Popołudnie z Barbarą z Kunegundą. Przyjechały do miasta rano, ale dopiero przed jedenastą udało im się załatwić sprawy u chirurga.
Bratanica pojawiła się z obandażowaną prawą dłonią – paluch wybity, czy wykręcony na wuefie w czasie meczu siatkówki został na dziesięć dni unieruchomiony szyną. Ta spora – wydawałoby się – niedogodność nie wpłynęła jednak w najmniejszym stopniu na zachowanie Kunegundy. Najpierw siedzi przez godzinę przy komputerze, grając w coś tam on line z jazdą na deskorolce.
– O, teraz złamałam rękę – emocjonuje się co chwila. – A teraz kość udową… I miednicę. Gdzie jest miednica?
– Tam gdzie dupa.
– Ale dupy nie można złamać!
– Bo z wierzchu są mięśnie. Te kości głębiej to miednica.
Później, aż do wyładowania baterii w smartfonie (ma swój własny), męczy pasażerów autobusu dziką jazdą, a mnie zachwytami nad gierką, z której nie jestem w stanie nic dostrzec na trzymanym ukośnie niewielkim ekraniku.
Przed trzynastą Kunegunda wyciąga mnie jeszcze na godzinę do miasta, gdzie daje upust drugiej ze swoich pasji. W saloniku RUCH-u przegląda gazetki z futbolistami, a w księgarni – piłkarskie leksykony i encyklopedie. Jedyna drobna pociecha, że przy okazji zwraca też uwagę na komplet Narnii Lewisa.
– Możesz mi to stryjek kupić – stwierdza – bo czytałam tylko dwa tomy.
Tylko czy w grę nie wchodzi tu bardziej chęć posiadania, niż poznania całości?
Posts Tagged ‘piłka nożna’
… i w ogrodzie
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.02.03, babka, ból głowy, EEK, korekta (a), ogródek, patriotyzm, piłka nożna, R/ZT on 9 września 2004| 10 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Uroki pracy na działce – dwie godziny ze szpadlem, motyczką, grabiami… i mam dość. Zero jakiejkolwiek satysfakcji (nawet z faktu, że wyręczyłem babkę w robocie), zmęczyłem się tylko i zaczęła boleć mnie głowa. Chyba zaraz położę się spać.
*
– A jak tam mecz Polska-Anglia? – chciała wiedzieć babcia
– Nie wiem, w ogóle mnie to nie interesuje.
– To co z ciebie za Polak?



