Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘spadek’

Pochmurnie, z momentami gęstszej mżawki, bo ciężko ten opad nazwać deszczem.
Przed trzynastą jadę¹ do sądu zorientować się w zasadach postępowania spadkowego. Wracam niespiesznym spacerem i od razu po dotarciu do domu zabieram do gotowania makaronu na obiad. Po szesnastej dzwoni kamieniarz, że płyta u dziadków jest już wypisana i zamontowana. Wpaść do zakładu celem rozliczenia mogę w poniedziałek, albo we wtorek. Przez chwilę zastanawiam się, czy nie lecieć od razu na cmentarz sprawdzić rezultat roboty, ale daję sobie spokój. W sobotę wyjdę na luzie i się zajmę od razu porządkami. Po osiemnastej rozmawiam jeszcze z mamą, trochę netuję i z wybiciem dziewiętnastej schodzę na dół do Mai na umówioną herbatkę. Która okazała się kolacją w większym gronie, bo przy zastawionym stole siedziała nie tylko mama Mai, ale też Mai narzeczony (Sławek nazywany Sławusiem). Widziałem już wcześniej kilka razy tego atrakcyjnego brodacza na schodach, ale myślałem, że to lokator jednego z wynajmowanych mieszkań². Jemy (ja umiarkowanie), rozmawiamy (momentami mam wrażenie, jakbym trafił na przesłuchanie³). W sumie jest całkiem przyjemnie i nawet nie zauważam, kiedy mijają dwie godziny.

_____
¹ Darmowa komunikacja miejska przydaje się przy takiej nieciekawej pogodzie, jak dzisiaj.
² W naszej klatce na dwanaście lokali cztery są wynajmowane.
³ Pytań osobistych ze strony gospodyni jak na mój gust może było ciut za dużo. Ale z drugiej strony – całkiem już odwykłem od podobnych spotkań. Bo kiedy ja ostatnim razem byłem u kogoś obcego z wizytą? U Sojuza na śniadaniu w 2018? Chyba wtedy się do niego wprosiłem przy okazji pobytu w stolicy.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij