😂 GO w sensie adres a nie coś innego! 😅
Jak to mówią: Kto pierwszy poczuł sam wytoczył :P
Rzeczywiście, nie wiem ile tracę nie pisząc listów/kartek :)
To wyobraź sobie, że nie blogujesz, ani nie prowadzisz żadnych tradycyjnych zapisków w dzienniku-zeszycie, czy innym terminarzu :)
W korespondencji babki znalazłem swoje pocztówki z wakacyjnych wyjazdów na kolonie, z wojska. I kartkę, w której mama pisała, że się przeprowadziła do nowego mieszkania. Pięć lat wtedy miałem i pamiętam intensywne słońce na deskach świeżo malowanej, ciemnobordowej podłogi, bo się wybrałem do tego mieszkania już po remoncie, a jeszcze przed naszą przeprowadzką*. I tak sobie myślalem, że latem musiało się to dziać. A tymczasem kartka jest z października.
______
* przeprowadzka była nieodległa, z jednego skrzydła budynku do drugiego, a w tych odległych czasach rodzice nie pilnowali non stop dzieci wypuszczanych na podwórko.
Ale bloguję. A z ludźmi z którymi mogłabym utrzymywać kontakty listowne takie, aby opisywać kolor podłogi, jednak podtrzymuję kontakt inaczej (często też pisany).
Poza tym, przynajmniej kilka razy już czytałam we wpisach blogowych o wywalaniu na śmieci kartek i listów (od których osoby przeprowadzające się czy po prostu sprzątające zaczynały, tak jakby kartki zajmowały mnóstwo miejsca – oczywiście ja bym nie wyrzucała, ale to ja). Czyli pisanie listów nie łączy się ściśle z ich przechowywaniem czy ich ponowną lekturą po latach, tak mają tylko niektórzy.
Aaa… Od tej strony patrzysz. Mnie chodziło tak bardziej ogólnie. Coś jak o czytanie książek. Że to fajny sposób spędzania czasu i ludzie, którzy nie czytają, nie wiedza ile tracą. I że domowe archiwum ze starą korespondencją niesie z sobą sporo pozytywnych wartości. Ale nie żebym namawiał do pisania tradycyjnych listów obecnie. Trochę żal, że to już się skończyło, ale skoczyło się i raczej nie wróci.
Nie odczułam tego jako namawiania. Po prostu patrzę na to z pozycji takiej, że niby pisanie super itd. ale jak popatrzeć na ludzi, to większość uważa te formy pisane za śmieci do wyrzucenia w pierwszej kolejności (o zgrozo kiedyś czytałam o tym, że blogerka wyrzucała też zdjęcia). Stąd nawet powstał mój opis na blogspocie, że ja jestem zdecydowanie archiwistką, która zbiera w nadziei na ocalenie czegoś (przez przypadek).
Stąd moja analogia. Czytanie też jest super, a większość uważa to za stratę czasu i jeśli dziedziczy mieszkanie, to wolałaby bez niepotrzebnej makulatury w postaci książek.
Jeżeli chodzi o listy
Już współczuje tym co kiedyś biografie pisać będą na podstawie sms-ów
I SMS-ów już się teraz prawie nie wysyła. Ani maili. Facebook i Messenger zjadły wszystko.
Podtrzymujesz mnie na duchu (w sensie, żeby nie wyrzucać starej korespondencji. Ta przywieziona z Dżendżejowa razem z Ojczastym ciągle stoi w siatce pod biurkiem, a w moich planach na kolejny dzień stoi z kolei jak byk „ZNALEŹĆ MIEJSCE NA LISTY” 😂
Jasne, że nie wyrzucać! To może być całkiem fajna lektura. A co do miejsca – może masz jakieś poradniki na temat minimalizmu i sprzątania w mieszkaniu? Na śmieciarkę toto, a listy na półkę :D
Mam pudło listów na strychu w Londynie. Mnóstwo tego. Tak do 2010. A potem nagle ludzie przestali pisać listy. Kilka pocztówek od was mam z parad w Polsce i koniec.
Upowszechnienie się telefonów, a później jeszcze Internet zabiły do społu tradycyjne korespondowanie. Do babki listy przychodziły mniej więcej do 2000 roku. Później doczekała się telefonu i już tylko kartki na święta dostawała, bo z tej tradycji osoby starsze rezygnowały najpóźniej, wysyłały życzenia, dopóki dały radę.
Marudzisz i pewnie masz depresje po śmierci babci. Cóż rzec, kochana Hebiusico: takie życie. Z liczby komentarzy jednak można wnosić, że nie jesteś taki maluczki, jak Ci się wydaje.
Komentarze na blogu, czy ilość znajomych na Facebooku o niczym nie świadczą.
Ano tracą dlatego fajnie że mamy zwyczaj wysyłania kartek do siebie samych 🤪
Ja do samego siebie to teraz nie bardzo mam okazję wysyłać :P
a mogłeś z pielgrzymki :D
Z pielgrzymki to sobie przywiozłem w kieszeni :D
Ooo no to też się liczy
Do siebie to można wysyłać z jakichś dalekich wyjazdów, tak jak ty teraz z Grecji i Hiszpanii :)
e tam, zewsząd można już nie kombinuj
To nie kombinowanie tylko zwykła oszczędność :) No i nasza poczta działa teraz tak sobie. Kartki z Bułgarii potrafią dojść do mnie szybciej, niż wysłane z Kętrzyna na Śląsk czy do Prószkowa.
Jak Jarek???
Tak. Tylko trochę wyższy :D
(Jarosław Kaczyński)
Na szczęście Cię widziałam. Nie masz nic z Jarka :)
Mam mam. Tylko kota mi brakuje, a bym się całkiem upodobnił :D