Na dworze mrozi. Wyciągnąłem z komody gruby sweter. I szalik z szafy.
A poza tym się miotam w niezdecydowanej bezczynności.
I przygnębiony jestem deko.
O mój Boże! To mi do przygnębienia wystarczy szarość za oknem, choć ta szarość jest lekko przyprószona aktualnie czymś w rodzaju śniegu, ale żeby takie rzeczy, to nie :P
Niestety danie wypada z jadłospisu. Babka znów musiała się po nim ratować naparem z piołunu. Zdaje się, ze kapusta inna niż surowa przestała już jej służyć..
Apetyt mi dopisuje. Nie mam najmniejszych problemów ze spaniem. Nastrój ogólnie mam nie najgorszy. A nawet jak się trafi chwilowy spadek humoru, to łatwo sobie z nim radzę pisząc głupia blotkę, taką jak powyższa.
To gdzie tu miejsce na depresję? :P
Podejrzewam, że po 3 stronie lektury miałabym myśli samobójcze, a już w okolicach 10 bym je zrealizowała :P Chwilowo nie mam depresji żadnej, bo już myślami jestem w Zakopcu, a poza tym zakupiłam produkty na bigos, a jutro mam zamiar go gotować, nic mnie tak nie resetuje, jak gotowanie bigosu i jakiś głupi serial w TV w tle :)
Czytałam Muminki w dzieciństwie, jedną, może dwie książki i chciałam zamordować Małą Mi, bo mnie… denerwowała mocno, a generalnie wszystkie postaci powodowały u mnie mnie jakieś niezdrowe odruchy. Zapomnieć!!! :)
Dziś masz lajka za użycie słowa „komoda” – dziś już rzadko używane:-)
Jak to, rzadko? Widziałem niedawno komody w Biedronce. A skoro są sprzedawane po supermarketach, to i chyba same słowo jest w dość powszechnym użyciu?
Dawno nie słyszałem i nie czytałem, ale może tylko u mnie wokół taka komodowa cisza.
Zdecydowanie tylko u Ciebie :)
Komody w Biedronce?
Tak, były w listopadzie do kupienia. Niedrogie i dość zgrabne. Jakbym miał gdzie postawić, to bym wziął jedną dla babki :)
o masz- w jakiej cenie? Ja po 70 PLN w ikei kupowałem :) adne0 sosnowe, tylko delikatne bardzo.
A nie, to te w biedronce były droższe, około 250 zł. Ale duże i raczej wytrzymałe.
adne0 = ładne?
tak, błąd w druku ;)
:)
A czym przygnębiony?
Wszystkim?
Życiem?
Zakończeniem cyklu Ćwieka o Kłamcy, ponurym happy endem będącym apoteozą ateizmu i nadmiernej wiarą w ludzki rozum?
O mój Boże! To mi do przygnębienia wystarczy szarość za oknem, choć ta szarość jest lekko przyprószona aktualnie czymś w rodzaju śniegu, ale żeby takie rzeczy, to nie :P
Ja widać jestem bardziej wymagający :P
:) Czym?
Jak wyżej.
Doczytanie powieść była chyba katalizatorem :D
:) Pora na zmianę katalizatora.
Może znowu coś ugotujesz.
Dzisiaj w menu kupne pierogi z kapusta. Babka już zjadła swoją porcję, ja będę obiadał po 15, więc już niedługo :)
„obiadał”- ależ to ładne… mało kto tak już mówi :)
Tak to chyba nikt już nie mówi :P
Pierogi z kapustą…. menu też przygnębiające :-/
Niestety danie wypada z jadłospisu. Babka znów musiała się po nim ratować naparem z piołunu. Zdaje się, ze kapusta inna niż surowa przestała już jej służyć..
A piołun to nie jest czasem halucynogenny? Chyba z niego się absynt robiło? :)
Nie tylko absynt. Przy wyrobie wermutu też najczęściej używany jest piołun.
to nieprzygnębienie tylko jesienna deprecha. Wszyscy ją teraz mamy :))) ja jeszcze szalika nie użyłam ale rękawiczki od dawna noszę :))
Odrzucam wiarę w jesienną depresję! :P
bardzo nierozsądnie bo to jedyne słuszne wytłumaczenie Twojego aktualnego stanu :P
Apetyt mi dopisuje. Nie mam najmniejszych problemów ze spaniem. Nastrój ogólnie mam nie najgorszy. A nawet jak się trafi chwilowy spadek humoru, to łatwo sobie z nim radzę pisząc głupia blotkę, taką jak powyższa.
To gdzie tu miejsce na depresję? :P
eeeeeeeee nie umiesz chorować z godnością :))
Tere fere. Nie ma szans, bym sobie dał wmówić depresję :P
Chodź, Poluśka, wmówimy mu :P
Szybciej zrobię z Ciebie zagorzałą fankę Muminków, które są najlepszym lekarstwem na wszelkie depresje, jesienne czy całoroczne :P
fankę Muminków ??????? w życiu !!!!!!!!!! Lidka też mówi, że to deprecha jesienna … no jak już dwie osoby to widzą to coś w tym musi być :P
Podejrzewam, że po 3 stronie lektury miałabym myśli samobójcze, a już w okolicach 10 bym je zrealizowała :P Chwilowo nie mam depresji żadnej, bo już myślami jestem w Zakopcu, a poza tym zakupiłam produkty na bigos, a jutro mam zamiar go gotować, nic mnie tak nie resetuje, jak gotowanie bigosu i jakiś głupi serial w TV w tle :)
Osoby, które nie potrafią docenić uroków twórczości Tove Jansson nie są dla mnie miarodajnym źródłem w kwestii diagnoz lekarskich :P
Święta będziesz spędzała w Zakopanem?
ja będę robiła bigos za tydzień ale nie pooglądam serialu bo mam telewizor daleko od kuchni ;]
Bigos już na święta? Ja nie zamierzam nić gotować, bo tradycyjnie myślę zabrać się babką do rodziców.
Szkoda, że pani Tove nikt w porę nie zdiagnozował :P Planujemy wyjazd w drugi dzień świąt, zaliczenie Sylwestra i powrót 2 stycznia.
Ale Ty przecież nic Tove Jansson nie czytałaś! To jak się możesz w ogóle wypowiadać na temat jej temat? :P
Czytałam Muminki w dzieciństwie, jedną, może dwie książki i chciałam zamordować Małą Mi, bo mnie… denerwowała mocno, a generalnie wszystkie postaci powodowały u mnie mnie jakieś niezdrowe odruchy. Zapomnieć!!! :)
Wręcz przeciwnie – sięgnąć ponownie i skonfrontować niejasne wspomnienia z wrażeniami świeżej, świadomej, dorosłej lektury :P