Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘przerwa’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

    „Nie powinienem odwiedzać małego Hansa, dopóki śnieg leży — mawiał młynarz do swej żony — albowiem ludzi strapionych należy pozostawiać samych, a nie naprzykrzać się wizytami. Takie jest przynajmniej moje zapatrywanie na przyjaźń i jestem pewny, że mam słuszność. Wolę przeto zaczekać do wiosny, wtedy go odwiedzę i przyjmę od niego duży koszyczek pierwiosnków, czym mu wielką sprawię przyjemność.”

„Doprawdy, jak ty zawsze myślisz i troszczysz się o innych — odparła żona siedząc wygodnie w dużym fotelu, przy trzaskającym na kominku ogniu. — To rozkosz prawdziwa słyszeć cię mówiącego o przyjaźni. Jestem pewna, że sam pastor nie powiedziałby tak pięknych rzeczy, pomimo że mieszka w domu trzypiętrowym i nosi złoty pierścień na małym palcu.”

„Ale czy nie moglibyśmy zaprosić małego Hansa do nas? — zagadnął najmłodszy synek młynarza. — Jeżeli biednemu Hansowi jest ciężko, to ja odstąpię mu połowę mojej kaszki i pokażę białe króliki.”

„Jakiż z ciebie głuptas! — krzyknął młynarz. — Nie wiem istotnie, po co cię posyłam do szkoły. Zdaje się, że wcale tam nie korzystasz. Jak to, więc nie wiesz, że gdyby mały Hans tu przyszedł i zobaczył nasz ogień na kominku i smaczną kolację, i dużą beczkę czerwonego wina, musiałby uczuć zazdrość, a zazdrość jest uczuciem strasznym, mogącym wypaczyć najlepszą nawet naturę. A ja absolutnie nie dopuszczę, by natura Hansa została wypaczona. Jestem najlepszym jego przyjacielem i zawsze będę czuwał, by nie był narażony na zgubne pokusy. Zresztą, gdyby Hans tu przyszedł, mógłby też zażądać, bym mu dał trochę mąki na kredyt, a tego uczynić bym nie mógł. Co innego mąka, a co innego przyjaźń, nie należy ich mieszać. Tak, to zupełnie różne słowa i różne też mają znaczenie. Każdy to zrozumie.”

„Jak ty świetnie mówisz! — ozwała się żona nalewając sobie szklankę gorącego piwa —doprawdy, czuję, że ogarnia mnie senność. Tak jakbym była w kościele.”

„No tak — odparł młynarz — bardzo wielu ludzi postępuje dobrze, ale bardzo niewielu umie dobrze mówić, z czego wynika, że mówienie jest rzeczą trudniejszą i bardziej wytworną.” Co powiedziawszy, rzucił surowe spojrzenie na najmłodszego synka, który uczuł się tak zawstydzony, że zwiesił głowę i oblał się purpurowym rumieńcem, wreszcie rozszlochał nad swą herbatą. Był jednak tak młody, że należy go usprawiedliwić.

CDN.

***

Gdyby ktoś oczekiwał wyjaśnień, dlaczego wybrałem akurat ten tekst służę uprzejmie.

Po pierwsze – bardzo mi się podoba prezentowane opowiadanie. W związku z czym chciałbym, aby jak największa liczba osób zapoznała się z tym kawałkiem prozy Wilde’a

Po drugie – przyjaźń to dla mnie coś bardzo ważnego. Chyba ważniejszego nawet od miłości (chociaż skoro przyjaciela też się kocha…).

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

    — Był raz sobie — zaczęła makolągwa — pewien poczciwy człowieczek imieniem Hans.

— Czy wyróżniał się wytwornością? — spytał szczur wodny.

— Nie — odparła makolągwa. — Nie był wcale wytworny i niczym się nie wyróżniał poza dobrym sercem i śmiesznie okrągła, poczciwą twarzą. Mieszkał w mizernej chałupce, sam jeden i po całych dniach pracował w swym ogrodzie. Ale też w całej okolicy nie było ogrodu równie uroczego. Rosły tam stokrotki i lewkonie, wiosnówki i śniegułki. Kwitły róże damasceńskie i żółte róże, krokusy liliowe i złote, fiołki ciemne i białe. Ostróżki kwitły i powoje, majeranek i wonne bazylie, białe lilie i prymulki, narcyzy i goździki — wszystkie kwitły kolejno w odpowiedniej porze, jedne po drugich, tak że zawsze ogród przedstawiał się pięknie i miłe wokół siebie roztaczał wonie.

Mały Hans miał wielu przyjaciół, ale najserdeczniejszym ze wszystkich był Hugo, młynarz. Bogaty młynarz był tak oddany małemu Hansowi, że zawsze przechodząc koło jego ogrodu pochylał się przez parkan i zrywał dużą wiązankę kwiatów lub pęk jarzyn albo napełniał sobie kieszenie śliwkami lub wiśniami, zależnie od pory roku.

„Prawdziwi przyjaciele powinni mieć wszystko wspólne” — zwykł był powtarzać młynarz, a mały Hans potakiwał i uśmiechał się, dumny, że ma przyjaciela o tak szlachetnych przekonaniach.

Niektórzy sąsiedzi trochę się dziwili, że bogaty młynarz niczym się nie odwzajemnia małemu Hansowi, pomimo że w młynie miał setki worów pełnych mąki i sześć dojnych krów, i całe stada wełnistych owiec. Hans jednak nigdy nie zadawał sobie podobnych pytań i nic mu nie sprawiało takiej rozkoszy jak przysłuchiwanie się tym cudownym uwagom, jakie młynarz wygłaszał o bezinteresowności prawdziwej przyjaźni.

Poza tym ciągle pracował w swym ogrodzie. Podczas wiosny, lata i jesieni czuł się bardzo szczęśliwy, ale gdy zima nadeszła i nie miał kwiatów ni owoców, by je wynosić na targ, nieraz cierpiał wtedy od głodu i chłodu i często udawał się na spoczynek bez kolacji, posiliwszy się paru suchymi gruszkami i twardymi orzechami. Przy tym był też przez całą zimę bardzo osamotniony, gdyż młynarz nigdy go wtedy nie odwiedzał.

CDN.

* * *

Najpierw – co chyba normalne – poznałem Oscara Wilde’a – bajkopisarza i fantastę, autora zabawnego „Upiora rodu Canterville”. Po latach odkryłem, że jestem gejem. I dowiedziałem się, że Oscar Wilde też lubił mężczyzn (mężczyzn! Nie podobają mi się takie insynuacje – przy tekście o pedofilii – jak w ostatnim numerze NIE.). Zainteresował mnie Oscar Wilde – człowiek. Przeczytałem kilka (dwie dokładnie :P) książek na jego temat, obejrzałem parę filmów (w tym interesujący dokument, w którym wypowiadał się wnuk pisarza). W porządku, można mu współczuć, został zniszczony przez ten wyrok więzienia. Tyle, że niejako sam jest sobie winien, sam ściągnął nieszczęście. Gdy sypia się z facetami, nie ma co unosić się honorem i podawać do sądu za nazwanie sodomitą. Druga sprawa – zawsze było mi żal jego nieszczęsnej żony. Nie dość, że zdradzał kobietę z mężczyznami, to jeszcze ten sądowy skandal… Biedna Konstancja.

Wracając do twórczości Oskara Wilde – słabo znam jego poezję (przeczytałem jedną „Balladę o więzieniu Reading” – zainteresowanym mogę udostępnić uelektronicznione tłumaczenie), prawie w ogóle dramat (ze starszej ekranizacji „Idealnego męża” – gdzieś wśród innych książek czekających w swojej kolejce „do przeczytania” mam tom z „Salome” i „Tragedią florencką”). Najbardziej znanej powieści – „Portretu Doriana Gray” też jeszcze nie zdążyłem przeczytać.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

    Pewnego ranka stary szczur wodny wysunął łebek z nory. Oczka miał jak dwa błyszczące paciorki i szorstkie siwe bokobrody, a ogon podobny do podłużnego kawałka czarnej gumy. Obok po stawie pływały kaczęta, wyglądające jak stado żółtych kanarków, a matka ich, śnieżnej białości, o prawdziwie czerwonych nogach, uczyła je stawać na głowie.

— Nigdy się nie dostaniecie do dobrego towarzystwa, dopóki nie nauczycie się stać na głowie — mówiła do nich niezliczone razy pokazując, jak się to robi. Ale kaczęta nie zwracały na nią uwagi. Były tak młode, że wcale nie rozumiały, co to za korzyść należeć do dobrego towarzystwa.

— Co za nieposłuszne dzieci! — krzyknął stary szczur. — Zasługują doprawdy, by je potopić.

— Nic podobnego — odparła kaczka — każdy początek jest trudny, a rodzice nie mogą nigdy być dość cierpliwi.

— Ach! Nie znam zupełnie tych uczuć rodzicielskich — rzekł stary szczur — bo nie mam rodziny. Nigdy zresztą nie byłem żonaty i nie zamierzam się żenić. Miłość ma wprawdzie pewne zalety, ale przyjaźń jest znacznie cenniejsza. Zaprawdę, nie znam na świecie nic równie szlachetnego i wzniosłego, jak prawdziwa przyjaźń.

— A jakież, proszę, są twoje pojęcia o obowiązkach prawdziwej przyjaźni? — zagadnęła zielona makolągwa, która siedząc na pobliskiej wierzbie, słyszała rozmowę.

— Tak, tego właśnie i ja pragnęłabym się dowiedzieć — rzekła kaczka i przypłynąwszy nad brzeg stawu, stanęła na głowie, aby dzieciom swym dać dobry przykład.

— Co za głupie pytanie! — zawołał szczur wodny. — Spodziewam się, oczywiście, że mój oddany przyjaciel będzie mi oddany.

— A jakim byłbyś ty względem niego? — spytał ptaszek kołysząc się na srebrnej gałązce i trzepocząc skrzydełkami.

— Nie rozumiem twego pytania — odparł szczur.

— Więc pozwól, a opowiem ci historię na ten temat — rzekła makolągwa.

— Czy ta historia mnie dotyczy? — spytał szczur. — Jeśli tak, to chętnie posłucham, gdyż nadzwyczajnie lubię bajeczki.

— Może ona i ciebie dotyczyć — odparła makolągwa i, sfrunąwszy z gałązki, usiadła nad brzegiem stawu i opowiedziała historię o prawdziwym przyjacielu.

CDN.

* * *

W tomie „Szczęśliwy książę i inne opowiadania” (The Happy Prince and Other Stories. 1888) Oscara Wilde’a wydanym w 1957 roku – pierwsze wydanie powojenne? – tytuł „The Devoted Friend” tłumaczony jest jako „Oddany przyjaciel”. Na blogu wrzuciłem jedyny w swoim rodzaju przekład kombinowany, czyli kompilacja obu dostępnych mi tłumaczeń. Zastanawiałem się nawet – specjalnie dla Sojuza – nad wstawkami z angielskiego oryginału, ale to już chyba byłaby lekka przesada. Gdyby zechciał zawsze może zajrzeć tutaj.

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij