Pogoda średniej urody, pada i silnie wieje, dudniąc w przewodach wentylacji. Po śniadaniu babki wracam do łóżka i usiłuję przespać resztę dnia. A babka, męczona przez Hendrika (niż), stara się, bym miał sporo ruchu i średnio co godzinę wyciąga mnie z pościeli. Na szczęście katar mam już mniej intensywny, więc chyba powoli wracam do zdrowia.
Dzień dwa tysiące siedemset siedemdziesiąty szósty (czwartek)
21 października 2021 Autor: Hebius




U nas tak wiało że krowy z łąk porywało… :-) Ruchu nigdy dość :-)
Acha, ruchu… :D
Hebiuuuuuus…Widzę że dochodzisz do siebie! :-)
Sam zacząłeś :P
A co do zdrowia, tak, katar już mnie tak nie meczy jest więc znośniej. Nawet mimo bólu głowy.
U mnie znowu przyszły alerty.
Czyli dalej będzie wiało
Mam podobnie. Do południa było słonecznie, a teraz coraz mocniej wieje i się chmurzy. A mama mówiła, że wczoraj u nich na wsi to nawet burza była.
W rejonie Polski, gdzie mieszkają moi rodzice, też było grubo. I nadal wieje.
Na południowym zachodzie było chyba najgorzej, bo są tam ofiary śmiertelne.
u nas te wiatry dopiero dziś dotarły wczoraj jeszcze było spokojnie
Poprawa pogody ma być dopiero w niedzielę.