Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 15 Maj, 2023

Od rana było pochmurnie. Pokropiło przelotnie i niezbyt obficie po czternastej. Akurat wracałem z miasta po załatwieniu kilku spraw. W TBS-ie skorygowałem liczbę lokatorów mieszkania płacących za śmieci. Później zajrzałem na cmentarz sprawdzić, czy kamieniarze ułożyli płytę grobowca (ułożyli). Na parkingu przed kaplicą zamachała do mnie jakaś kobieta z samochodu (ona już siedziała w aucie, mąż właśnie miał wsiadać).
– Darek!?
„Ki czort? Co to za ludzie?”
Dopiero gdy podszedłem bliżej (na wyciągnięcie ręki), poznałem w niej Ulkę, a w mężczyźnie Leszka, kuzyna mamy.
– Byliśmy właśnie zrobić porządek u swoich – wyjaśniła Ulka. – A teraz czekamy jeszcze na synową, która poszła gdzieś z wnukiem.
Rozmawiamy serdecznie może przez kwadrans, aż do przyjścia wspomnianej synowej i chwilę dłużej.
– To wnuk tej ciotki, u której byliśmy w piątek na pogrzebie – wyjaśnia Ulka synowej. – Ciotki… dobrze mówię?
– Tak, ciotki, ciotki – przytakuje Leszek.
– Moja prababka była siostrą babki Leszka – dopowiadam.
Powspominaliśmy trochę poprzednie spotkania przy okazji pogrzebów w rodzinie. Wymieniłem się z Leszkiem numerami telefonów. Dopytałem, czy blondynką, która przyszła na nabożeństwo była jego siostrą.
– Tak, to Niuśka. Powiadomiłem ją, jak tylko Aldonka dała znać, że ciocia Gienia umarła. Ciocia chodziła na wszystkie pogrzeby, to nie można było nie przyjść na jej własny.
– A czemu tak szybko uciekliście po pogrzebie z cmentarza? Stypy nie było, bo nie wiedzieliśmy z mamą, kto przyjdzie, ale myślałem zaprosić was do domu na kawę, jakieś ciasto.
– Poszliśmy zobaczyć co u naszych, bo dawno na grobach nie byłam – wyjaśniła Ulka. – Inaczej byśmy chętnie skorzystali z zaproszenia.
– To może jeszcze będzie okazja, Może za miesiąc, gdy będzie msza za babcię?
– Z chęcią – przytakuje Leszek. – Tylko przypomnij wcześniej o tej mszy. Syn się buduje i zaganiani trochę jesteśmy.
Wypłynęło w rozmowie, że Ulka siedzi w genealogii i rysuje drzewo rodziny. Jeśli tego zapału do podtrzymywania więzi nie podsyca jedynie wątły płomyk świeżego pogrzebu, może też do tego wrócę i skorzystam z danych, które zgromadziła.
Na koniec rundki po mieście zachodzę do „Natalii” kupić kilka czarnych koszulek na wypadek, gdybym chciał się obnosić z żałobą po babci (po ojcu właściwie nie nosiłem) i utwierdzać wśród sąsiadów obraz idealnego wnuka (Poświecił się! Rozpacza! Aj! Aj! Aj! Santo Subito!).

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij