Od rana było pochmurnie. Pokropiło przelotnie i niezbyt obficie po czternastej. Akurat wracałem z miasta po załatwieniu kilku spraw. W TBS-ie skorygowałem liczbę lokatorów mieszkania płacących za śmieci. Później zajrzałem na cmentarz sprawdzić, czy kamieniarze ułożyli płytę grobowca (ułożyli). Na parkingu przed kaplicą zamachała do mnie jakaś kobieta z samochodu (ona już siedziała w aucie, mąż właśnie miał wsiadać).
– Darek!?
„Ki czort? Co to za ludzie?”
Dopiero gdy podszedłem bliżej (na wyciągnięcie ręki), poznałem w niej Ulkę, a w mężczyźnie Leszka, kuzyna mamy.
– Byliśmy właśnie zrobić porządek u swoich – wyjaśniła Ulka. – A teraz czekamy jeszcze na synową, która poszła gdzieś z wnukiem.
Rozmawiamy serdecznie może przez kwadrans, aż do przyjścia wspomnianej synowej i chwilę dłużej.
– To wnuk tej ciotki, u której byliśmy w piątek na pogrzebie – wyjaśnia Ulka synowej. – Ciotki… dobrze mówię?
– Tak, ciotki, ciotki – przytakuje Leszek.
– Moja prababka była siostrą babki Leszka – dopowiadam.
Powspominaliśmy trochę poprzednie spotkania przy okazji pogrzebów w rodzinie. Wymieniłem się z Leszkiem numerami telefonów. Dopytałem, czy blondynką, która przyszła na nabożeństwo była jego siostrą.
– Tak, to Niuśka. Powiadomiłem ją, jak tylko Aldonka dała znać, że ciocia Gienia umarła. Ciocia chodziła na wszystkie pogrzeby, to nie można było nie przyjść na jej własny.
– A czemu tak szybko uciekliście po pogrzebie z cmentarza? Stypy nie było, bo nie wiedzieliśmy z mamą, kto przyjdzie, ale myślałem zaprosić was do domu na kawę, jakieś ciasto.
– Poszliśmy zobaczyć co u naszych, bo dawno na grobach nie byłam – wyjaśniła Ulka. – Inaczej byśmy chętnie skorzystali z zaproszenia.
– To może jeszcze będzie okazja, Może za miesiąc, gdy będzie msza za babcię?
– Z chęcią – przytakuje Leszek. – Tylko przypomnij wcześniej o tej mszy. Syn się buduje i zaganiani trochę jesteśmy.
Wypłynęło w rozmowie, że Ulka siedzi w genealogii i rysuje drzewo rodziny. Jeśli tego zapału do podtrzymywania więzi nie podsyca jedynie wątły płomyk świeżego pogrzebu, może też do tego wrócę i skorzystam z danych, które zgromadziła.
Na koniec rundki po mieście zachodzę do „Natalii” kupić kilka czarnych koszulek na wypadek, gdybym chciał się obnosić z żałobą po babci (po ojcu właściwie nie nosiłem) i utwierdzać wśród sąsiadów obraz idealnego wnuka (Poświecił się! Rozpacza! Aj! Aj! Aj! Santo Subito!).
Archive for 15 Maj, 2023
Dzień szósty (poniedziałek)
Posted in babka, żałoba, tagged babka, cmentarz, dialog, Leszek, plany, pogoda, rodzina, Ulka on 15 Maj 2023| 38 Komentarzy »



