IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
– … Mówił, że dwie godziny dokumenty wypełniał – relacjonowała babka. – „Trzeba było przynieść do mojego wnuka – ja mu na to. – Na pewno by pomógł”.
– Babciu! Właśnie chciałem zwrócić babci uwagę! – bo jak raz akurat ten fragment rozmowy babki z mleczarzem (10 minut w otwartych drzwiach na klatę schodową) doleciał do moich uszu. – Czy ja szukam babci klientek do szycia?
– No nie… Ale skoro potrafiłbyś wypełnić te formularze…
Tak! Akurat tylko tego do szczęścia mi potrzeba! Mleczarza (nie w moim typie) i jego papierów (o których wypełnianiu zielonego pojęcia nie mam) na rolnicze dopłaty!
+
Rano rozlałem sok z pigwy do butelek. A wieczorem napisałem maila (a nawet dwa, ale ten do Webera był w ramach normalnej wymiany korespondencji, więc nie liczę go jako czegoś niecodziennego).
+
Anonsowanej paczki z Merlina nadal brak. Pewnie powieścią Żurawieckiego przyjdzie mi się nacieszyć dopiero po długim weekendzie.



