Pospałem.
Poczytałem.
Pomogłem babce przy obiedzie.
Obstawiłem Lotto.
Pomyłem gary.
Obżarłem się pierogami przy kolacji.
Dzień bez rewelacji.
A za oknem nadal zima.
Jasne. Na wydatek rzędu 3 zł (więcej niż na jeden zakład raczej nie stawiam) przy większej kumulacji można sobie pozwolić i przez chwilę (do momentu sprawdzenia wyników) pobujać w obłokach :D
Zupełnie poważnie, co zrobiłbyś z tymi pieniędzmi, gdybyś (czego szczerze Ci życzę) trafił w Lotto?
Myślę, że na początek kupiłbym większe mieszkanie.
Ale nie kupię.
Za trafioną jedynkę w ogóle nie płacą :P
Znajomy twierdzi, że granie w lotka, to płacenie podatku od głupoty. Ale, że ja sam gram, to wolę nazywać to podatkiem od marzeń :)
Żeby wygrać, trzeba grać! :)
Jasne. Na wydatek rzędu 3 zł (więcej niż na jeden zakład raczej nie stawiam) przy większej kumulacji można sobie pozwolić i przez chwilę (do momentu sprawdzenia wyników) pobujać w obłokach :D