Wchodzę rankiem do kuchni i z miejsca zaczynam ględzić.
Nie żeby było naprawdę bardzo brudno, ale widok rozbabranego topionego serka na kredensie, ufajdany nóż, wyciągnięte z chlebaka pieczywo i inne wyraźne oznaki zjedzonego śniadania, działają na mnie wyjątkowo irytująco. Nażarłeś się, to uprzątnij po sobie wszystko od razu, a nie odkładaj rzecz na nie wiadomo kiedy.
– Boże! Jaki syf narobiony!
– Jaki syf!? Jaki syf!? – oburza się Paweł.
– I nawet lodówki nie potrafisz zamknąć!
– Pedancik! Jedź do Holandii i męża sobie wychowuj!
– Po co do Holandii? Do Danii miałbym bliżej.
– To do Danii! Przecież jeszcze nie wychodzę, bym zdążył po sobie posprzątać.
– Akurat! Jesteś normalnym flejtuchem i nie ma się co za prawdę obrażać.
Bywam w tym chyba podobny do matki. Czasem nie potrafię (nie chcę) powstrzymać się od marudzenia, chociaż z góry wiem, że to nie ma najmniejszego sensu. Gadał nie gadał, brat zachowania nie zmieni.
Posts Tagged ‘porządek’
Dzień tysiąc trzysta dwudziesty czwarty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged dialog, Paweł, porządek, śniadanie on 30 października 2017| 4 Komentarze »



