Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2010

Opłaciłem rachunki za mieszkanie. A wracając z kasy spotkałem znajomego babki i oplotkowałem sąsiada z dołu.
Przygnębiające, że najlepiej (najswobodniej) rozmawia mi się z ludźmi po siedemdziesiątce.
Skoro jestem już przy temacie – artykuł z „The Sun-Herald” o Filipie w ogóle mnie nie ucieszył.
Chyba wolałem dotychczasowy stan nieokreśloności, pozostawienie pewnych spraw w sferze spekulacji.
A może całe przygnębienie wzięło się ze wzmianki o szóstce dzieci Spinosiego? Co w sumie byłoby równie bezsensowne.

Reklamy

Read Full Post »

1917. Czwartek.

Opłaciłem rachunki za mieszkanie. A wracając z kasy spotkałem znajomego babki i oplotkowałem sąsiada z dołu. 

Przygnębiające, że najlepiej (najswobodniej) rozmawia mi się z ludźmi po siedemdziesiątce.

50%

Read Full Post »

1916. Wtorek.

Po prawej brat – coś tam mamrocze od komputera.
Po lewej bratowa – coś tam mamrocze na kanapie.
Bratanica przed telewizorem – koniecznie chce się dzielić wrażeniami z oglądanej właśnie animacji (że w „Klątwie królika” Wallace miał inny głos niż w „Goleniu owiec” etc).
Dobrze, że babka zajęła się w kuchni szyciem, bo chyba sobie nie poradził z wypełnianiem PIT-u.
Zresztą i tak nie jestem pewien, czy nadpłatę wpisałem w odpowiednią rubrykę.

Read Full Post »

1916. Wtorek.

Po prawej brat – coś tam mamrocze od komputera.

Po lewej bratowa – coś tam mamrocze na kanapie.

Bratanica przed telewizorem – koniecznie chce się dzielić wrażeniami z oglądanej właśnie animacji (że w „Klątwie królika” Wallace miał inny głos niż w „Goleniu owiec” etc).

Dobrze, że babka zajęła się w kuchni szyciem, bo chyba sobie nie poradził z wypełnianiem PIT-u.

Zresztą i tak nie jestem pewien, czy nadpłatę wpisałem w odpowiednią rubrykę.

.

Read Full Post »

1915.

Po południu zadzwonił Paweł.

Pogadaliśmy przez chwilę.

    – Czego chciał? – zainteresowała się babka.

    – Uprzedzić, że wpadnie jutro. Z żoną.

    – I z małą też?

    – A jak babcia myśli? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

    – A Maryja Święta! 

Też się cieszę.

Chociaż tak prawdę powiedziawszy z całej trójki Kunegunda jest najmniej uciążliwym gościem.

.

Read Full Post »

1915.

Po południu zadzwonił Paweł.
Pogadaliśmy przez chwilę.
– Czego chciał? – zainteresowała się babka.
– Uprzedzić, że wpadnie jutro. Z żoną.
– I z małą też?
– A jak babcia myśli? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
– A Maryja Święta!
Też się cieszę.
Chociaż tak prawdę powiedziawszy z całej trójki Kunegunda jest najmniej uciążliwym gościem.

Read Full Post »

Zamiast przesiedzieć bezmyślnie (i praktycznie bezczynnie) kolejny dzień przy komputerze, przełamałem brak chęci i zabrałem się wreszcie za Larssona.
I teraz nie dziwię się, że mama uwinęła się z lekturą takiej cegły w trzy dni.
Akcja rozwija się niespiesznie, ale po przebrnięciu przez sto pierwszych stron zaczyna się lubić bohaterów, a powieść wciągać.
Może trzeba było jednak kupić od razu całą trylogię?

Read Full Post »

Older Posts »